ELATION SMARTY MAX

W tym momencie naliczyłem aż 26 serii produktów firmowanych przez tę Informacji udziela dystrybutor markę. Nie są to li tylko urządzenia i oprogramowanie kojarzone od zawsze z Elation. Mam tu na myśli np. produkty spod rozpoznawalnego znaku Arkaos. Obecnie również mediaserwery, software jak i akcesoria bardziej związane z multimediami można znaleźć na światowej stronie Elation Professional. Dziś skupię się jednak na urządzeniu oświetleniowym, które zasiliło ostatnio nową serię spod znaku Smarty. W tej grupie można wyróżnić trzy urządzenia. Uważni czytelnicy z pewnością będą pamiętali, że tę serię Elation zainicjował, prezentując hybrydowe urządzenie o nazwie Smarty Hybrid… Ta oprawa, oparta na źródle światła typu Philips MSD 200 Flex, również trafiła do naszego redakcyjnego działu testów. W grupie Smarty znajdują się dodatkowo dwie nowości – Proteus Smarty Hybrid, oparty na tym samym źródle światła co wyżej wymieniony poprzednik, ale mający już klasę szczelności IP65, oraz bohater tego tekstu, czyli Smarty Max. Zaczynamy! 

Choć podobnie jak w  przypadku innych Smarty zastosowano tu MSD Flex od Philipsa, to źródło jest nieco mocniejsze. Rdzeniem tej oprawy jest lampa o mocy 480 wat z gwarantowaną producencką żywotnością obejmującą 4000 godzin pracy. Gwarancja ta została wyznaczona na okres dwóch lat. Urządzenie jest w stanie wygenerować strumień o wartości 21 000 lumenów. Choć już spotkałem się podobnym rozwiązaniem u innego producenta, to trzeba powiedzieć jasno, że nie jest to zbyt powszechny patent stosowany w  innych oprawach. Mam tu na myśli możliwość kontrolowania mocy lampy. Tak! Z poziomu sterownika w kanale kontrolnym można wyznaczyć z jaką mocą lampa ma pracować. Przewidziany zakres to 370, 470 lub 480 W. Jak fizycznie wygląda ta konstrukcja pod pokrywami? Obudowa lampy to dość innowacyjny pomysł. Pomimo wysokich temperatur generowanych przez źródło światła producent zdecydował się na szczelne zabudowanie lampy.

W tylnej części podstawy znajduje się DMX 5-pinowy oraz złącza ethernet.

Ma to oczywiście swoje zalety. Na przykład duże dawki ciepła nie wydostają się pod pokrywami do toru optycznego, jednocześnie nagrzewając niepotrzebnie inne elementy. To będzie miało rzeczywisty wpływ na żywotność np. pasków napędowych. Łatwo się domyślić, iż zmiany temperatur w  obrębie pasków powodują ich rozprężanie oraz kurczenie. Oczywiście można dobrać stosowne materiały niwelując ten efekt, ale to z kolei wiążę się z  dodatkowymi kosztami produkcji. Zatem być może zamknięcie kosza lampy jest tu bardziej przemyślanym rozwiązaniem. Ale co z wnętrzem obudowy lampy? Tu nie było wyjścia. System chłodzenia jest bardzo rozbudowany. Klasycznie, zostały zamontowane większe wentylatory po obu stronach obudowy lampy, gdzie poprzez kratki w pokrywach zewnętrznych powietrze jest zasysane z zewnątrz oraz wypychane po drugiej stronie. Sama lampa natomiast jest chłodzona nieco mniejszym wentylatorem zabudowanym i ukierunkowanym dokładnie w stronę źródła. Zwykle, na wysokie wartości temperatur będą narażone mechanizmy umieszczone w bezpośrednim sąsiedztwie źródła światła. Będzie to np. shutter czy zaraz za nim umieszczone filtry CMY oraz CTO. Dlatego też ma tu swoje miejsce kolejny wentylator z ukierunkowanym strumieniem w stronę wspomnianych mechanizmów. Ciekawe rozwiązanie stanowi samo skupianie wiązki tuż nad lampą. Zastosowano tu system refleksyjnych, szklanych elementów, które są lekko nachylone względem siebie pod kątem około 25 stopni. Ten zabieg z pewnością pomaga w odpowiednim skupianiu wiązki w torze optycznym – szczególnie ma to znaczenie dla pracy w zakresie beam. Eliminuje też możliwość wydostawania się ogromnej temperatury na zewnątrz. Ochrona wspomnianego shuttera jest tu dosyć istotna, ponieważ nie jest to li tylko system metalowych przysłon. Para noży shuttera została wyposażona w szklane filtry. Dzięki nim można również uzyskać nieco szerszą wiązkę bardziej typową dla zakresu pracy spot. Innymi słowy, lekko przymknięty shutter powoduje szerszy kąt wiązki. Zatem shutter właściwie ma trzy funkcje. Strobo oraz dimmer, ale też odpowiada częściowo za skupienie wiązki wewnątrz oprawy. Dzięki dość małemu rozproszeniu wspomnianej wiązki wewnątrz, producent zastosował dużo mniejsze filtry CMY.

