Niedawno opisaliśmy aktywne monitory bliskiego pola C50BT, które poszerzyły asortyment amerykańskiej firmy Fluid Audio. Ich mniejszymi braćmi są te, którymi zajmiemy się w niniejszym materiale. Niewielkie rozmiary, jakość dźwięku sprawiają, że są one świetną propozycją dla wielu osób, zwłaszcza zaś tych, które nad materiałami audio pracują w domu i potrzebują niewiele miejsca na swoje stanowisko. I choć produkty serii C bazują na tej samej technologii, oferują – w zasadzie te same walory dźwiękowe, można też wskazać na pewne różnice, którymi zajmiemy się w dalszej części artykułu.

Monitory C35BT dostępne są jako para i podobnie jak w przypadku większego zestawu, jeden z nich jest aktywny, mając w obudowie dwukanałowy wzmacniacz, zaś gdy drugi jest pasywny i łączymy go z pierwszym za pomocą standardowego kabla głośnikowego, który zresztą otrzymujemy – wraz z kablem zasilającym oraz czterema gumowymi nóżkami do podklejenia pod spodem obudowy. Już samo oznaczenie modelu zawiera w sobie kilka informacji – liczba 35 odnosi się tu do średnicy przetwornika niskotonowego, która wynosi 3,5 cala, zaś litery BT oznaczają, że monitory obsługują standard Bluetooth 5.0, czyli  mogą odtwarzać bezprzewodowy dźwięk z urządzeń mobilnych. Wspomniany przed chwilą przetwornik (dodajmy, że w przypadku C50BT ma większą, wynoszącą 5,25 cala, średnicę) wyposażono w kompozytową membranę, podczas gdy tweeter z jedwabną kopułką ma średnicę 0,8 cala (i znów, dla porównania, podajmy, że C50BT ma jednocalowy).

Tweeter z jedwabną kopułką ma średnicę 0,8 cala, a tuż pod nim znajduje się charakterystyczne logo producenta. (fot. D. Mazurowski)

W omawianym wypadku częstotliwość podziału krosownicy wynosi 4,2 kHz. Wzmacniacz klasy D ma moc 32 W na kanał, producent nie podaje danych dotyczących maksymalnego SPL. Warto oczywiście cały czas mieć na uwadze, że mamy do czynienia z zestawem ważącym 4 i pół kilograma, gdzie pojedynczy głośnik ma wymiary 185mm x 125mm x 150mm. Jest to zatem model wyjątkowo kompaktowy, co ma wiele zalet. Klasycznie ukształtowana obudowa pokryta jest czarną powłoką PCV, podczas gdy część elementów okalających przetworniki wykonano w kolorze ciemnoszarym, z wyraźnym metalicznym połyskiem. Całość dopełnia wyraźnie widoczne logo producenta. Tego typu monitory bliskiego pola adresowane są w pierwszej kolejności – co już podkreśliłem we wstępie – do odbiorców pracujących w domu, na niewielkiej przestrzeni, zwykle biurka, na którym znajduje się monitor komputera, względnie laptop, interfejs, parę kontrolerów – słowem praktycznie wszystko. Mogą to być zatem osoby określane jako twórcy treści w internecie, na potrzeby YouTube, czy innych serwisów, podcasterzy, radiowcy pracujący dla stacji internetowych, ale także muzycy, którzy po dokonaniu nagrań w innym miejscu lubią popracować potem w domu. Widzę dla takich monitorów także zastosowanie w masteringu, jako alternatywnego odsłuchu do porównań. Producent podaje także, że ze względu na walory, C35BT nadaje się też do ogólnego słuchania muzyki, aczkolwiek tu konieczne byłoby pewne zastrzeżenie. Mamy bowiem do czynienia z monitorami bliskiego pola, zasadniczo skonstruowanymi do pracy z dźwiękiem na relatywnie ograniczonej przestrzeni. Szerzej zajmiemy się tą kwestią w dalszej części tekstu, ale optymalne pole odsłuchu, gdzie percepcja wszystkich aspektów jest właściwa, w takim wypadku jest ograniczone. Oznacza to, że świadome słuchanie muzyki, czy innych materiałów dźwiękowych musiałoby się odbywać w określonej pozycji, na przykład siedząc przy biurku – nie są to zatem głośniki uniwersalne. Co nie jest ich wadą, ale po prostu cechą, świadomie nadaną przez konstruktorów.

