DTS SYNERGY 5 PROFILE

Od roku przyglądałem się nowym propozycjom tej marki i z tym większą przyjemnością odebrałem informację, że to właśnie Synergy 5 w wersji profilowej zasili naszą bazę testów. Jak w każdej szanującej się firmie i tu znajdziemy pełną gamę produktów zarówno dla potrzeb scenicznych, jak i oświetlenia architektonicznego. Prócz washów, beamów i spotów rodzina DTS powiększyła się właśnie o głowicę profilową. Czy można już mówić o serii? Myślę, iż przyszłość szybko pokaże, że tak Synergy obecnie to grupa dwóch produktów. Mam tu na myśli podobną oprawę w wersji spot oraz zawierającego noże profilowe bohatera tego tekstu.
DTS SYNERGY 5 PROFILE

Co można powiedzieć o  samej marce? Choć na rodzimym rynku tak naprawdę ostatnie lata świadczą o jej popularności, to historia firmy sięga znacznie dalej, bo do roku 1980. To moment, kiedy marka pojawiła się na rynku i przez pierwsze lata jej produkty obejmowały zakres oświetlenia użytkowego. W 1999 roku DTS wkroczył na salony oświetlenia estradowego, prezentując światu swoją pierwszą głowicę ruchomą. Od tego momentu można odnotować dość dynamiczny rozwój marki. Tu należałoby wspomnieć o sukcesie JACK’a czyli pierwszej hybrydowej oprawie, zdolnej do generowania wiązki z zakresu przewidzianego dla beama, spota oraz washa. Jednak tak naprawdę to miniony rok był dla marki niezwykle ważny. Można tu mówić o prawdziwej rewolucji. Firma postanowiła odnowić wszystkie swoje linie produktów, czego efektem jest również pierwsza głowica profilowa DTS – Synergy 5.

układ chłodzenia

Układ chłodzenia zaprojektowano tak, aby również silniki krokowe pracowały w odpowiedniej temperaturze.

Design i ponad 70 krajów stanowiących odbiorców DTS
Lata temu przyglądałem się tym produktom i zbierałem informacje z rynku, odnośnie co do samego designu. Myślę, że wtedy nie były one tak dopracowane. Dziś jest to daleka przeszłość. Głowica Synergy swoim wyglądem nie ustępuje innym profesjonalnym markom. Dopracowano właściwie wszystkie kwestie dotyczące zarówno pokryw optyki, jak i całej obudowy.
Klasycznie zaprojektowana podstawa z jednej strony zawiera dwukolorowy wyświetlacz LCD wraz z grupą czterech przycisków nawigacji, a z drugiej oba standardy DMX (IN/OUT), powerCON true1 oraz złącze Ethernet, obsługujące ArtNet/sACN. To, na co warto zwrócić uwagę, to same blokady transportowe. Nie jest to przesuwany trzpień, wystający poza obrys głowicy. System blokad opracowano na dwóch przyciskach (zielonym i czerwonym) mocno zagłębionych w  obudowie. To znacznie ogranicza możliwość uszkodzenia wspomnianych mechanizmów blokad.

CMY

Mechanizm z filtrami CMY oraz tarcza kolorów.