Zabudowana sekcja lampy MSD Flex o mocy 480 wat od Philipsa.

W  sensie rozmiaru, mają one rzeczywiście niewielką powierzchnię w porównaniu do innych głowic. Jak działają w praktyce te pierwsze mechanizmy? Zacznę od shuttera. Jego szybkość w sensie uzyskania efektu strobo jest zdecydowanie wystarczająca, ale przy niektórych ostrzeniach, pomimo zastosowania szklanych elementów umieszczonych na jego ramionach, widać jego pracę. Mam tu na myśli zarówno widoczne przemieszczające się wspomniane szklane elementy oraz zmianę kształtu plamy oświetleniowej przy niższych wartości dimmera. Wszystko zatem zależy od tego, do jakich celów ta głowica będzie używana. Przypomnę tylko, że większość głowic ma ten sam problem. Właściwie tylko modele tworzone z myślą o pracy teatralnej czy studyjnej mają na pokładzie bardziej dopieszczony shutter. Podobna sytuacja dotyczy filtrów CMY. Niektóre ostrzenia uwypuklą efekt widocznej pracy przesuwających się filtrów. Tu zadałbym to samo pytanie: do jakich celów to urządzenie ma być użyte? Wszak nie we wszystkich realizacjach musi być to wada. Należy wspomnieć też o realnych plusach. Pamiętajmy że lampa wyładowcza przy dużym poziomie skupienia i  ostrzenia może powodować hot pointy.

Hybrydowa konstrukcja pozwala na osiągnięcie zakresu pracy zoom od 1,5 do 39 stopni.

Tu akurat konstruktorzy poradzili sobie doskonale. Jest on co prawda zauważalny, ale przy minimalnych wartościach zoom, przy naprawdę mocno skupionych wiązkach. Jednak w pracy w zakresie typowym dla opraw typu spot, plama oświetleniowa jest równa, a kolory mają bardzo dobre nasycenie. To samo dotyczy zakresu regulacji CTO, choć w sensie odchylenia od tzw. krzywej bieli, przy niskiej temperaturze barwowej, uzyskanej za pomocą filtra CTO wydaje się, że pojawia się zbyt dużo magenty. Tu, przy oprawach bez stosownej regulacji Cuv (a taką możliwość ma, póki co, naprawdę niewiele urządzeń) zawsze korekty temperaturowe wyładowczego źródła światła o  natywnej, wysokiej temperaturze będą generowały pewnego rodzaju odchylenia albo w stronę zieleni lub magenty. Zatem i tu uznałbym ten punkt jako opis charakterystyki właściwej dla tego modelu, a nie wadę.

Czas na mechanizmy obrotowe
Jak przystało na tego typu konstrukcję, producent nie zapomniał o tarczy kolorów. Jest ona bardzo bogato wyposażona w sensie liczby dostępnych wariantów. Mamy tu do czynienia z trzynastoma różnymi filtrami. Dwa z nich to filtry temperaturowe (CTO oraz CTB), a resztę stanowią filtry z różnymi kolorami – od czerwieni poprzez pink czy light green, a na UV kończąc. Dalej będzie jeszcze ciekawiej, ponieważ Smarty Max został dość bogato wyposażony w elementy animacyjne. Są tutaj: rotacyjna tarcza gobo zawierająca osiem wzorów, tarcza stała zawierająca aż 14 wzorów oraz tarcza animacyjna. W przypadku tej ostatniej jest ona dość nietypowa. Wzór tarczy animacyjnej stanowią wycięte, okrągłe otwory, co czyni ją dość wyjątkową w kontekście tarcz stosowanych bardziej powszechnie w innych urządzeniach. Sam kształt może budzić zastrzeżenia, ale jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż tarcza animacyjna jest podwójna (utworzona w systemie dual track animation), wtedy wszelkie wątpliwości znikają.

Mechanizmy odpowiadające za sterowanie pryzmami.