Fluid Audio C35BT (fot. D. Mazurowski)

Cechą, o której pisaliśmy już w przypadku C50BT jest naturalność reprodukowanego brzmienia. Prawa fizyki są nieubłagane i mniejsze rozmiary przetworników wiążą się z pewnymi konsekwencjami, dość częstą praktyką jest na przykład podbijanie w podobnych konstrukcjach niskiego pasma, by nie powstało poczucie pewnych braków w tym zakresie. To dotyczy w głównej mierze konstrukcji konsumenckich, nawet z kategorii tych audiofilskich, ale na szczęście Fliud Audio wychodzi z założenia, że osoba zajmująca się dźwiękiem, czy to w pełni profesjonalnie, czy hobbystycznie, chce usłyszeć go takim, jaki jest naprawdę, bowiem tylko to gwarantuje uzyskanie naprawdę dobrego i wyważonego miksu. Producent ma w ofercie dwa aktywne subwoofery, F8S oraz FC10S, zaś większy zestaw, C50BT, wyposażono w wyjście SUB OUT, które umożliwia ich bezpośrednie podłączenia. Omawiany obecnie, mniejszy zestaw, takiego gniazda nie posiada, ale nie oznacza to bynajmniej, że w takim wypadku nie skorzystamy z subwoofera. Będzie to jednak wymagało pewnych zabiegów, a także interfejsu audio z przynajmniej dodatkową parą wyjść – wówczas sygnał do napędzenia subwoofera musimy w projekcie DAW rozdzielić i osobno wyprowadzić. W przypadku C35BT pasmo przenoszenia pokrywa zakres od 80 Hz do 22 kHz.

C35BT wyglądają jak nieco pomniejszona wersja C50BT. Także w tym przypadku jeden monitor jest aktywny i wyposażony w dwukanałowy wzmacniacz, zaś drugi pozostaje pasywny. (fot. D. Mazurowski)

Pasywny monitor nie ma żadnych elementów regulacyjnych, z tyłu znajdują się jedynie przyłącza na dwużyłowy kabel głośnikowy. Aktywny ma na panelu czołowym skokowy enkoder do ustawiania głośności, pełni on także rolę przycisku do przełączenia wejścia na Bluetooth. Na ścianie przedniej znajduje się dioda, której kolor informuje nas jakie wejście jest aktywne – domyślnie jest ona zielona, co informuje, że korzystamy z wejść liniowych, po naciśnięciu kolor zmienia się na niebieski i mruga ona do czasu gdy nastąpi sparowanie z urządzeniem mobilnym, które transmituje dźwięk za pośrednictwem Bluetooth. Na nim musimy w stosownych ustawieniach odnaleźć pozycję “C35BT” i ją aktywować. Dwukrotne naciśnięcie enkodera rozłącza transmisję bezprzewodową, której efektywny zasięg w optymalnych warunkach (bez tłumiących sygnał przeszkód) wynosi około 9 metrów. Z tyłu obudowy monitora aktywnego znajdziemy stereofoniczną parę wejść, w postaci symetrycznych gniazd TRS 6,3 mm oraz niesymetrycznych RCA. Od razu podkreślmy, że nie można ich używać jednocześnie, wybieramy tę, która jest najbardziej odpowiednia w naszym wypadku. Natomiast z przodu znajdują się dwa kolejne gniazda – oba stereofoniczne i oba na wtyki o średnicy 3,5 mm. Jedno z nich jest słuchawkowe i wpięcie kabla powoduje, że sygnał znika z głośników. Drugie to wejście AUX, które jest dodane (zmiksowane) do sygnału głównego, doprowadzonego do gniazd znajdujących się z tyłu. Jest to funkcja może niekoniecznie pierwszoplanowa, ale cenna i w pewnych sytuacjach ułatwiająca pracę, bowiem zwalniająca nas z potrzeby rozłączania gniazd tylnych, gdy np. chcemy podpiąć inne źródło. Z tyłu aktywnego monitora mamy także wyjście głośnikowe do monitora pasywnego, w postaci gniazd z zaciskami, znanymi także ze sprzętu konsumenckiego.  Znajduje się tu oczywiście także włącznik sieciowy, gniazdo na kabel zasilający oraz włącznik automatycznego trybu standby, który będzie przełączać wzmacniacz w stan czuwania po 5 minutach bezczynności, rozumianej jako brak sygnału audio na wejściach, względnie brak jakiejkolwiek czynności. Pojawienie się sygnału, poruszenie enkoderem głośności natychmiast przywraca normalny tryb.