Konkrety w DTS
LED-owe źródło światła stanowi silnik o mocy 420 W. Oczywiście jest to biały czip o natywnej temperaturze barwowej 7 000 K. Samo źródło generuje 16 500 lumenów, a jego żywotność sięga 50 000 godzin pracy. Cały układ optyczny, przy maksymalnie skupionej wiązce, jest w stanie wygenerować 49 900 luksów, mierząc z odległości 5 metrów. Jeśli chodzi o współczynnik CRI to tu nie ma większych niespodzianek. Jak w większości tego typu chipów, wynik będzie dość niski, czyli blisko 80. Jednak od dawna jest już znana metoda sprytnego, mechanicznego filtrowania, wąskiego niebieskiego pasma w widmie, które to uniemożliwia uzyskanie wyższego wyniku CRI. Tu oczywiście też zastosowano taką metodę. Ten specyficzny filtr umieszczono na tarczy kolorów. Po takim zabiegu CRI wskaże nam wartość większą niż 90. Niektóre marki zdążyły nas już przyzwyczaić do bardziej hybrydowych rozwiązań, gdzie oprawa typu spot może generować wiązkę bardziej przypominającą beam. Nie inaczej jest tutaj. Zoom pozwala na operowanie w zakresie od 4,6° do 43° i jest tu również dostępna funkcja autofocus. Właśnie odkryłem pierwszą niespodziankę. Jak wspomniałem, sporo firm oferuje możliwość pracy z autofocusem, ale w takim wypadku należy podać przybliżoną odległość pracy głowicy w stosunku do oświetlanej powierzchni. Zazwyczaj w bibliotece znajdziemy wartości 5, 7, 10, 20 metrów itd. W Synergy nie zastosowano takiego rozgraniczenia. Po prostu kalibruje się ostrość np. przy wartości zoom 100%, a następnie prawie przy całym zakresie zoom (bez najmniejszych, wręcz beamowych wartości) obiektyw focus będzie dostosowywał swoje położenie. Dodam tylko, że minimalna odległość aparatu do oświetlanej powierzchni powinna wynieść ok. 4 metrów – wtedy jest sens stosowania tej funkcji. Jeśli źródło światła jest po prostu białe, to należałoby się spodziewać raczej filtrów CMY. I tak rzeczywiście jest również w Synergy. Po zdjęciu obudowy okazało się, że nie jest to klasyczny układ filtrów przesuwanych w źródło światła w płaszczyźnie poziomej, a są to tarcze rotacyjne. Właściwie przyglądając się nowym konstrukcjom trudno powiedzieć, które mechaniczne rozwiązanie jest w chwili obecnej bardziej popularne. Starałem się znaleźć słaby punkt różnego ułożenia intensywności poszczególnych kolorów, ostrząc plamę w  różnych wariantach. Nie doszukałem się specyficznego efektu ubocznego, typowego dla tego typu rotacyjnych filtrów. Czasem (szczególnie w tańszych głowicach), przy odpowiednim ostrzeniu widać specyficzne „kropki” napylone danym kolorem na tarczę. Im są rzadziej napylone, tym intensywność koloru jest mniejsza. Niestety czasem w niektórych urządzeniach daje się ten efekt wyostrzyć tak, aby struktura naniesienia koloru była widoczna. W takim wypadku może to wyglądać tak, jakby abstrakcjonista zaprojektował wzór gobo. Tu w Synergy, pomimo usilnych starań, nie doszukałem się tej wady. Plama w różnych wariantach ostrzenia oraz z różnymi kolorami była zawsze równa, bez widocznych hotpointów. Synergy, prócz dopracowanych, wymienionych elementów, ma na pokładzie jeszcze jeden filtr właściwie w stu procentach eliminujący różne, ewentualne wady kolorów, ale i też ustawień dotyczących noży profilowych. Gdyby jakiekolwiek zniekształcenia optyczne pojawiłyby się przy różnych odległościach, można zastosować tzw. soften filtr (filtr wygładzający), umieszczony w bezpośrednim sąsiedztwie mechanizmów z kolorami.
Biorąc pod uwagę powyższe fakty, właściwie w żadnej pozycji ostrzenia nie udało mi się „złapać” Synergy na kolejnym, typowym uchybieniu, czyli momencie, w którym widać strukturę chipu. To również dość typowa wada dla urządzeń z dużym zakresem zoom. Kolejny ring będzie odpowiadał za kontrolę temperatury barwowej. Ta tarcza również zachowuje się bez zarzutu. Temperaturę można kontrolować płynnie w zakresie od 3 000 do 7 000 K. Wszystkie mechanizmy dotyczące kolorów są umieszczone dość blisko siebie, zatem zaraz za ringami odpowiedzialnymi za CMY znajduje się tarcza kolorów. Na niej umieszczono sześć kolorowych filtrów oraz wspomniany wcześniej filtr korekcyjny podwyższający wartość CRI. Nie jestem przekonany, co do tego rozwiązania, że akurat w tym miejscu znajduje się ta korekcja, ale w sensie fotometrii, stosowanie filtra odpowiedzialnego za wyższe CRI, jednocześnie przy wąskich pasmach poszczególnych kolorów umieszczonych na tarczy, nie miałoby właściwie sensu. Wracając do tarczy kolorów: można ją indeksować dowolnie (płynnie), ale dla ułatwienia dodano też funkcję split. W wielu wypadkach sporym uproszczeniem będzie odwzorowanie w  bibliotece do tego urządzenia popularnych filtrów, zarówno korekcyjnych, jak i barwnych. Odwzorowanie to jest również na zadowalającym poziomie.

Podstawa głowicy

Dalej jeszcze ciekawiej
Synergy 5 Profile ma jedną rotacyjną tarczę gobo z sześcioma wzorami. Rotacja działa poprawnie, nawet przy wolnych obrotach. Biblioteka cechuje się również płynnie regulowaną funkcję shake od lewej do prawej lub odwrotnie. DTS sięgnął po rozwiązanie znane z innych marek, jeśli chodzi unifikację pewnych grup produktów. Jeśli dana oprawa jest produkowana w wersji spot i profile, to zastępuje się pewne elementy innymi. I tak, jeśli weźmie się pod uwagę Synergy 5 spot, to oczywiście nie znajdują się w nich noże, ale zamiast tego na pokładzie umieszczono statyczną tarczę gobo. Natomiast bohater tego tekstu, zamiast wspomnianej drugiej tarczy, ma przysłony profilowe. Zatem czas na przyjrzenie się temu mechanizmowi. Jestem naprawdę zaskoczony ich precyzją i jakością. Do dziś myślałem, że odpowiednie projektowanie noży to domena tylko kilku firm na świecie. Tymczasem okazało się, że DTS nie zostaje w tyle. Odpowiednie ułożenie tego elementu w torze optycznym eliminuje niechciany efekt poduszkowania. Zatem i tę typową wadę udało się wyeliminować. Mechanizm został oparty na ośmiu silnikach. Precyzja układania noży jest imponująca i każdy z nich „domyka się do końca”. To znacznie wzbogaca możliwości np. przy zastosowaniu różnych opcji macro z udziałem noży. Noże można pochylić pod kątem -/+ 30 stopni, a cały system oparty na dużym kole zębatym (co znacznie zwiększa jego precyzję) daje się regulować w zakresie +/- 45 stopni. Tu muszę wspomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Każdy mechanizm w Synergy 5 umieszczony jest blisko źródła światła oraz wyposażony w silniki krokowe i dodatkowo chłodzony. Dlaczego to ważne? Tu odpowiem pytaniem na pytanie. Dlaczego w niskobudżetowych głowicach najczęściej psują się właśnie mechanizmy poruszające gobo czy innymi elementami? Skoro wspomniałem już o chłodzeniu, to nadmienię tylko, że Synergy 5 ma również tryb silent. Taka funkcja nie byłaby możliwa do zrealizowania, gdyby nie dość spory radiator chłodzony cieczą i cztery wentylatory odpowiedzialne za chłodzenie samego źródła światła.

