Szkolenie to taka przyjemna forma spędzania wolnego czasu, podczas której spotykamy dawno  niewidzianych przyjaciół, kolegów, znajomych i nielubianą konkurencję – a wszystkich z branży.  Pogoda tu nie ma większego znaczenia, dźwigać nie trzeba, czasem trafi się darmowy obiad  (żeby nas już do końca przekonać, czyje produkty są najlepsze). Prowadzący stara się być  zabawny, co wychodzi mu tak samo jak popisy znajomości języka obcego (zwykle mamy też  gości z zagranicy). Jeśli nie mamy daleko i tego dnia nie jesteśmy akurat zajęci zarabianiem pieniędzy, w zasadzie wszystko przemawia za tym, aby na szkoleniu się pojawić. Tym bardziej, że  skoro otrzymaliśmy zaproszenie i poczuliśmy się z tego powodu wyjątkowo, głupio byłoby zepsuć  obie tak dobre wrażenie o nas samych. 

Król Midas w Izabelinie   Szkolenie to taka przyjemna forma spędzania wolnego czasu, podczas której spotykamy dawno  niewidzianych przyjaciół, kolegów, znajomych i nielubianą konkurencję – a wszystkich z branży.  Pogoda tu nie ma większego znaczenia, dźwigać nie trzeba, czasem trafi się darmowy obiad  (żeby nas już do końca przekonać, czyje produkty są najlepsze). Prowadzący stara się być  zabawny, co wychodzi mu tak samo jak popisy znajomości języka obcego (zwykle mamy też  gości z zagranicy). Jeśli nie mamy daleko i tego dnia nie jesteśmy akurat zajęci zarabianiem pieniędzy, w zasadzie wszystko przemawia za tym, aby na szkoleniu się pojawić. Tym bardziej, że  skoro otrzymaliśmy zaproszenie i poczuliśmy się z tego powodu wyjątkowo, głupio byłoby zepsuć  obie tak dobre wrażenie o nas samych.     Inaczej ma się kwestia ze szkoleniami z konkretnego zakresu, kiedy nie odbywają się one na miejscu i trzeba za nie zapłacić. Tutaj nie wysyłamy już pracowników, ale jedziemy sami (jeśli jesteśmy szefem, choćby w swojej jednoosobowej działalności) i dla odmiany słuchamy, co ktoś ma  am do powiedzenia. Obowiązkowo chcemy też zacieśnić więzy, skrócić dystans i zrobić dobre  wrażenie na gospodarzach w trakcie części nieoficjalnej (co nam się oczywiście nie udaje, a kolejny  ranek staje się sporym wyzwaniem). Na koniec otrzymujemy za własne pieniądze dyplom pilnego  studenta, który po powrocie do rodzinnej miejscowości oprawiamy w ramki i wieszamy w biurze  firmy. Oczywiście wszystko to, co jest napisane powyżej, oparłem tylko na własnych  doświadczeniach – pomyślcie, co znalazłoby się w tym wstępie, gdybyście to Wy go pisali. I  pamiętajcie, że nie wolno oszukiwać! Tak naprawdę niniejszy artykuł jest o wydarzeniu, które miało  miejsce latem bieżącego roku. W trakcie szkolenia Audio Plus pod dumnym tytułem CMDU  (Certified Midas Digital User) Training Course w ramach Midas Academy Poland 2012, czyli  szkolenia z obsługi cyfrowych stołów Midasa, nie było źle. Co prawda, nie było obiadu, więc do dziś  nie jestem przekonany, czy Midas to aby na pewno najlepsza marka na świecie, ale całkiem  smaczne przekąski dały mi do zrozumienia, że plasuje się ona w czołówce. To oczywiście tytułem  żartu, bo gdzie jest miejsce Midasa, każdy wie. Ta historycznie zacna brytyjska manufaktura (choć   bieżący właściciel z Niemiec przeniósł ją w dużym stopniu do Chin) stara się każdym nowym  produktem udowodnić, że mimo iż świat, rynek, wymagania użytkowników i sama firma się  zmieniają, to produkty Midasa wciąż zachowują najlepsze cechy. Nie, Midas nie skończył się na XL4 i  o wiemy już chyba wszyscy. Wciąż oferuje nowe, godne uwagi urządzenia, a jedno z nich miało nawet swoją polską premierę na opisywanych szkoleniu. Ale po kolei. Audio Plus wykonał kawał  dobrej roboty (za co zresztą dostał i pochwały, i przyjazne recenzje), gromadząc w Centrum Kultury  Izabelin pokaźną liczbę urządzeń Pro2, ale przede wszystkim obecnych i przyszłych operatorów tych  konsolet. Spotkanie należałoby okrasić polską nazwą: „Skrócony kurs operatora konsolet cyfrowych Midas”. Poprowadzili je: przedstawiciel Midas Consoles: Jason Kelly (Technical Support Manager) oraz wspomagający zarówno głównego prowadzącego, jak i mniej anglojęzyczną część uczestników Antoni Paluszkiewicz (specjalista z Audio Plus). Każdy z uczestników zapraszany był na  jeden pełny dzień warsztatowy. Ze względu na zainteresowanie zorganizowano dwie grupy kursowe w dwóch kolejnych dniach, ale i to nie dało możliwości wszystkim chętnym wziąć udziału w  szkoleniu. Audio Plus musiał przeprowadzić selekcję, co było chyba najsłabszym elementem całego  rzedsięwzięcia, a z drugiej strony – rzeczą konieczną, aby takie szkolenie w rozsądny sposób  rzeprowadzić. Sam czułem się więc bardzo komfortowo, wiedząc, że wreszcie nikt mnie nie  oszukuje, zapraszając na szkolenie, które okazuje się w dużej mierze spotkaniem marketingowo- promocyjnym, w trakcie którego sprzęt co prawda jest obecny, ale głównie z daleka. Tu całe  spotkanie miało deklarowaną formę warsztatów. Cieszy też fakt, że organizatorzy postanowili nie  zanudzać nas opowieściami o wspaniałości swoich produktów, a dali czas na ich poznanie. Zrobili wiele, aby obyć się ze stołem na tyle dobrze, by w przypadku „sztuki” granej na Midasie nie mieć z  tym problemów natury technicznej, a w przypadku pracy z takim stołem w firmie mieć jak najlepsze  podstawy do własnych dalszych poszukiwań bardziej skomplikowanych ćwiczeń i kolejnych godzin  praktyki z Pro2. Szkolenie, mimo że odbywało się z wykorzystaniem „dwójek”, było dobrym punktem  wyjścia do pracy z każdą konsoletą z serii Pro (oraz XL8). Wszystkie one są ze sobą kompatybilne i  pracują z tym samym oprogramowaniem. Główne różnice polegają na dostępie do pewnych funkcji za pomocą fizycznych manipulatorów, choć istnieją też drobiazgi różnicujące ich obsługę i  absurdalnie działające na rzecz najmniejszych konsolet, gdyż oprogramowanie dla nich  dedykowane i unikalne rozwiązania krojone na miarę najuboższych hardware'owo konstrukcji są  tymi najnowszymi i najmocniej rozwijanymi. Są to absolutnie niuanse, których obecność zauważyć są w stanie jedynie użytkownicy z większym doświadczeniem w pracy z całą rodziną Pro. Wybór Pro2  ako przedmiotu szkolenia okazał się dobrym ze względu co najmniej trzy aspekty: sporą  popularność tego stołu, możliwość zgromadzenia pokaźnej liczby urządzeń na szkoleniu, kompatybilność z innymi konsoletami cyfrowymi Midasa.     Raz jeszcze warto podkreślić, że  ograniczona liczba uczestników dawała prawie każdemu z nich możliwość faktycznych ćwiczeń ze  sprzętem, a nie jedynie wysłuchania wykładu o możliwościach konsolety. Spotkanie rozpoczęto  tradycyjnym przywitaniem i podziękowaniem za przybycie w wykonaniu prezesa zarządu Audio Plus  Krzysztofa Sokoła i dyrektora handlowego firmy Sebastiana Pawlaka. Do dyspozycji uczestników  oddano dziewięć konsolet Pro2/Pro2c spiętych z roboczymi Pro3 (na której pracował Jason) i Pro6  (którą obsługiwała ekipa Legro) w jedną sieć z cyfrową transmisją dźwięku pomiędzy kolejnymi  urządzeniami. Warto wspomnieć, że (choć może to rzecz oczywista) przez cały dzień system  jedenastu połączonych konsolet po prostu działał i nie było z nim najmniejszych problemów. Po  naprawdę krótkim wstępie na temat samej  marki i urządzeń w jej ofercie zaprezentowano możliwości serii Pro i poszczególnych modeli konsolet, stageboksów i  innych urządzeń z nimi współpracujących (jak rejestrator Klark Teknik DN9696) w kontekście  możliwości systemowych przy różnego typu realizacjach. Po dostarczeniu wiedzy z zakresu tego, z  jakim potencjałem mamy do czynienia, przyszedł czas na same konsolety. Uwagę zwrócono na  niezwykle ciekawy proces badawczy i poznawczy, który rozpoczynał prace nad implementacją  każdego z algorytmów przetwarzania dźwięku w