To daje naprawdę spore możliwości operatorowi pod kątem tworzenia dość oryginalnych wariantów animacji przy użyciu właśnie podwójnej tarczy. Często jednak producenci potrafią zaskoczyć więcej niż raz i to w obrębie pracy z jednym urządzeniem. Tak jest i w tym przypadku. Prócz możliwości pracy z dość rozbudowaną tarczą animacyjną (nie wspominając już o tarczach gobo), na szczycie toru optycznego znajduje się pryzma. I  tu każdy użytkownik spotka się z  dużym zaskoczeniem, o którym pisałem wcześniej. Pryzm zamontowano aż cztery. Z jednej strony będzie to pryzmat liniowy sześcioczęściowy oraz ośmioczęściowy stożkowy. Z  drugiej strony znajdują się mechanizmy zawierające pryzmę 16-częściową stożkową oraz czteroczęściową liniową. Tu chyba nie muszę dodawać nic więcej. Praca z różnymi pryzmami oraz z ich mechanizmami rotującymi stwarza kompletnie nowe możliwości i  to w połączeniu z elementami opisywanymi wcześniej. Tu po raz kolejny muszę napisać znamienne zdanie: możliwości animacyjne są ograniczone właściwie tylko wyobraźnią operatora.

Jak steruje się Smarty?
Właściwie producent przyjął dość proste założenia, jeśli chodzi o tryby pracy. Użytkownik dostaje do dyspozycji dwa mode’y – standard oraz extended. Największą różnicę stanowi rozdzielczość w  sensie bitów. Właściwie wszystkie funkcje w trybie rozszerzonym otrzymały 16-bitową rozdzielczość. Dotyczy to zarówno systemu CMY, jak i pracy mechanizmów obrotowych.
Wyjątkiem jest praca dimmera – w obu trybach rozdzielczość sięga szesnastu bitów. Co, poza wspomnianą rozdzielczością odróżnia oba tryby pracy? Można wymienić kilka funkcji. W trybie poszerzonym zyskuje się dostęp do opcji autofocus oraz do propozycji wariacji typu macro, dotyczących kolorów. Makra dotyczą zarówno tarczy kolorów, jak i systemu CMY. W trybie rozszerzonym jest też kanał odpowiedzialny za prędkość dotyczącą pracy z  ustawieniami macro. Zatem praca ze sterownikiem nie powinna przysparzać żadnych problemów. Ale, czy dostępna jest tu możliwość pracy bez sterownika DMX? I owszem! Jak to często bywa i tu menu zostało wyposażone w programator, gdzie użytkownik dla prostych pozycji statycznych czy też dla nieskomplikowanych sekwencji (np. dla oświetlenia architektonicznego), jest w stanie wpisać kilka łańcuchów zdarzeń bezpośrednio do pamięci urządzenia.

W bardzo ciasnej przestrzeni można dostrzec rotacyjną tarczę gobo oraz mechanizm filtrów CMY.

Smarty na Maksa
To pewnego rodzaju niedoskonałość testów, które pojawiają się w druku, ponieważ różnego rodzaju nowe konstruktorskie pomysły czy też rozwiązania techniczne, po prostu trzeba zobaczyć. Tak jest i w tym przypadku. Szczególnie będzie to dotyczyć możliwości animacyjnych z zastosowaniem czterech różnych pryzmatów, o których wspominałem wyżej. W całym jednak teście umknęła właściwie jeszcze jedna, istotna informacja. Smarty Max (podobnie jak cała seria) jest urządzeniem hybrydowym. Może pracować zarówno ze skupioną wiązką, nawet do 1,5 stopnia, jako beam, ale ma też zakres przewidziany dla pracy w zakresie typowym dla oprawy typu spot. Jednak, jeśli zapragnie się, aby Smarty „wcielił się” w  zakres pracy wash – proszę bardzo. Maksymalny zoom wynosi 39 stopni. I owszem! Zapewne ktoś powie, że zakres wash powinien wynosić i 50 stopni, ale pamiętajmy o tym, że jest to urządzenie hybrydowe, a mając do dyspozycji kilka lub kilkanaście tego typu opraw, każdy zakres pracy oferowany przez Smarty powinien być w pełni wystarczający.

Tekst: Paweł Murlik Muzyka i Technologia
Zdjęcia: Aleksander Joachimiak

Polecamy

Najchętniej czytane artykuły

Newsletter

Zapisz się na newsletter, a nie ominie Cię żadna ważna informacja.

Close Menu
Zamknij