pryzmy

To użytkownik decyduje o tym, w którym miejscu „układu” mają znaleźć się pryzmy.

Czasem wystarczy poczekać
Pamiętam, jak w wielu testach wspominałem o tym, że nie do końca rozumiem stałe umiejscowienie pryzm pomiędzy soczewkami fokus i zoom. Jest to powszechna praktyka w zdecydowanej większości obecnie produkowanych głowic. Z punktu widzenia optyki i owszem jest to najbardziej optymalne miejsce, ale dlaczego o położeniu pryzmy nie mógłby decydować użytkownik? Synergy odpowiada na to pytanie twierdząco! Tak – to użytkownik decyduje o miejscu, gdzie znajduje się pryzma. Synergy 5 ma dwie niezależne pryzmy. Obie są rotacyjne. Pierwsza składa się z 24 części, a druga ma strukturę liniową i składa się z 6 części. Do tego momentu wszystko wydaje się być oczywiste. Ale sam mechanizm, a co za tym idzie biblioteka urządzenia, została wyposażona w dodatkowe funkcje. Jak już wspomniałem to użytkownik określa ich położenie. Można umieścić jedną lub dwie pryzmy pomiędzy przednią soczewką a zoomem (daje to dość spektakularny i imponujący efekt) lub bardziej klasycznie pomiędzy zoomem a obiektywem focus. To nie wszystko. Użytkownik może zdefiniować również samo położenie pryzm względem strumienia światła. Można obie pryzmy w niezależny sposób lekko odchylić z wiązki w prawo lub w lewo. Ta indeksacja jest płynna i dostępna z poziomu biblioteki. Daje to niesamowite możliwości tworzenia niesymetrycznych animacji. Korzystając z dostępnych ustawień macro, przypisanych do pryzm, łatwo jest uzyskać efekt poruszających czy przemieszczających się powoli chmur, tekstury wody (która wygląda tak, jakbyśmy użyli tarczy animacyjnej) czy bardziej dynamicznych efektów, które dają wrażenie przypominające zawieszenie prostopadłościanu w  przestrzeni 3D. Są też efekty, które mi osobiście przypominają żywe mikroorganizmy, obserwowane pod mikroskopem. Tu użyłem celowo dość absurdalnego porównania, aby uwypuklić fakt pewnej innowacyjności w efektach animacyjnych, uzyskiwanych właśnie za pomocą takiego ułożenia pryzm. W tej części optyki nie mogło też zabraknąć filtra frost. Znajduje się w dość typowym miejscu, ale i tu dokładnie przemyślano jego kształt. Ponieważ dyfuzja jest regulowana płynnie, to samo przesuwanie tego mechanizmu w wiązkę światła nie dałoby odpowiedniego efektu. Konstruktorzy postanowili opracować inny kształt. Przednia część dyfuzora jest ząbkowana. W praktyce, przesuwanie filtra frost w wiązkę daje wrażenie absolutnej płynności.

Dojrzewanie
Im dłużej obcuję z tym urządzeniem, tym bardziej dojrzewa we mnie przekonanie, że produkt jest absolutnie dopracowany. Na sam koniec warto dodać jeszcze kilka konkretów. Z poziomu biblioteki można sterować nie tylko zakresami PWM, ale można również zarządzać korekcją gamma dla układu LED – tu do dyspozycji mamy opcję linear lub quadratic. Opcja dimmer smooth symulująca bezwładność żarnika? Proszę bardzo – nawet 20 różnych zakresów. Sterowanie prędkością różnych mechanizmów? Bardzo proszę – dostępne również z poziomu biblioteki. Być może te słowa przy okazji testów padają nader często, ale zdecydowanie warto spędzić z tym urządzeniem kilka godzin pracy.

Tekst: Paweł Murlik Muzyka i Technologia

Polecamy

Najchętniej czytane artykuły

Newsletter

Zapisz się na newsletter, a nie ominie Cię żadna ważna informacja.

Close Menu
Zamknij