Z tyłu obudowy monitora aktywnego znajdziemy stereofoniczną parę wejść, w postaci symetrycznych gniazd TRS 6,3 mm oraz niesymetrycznych RCA. (fot. D. Mazurowski)

Fluid Audio to zestaw dwudrożnych monitorów studyjnych bliskiego pola, a w przypadku tego typu urządzeń jedną z kluczowych kwestii jest ich właściwe ustawienie, gwarantujące nam optymalny odsłuch. Przy czym to aktywny monitor przewidziano jako lewy, aczkolwiek w razie potrzeby możemy je zamienić, jeśli z jakiegoś powodu tak jest dla nas wygodniej. Wówczas trzeba sygnał lewej strony podłączyć do gniazda R i na odwrót. Generalnie jednak oba głośniki będą zlokalizowane blisko siebie, w niewielkiej odległości (zwykle 1,5 do 2 metrów) by zapewnić możliwie najlepszy odsłuch osobie siedzącej przy komputerze. Tweetery powinny znajdować się na wysokości uszu, w takich samych odległościach od głowy i osiami skierowane do niej. Rekomendowane kąty ustawienia zawierają się w przedziale od 5 do 30 stopni. Organizując swoje stanowisko pracy naprawdę warto poświęcić kwestii ustawienia monitorów więcej czasu, bowiem dzięki temu będziemy słyszeć własną pracę w możliwie najlepszy sposób. Warto skorzystać z nagrań referencyjnych, wypróbować jaka odległość między głośnikami i kąt ustawienia jest najlepszy. W większości wypadków taki, przy którym osie przetworników na przedłużeniu będą się przecinać w miejscu głowy słuchającego.

Enkoder do regulacji głośności obu monitorów, pełniący jednocześnie funkcję przycisku wyboru wejścia. (fot. D. Mazurowski)