cyfrowych konsoletach Midasa. Czyli: najpierw  miesiąc odsłuchiwania różnych urządzeń analogowych, definiowania różnic i parametrów różnice te opisujących, a następnie kolejne próby ich modelowania. Na koniec pozostawiano decyzję, ile punktów swobody pozostawić użytkownikowi, aby miał realny wpływ na zmianę brzmienia modelowanych urządzeń, ale z drugiej strony, aby mógł na nich w miarę szybko i intuicyjnie pracować. To wszystko tłumaczy na przykład dostępność kilku odmian filtrów zaimplementowane w  serii Pro (wraz z jasnym tłumaczeniem genezy i motywacji do ich wprowadzenia, różnic pomiędzy  nimi i sposobu użycia) oraz sposobu ich działania. Podobne działania dotyczyły wdrożenia różnego  typu kompresorów, które znajdziemy na pokładzie cyfrowych stołów Midasa. Wykładowi towarzyszyły  ciekawe wnioski dotyczące zjawisk psychoakustycznych i sposobu odbierania dźwięku czy reakcji na  miany pewnych parametrów sygnału przez nasz mózg. Kolejna część spotkania dotyczyła  obsługi samej konsolety od menu urządzenia po jego konfigurację i zapoznanie z filozofią pracy z  pomocą grup VCA i POP. Przeanalizowano kolejne pozycje menu, jak i klawisze powierzchni  roboczej. Omówiono różne tryby pracy, co jest ważne zwłaszcza w przypadku konsolet Pro2/Pro2c, a  na koniec tradycyjnie pozostawiono czas na pytania szczegółowe, samodzielną zabawę z konsoletą,  ale także na rozmowy z prowadzącymi i współuczestnikami. Na te ostatnie można też było znaleźć  chwilę w kilku przerwach kawowych. W najdłuższej części spotkania uczestnicy mogli dowiedzieć  się, jak na przykład zestawić cały system cyfrowy Midasa i ustawić przepływ sygnałów (routing) w  jego obrębie. Na szczęście prezentacja nie przypominała czytania instrukcji obsługi urządzenia i od  razu skupiono się na istotnych funkcjach i aspektach działania systemu. Ostatnim oficjalnym  punktem spotkania była prezentacja modelu Pro1. Jako że istniało już finalne urządzenie  prototypowe, można je było zaprezentować w Izabelinie. Wspomnę tylko, że konsoleta jest  pierwszym właściwym stołem cyfrowym w ofercie, gdyż pełny zestaw wejść analogowych  umieszczono (jak w konsoletach analogowych) w samej powierzchni roboczej. To najmniejszy i  najtańszy przedstawiciel serii Pro, ale na jego dokładniejsze omówienie na łamach MiT zapewne  przyjdzie jeszcze czas. Słowem podsumowania należy przyznać, że spotkanie było mądrze  zaplanowane i ciekawie poprowadzone. Pozostawiło dobre wrażenie i podstawową znajomość  operowania konsoletami Pro Midasa. Było to jednocześnie największe z dotychczas  przeprowadzonych szkoleń w Europie: w Izabelinie trenowało jednocześnie po trzydzieści osób.  Należy dodać, że szkolenia CMDU są regularnie prowadzone w brytyjskiej siedzibie firmy i dużo  mniej regularnie organizowane przez lokalnych przedstawicieli marki na całym świecie. Polska edycja A.D. 2012 mimo znacznie bardziej wymagających okoliczności (nie było to kameralne  spotkanie, ale dobrze przygotowane logistycznie przedsięwzięcie) udała się jak należy. Zadowoleni  byli organizatorzy, ale przede wszystkim udział w nim wysoko cenili sobie uczestnicy. Mamy nadzieję  na organizację kolejnych podobnych szkoleń skierowanych dla realizatorów czy nawet właścicieli  mniejszych firm, którzy może i chętnie pracowaliby na cyfrowych Midasach, ale nie mieli do tej pory  okazji poznać tych stołów (o jaką to sytuację nie trudno w kraju, gdzie w zasadzie nie istnieją eventy  wystawiennicze, a nie każdy ma w zwyczaju podróżować na imprezy zagraniczne). Warto samemu  wziąć udział w kursie CMDU, co powinno też ułatwić ewentualną decyzję o zakupie czy dopisaniu do  ridera (gdzieś na początku listy) systemu Pro Midasa. Także całość sprawozdania należałoby  zakończyć stwierdzeniem: DZIĘKUJEMY, DOCENIAMY,  CZEKAMY NA WIĘCEJ!   Łukasz Zygarlicki

Tagi:

midas