Monitory C35BT w praktyce
Mając podczas pisania obu artykułów – tego i omawiającego C50BT – oba modele do dyspozycji, skupiłem się dźwięku i takich aspektach, jak przenoszenie, odwzorowanie głębi i bazy stereo, czytelność detali. Powtórzę to, co napisałem w przypadku większych monitorów – konstruktorom udało się uzyskać wyrównane i naturalne brzmienie, bez faworyzowania konkretnych pasm. Naszą produkcję słyszymy w swojej naturalnej, niczym nie zafałszowanej postaci, bez koloryzowania. Nie ma tego, co jest cechą wielu równie niewielkich modeli, sztucznego i z punktu widzenia głównego przeznaczenia niepotrzebnego podbicia niskiego pasma. Oczywiście, jeśli pasmo przenoszenia zaczyna się od 80 Hz, w przypadku materiału gdzie komponent basowy jest szczególnie prominentny, możemy odczuć pewien deficyt, ale to nie wada omawianego zestawu, ale… prawa fizyki. Co szczególnie ważne – gdy porównywałem wrażenia odsłuchowe za pomocą doskonale mi znanych nagrań, nie odczułem bym słyszał je jakoś inaczej, by C35BT zmieniły moją percepcję tego materiału. To także ważne dla osób, które planują przenosić materiał z dużego studia od domowej pracowni. Podczas testów ujawniło się także coś, co w sumie jest rzeczą oczywistą – jak ważne jest właściwie ustawienie monitorów. Ich wysokość, kąt pod którym są skierowane względem siebie i słuchacza. Niebagatelną rolę odgrywa także samo umiejscowienie stanowiska pracy, którym zapewne będzie biurko. Należy uważać na wszelkie rogi pomieszczeń, gdzie z jednej strony mogą powstawać odbicia zmieniające percepcję fali dźwiękowej. Interesujące okazało się także porównanie C35BT z C50BT, okazało się bowiem, że w przypadku mniejszych głośników optymalne warunki odsłuchowe występują przy węższym ich rozstawieniu. Generalnie referencyjną odległością wydaje się mniej więcej 1,5 metra, maksymalnie zaś 2 metry. Nieprzypadkowo więc kabel głośnikowy ma taką długość. Jeśli rozsuniemy monitory na większą odległość niż 2 metry, co sprawdziłem empirycznie, dźwięk zaczyna wyraźnie uciekać na boki i w środku powstaje dziura. W przypadku C50BT dystans poniżej 1,5 metra powodował, że akcja zaczynała przenosić się na środek, a odczuwanie panoramy oraz głębi wyraźnie słabną. W przypadku C35BT można właściwie bezkarnie zbliżyć monitory nawet na 1 metr i dopiero potem pojawi się takie odczucie. Z tego płynie dość oczywisty wniosek, że mniejszy zestaw skonstruowano z myślą o mniejszym stanowisku pracy i nieco bliższym kontakcie z głośnikami. Referencyjne pole odsłuchowe nie jest duże, obejmie ono siedzącą na fotelu osobę pracującą. Choć jest to zestaw kompaktowy, ma naprawdę duży zapas mocy i trudno mi sobie wyobrazić by ktokolwiek go w pełni wykorzystał.

Fluid Audio C35BT to wyjątkowo kompaktowa para monitorów bliskiego pola, doskonale sprawdzająca się zwłaszcza w relatywnie niewielkiej przestrzeni roboczej. (fot. D. Mazurowski)

Podsumowanie
Fluid Audio wprowadzając na rynek oba modele serii C przedstawił bardzo ciekawą propozycję dla pewnego segmentu rynku i grona odbiorców. C35BT będą znakomitym narzędziem pracy w domowym studiu, pracowni muzyka, realizatora, czy twórcy treści, a w pewnych warunkach nawet kogoś, kto zajmuje się masteringiem. Cenną zaletą jest to, że bez potrzeby podkręcania dźwięku usłyszymy wszystkie niuanse, przestrzeń i głębię. Produkty tej marki charakteryzują się wysoką jakością, przy jednoczesnym zachowaniu naprawdę rozsądnej ceny i nie inaczej jest w przypadku najnowszych monitorów aktywnych. To wszystko sprawia, że mogą zainteresować relatywnie szerokie grono odbiorców. Ponieważ są niewielkie i stosunkowo lekkie, mogą też stać się składnikiem warsztatu mobilnego. Od razu też nasunęło mi się jedno z potencjalnych zastosowań, które może zainteresować różne środowiska muzyczne, w tym także to, z którego sam się wywodzę. Są twórcy, którzy czasem wyjeżdżają na rezydencje artystyczne, wizyty studyjne, czy po prostu w jakieś miejsca, które nie są wyposażone w odpowiedni sprzęt, ale z jakiegoś powodu właśnie w nich dobrze będzie się nam realizować określony projekt. Tak kompaktowe monitory, jak C35BT pozwolą na zabranie kompletnego zestawu ze sobą. Laptop, interfejs audio, głośniki, parę drobiazgów i wszystko czego potrzebujemy to stół, krzesło i gniazdko z prądem. Takie cechy, jak wyrównana charakterystyka i naturalne brzmienie bardzo pomagają w uzyskaniu najlepszego rezultatu.

Tekst: Dariusz Mazurowski, Muzyka i Technologia