Wcześniej wydawało mi się, że w dziedzinie technologii scenicznych widzieliśmy już niemal wszystko. Po latach pracy za kulisami, czy w obrębie scen plenerowych, a także po setkach zrealizowanych riderów łatwo popaść w rutynę i uznać, że każda kolejna premiera sprzętowa to jedynie ewolucyjny lifting znanych wcześniej rozwiązań. Nasza branża ma jednak to do siebie, że potrafi weryfikować podobne założenia, wstrząsając od czasu do czasu posadami rynku scenotechniki, zwłaszcza gdy w grę wchodzą realizacje plenerowe. Tu kapryśna aura i rygorystyczne wymagania produkcyjne dyktują własne dość rygorystyczne warunki. Na fali tych doświadczeń coraz wyraźniej widać, jak kluczowym elementem współczesnego parku oświetleniowego staje się seria urządzeń o wysokiej klasie szczelności IP. I to oczywiście nie jest trend, który wyznacza tylko nasz rodzimy producent. Cała branża oświetleniowa i każdy szanujący się producent ma w swojej ofercie coraz to więcej urządzeń w klasie IP65. W tym miejscu najnowsza propozycja od polskiej marki, Brighter X-Profile IP, wpisuje się idealnie.

Przypomnę tylko, że seria X to dość spora grupa znakomitych urządzeń z wspomnianą klasą ochrony. W zeszłym roku na naszych łamach dość obszernie opisywałem np. znakomicie zaprojektowane urządzenie X-Strobe IP. Ale i też nie umknęły naszej redakcyjnej uwadze i inne produkty. Mam tu na myśli X-Dot Wash IP, X-Dot Max, X-Beam IP, czy X-Bar IP.

Brighter X Profile IP oferuje potężne 800 watowe źródło światła, oparte oczywiście na białym czipie.

Kontekst rynkowy: Rewolucja spod znaku IP
Przez dekady standardem na festiwalach i eventach open-air było misterne zabezpieczanie tradycyjnych opraw przed deszczem – plastikowe daszki, dedykowane kondomy ochronne, czy chowanie sprzętu pod zadaszeniem sceny. To nie tylko generowało dodatkowe koszty, ale  i znacznie wydłużało czas montażu. Takie rozwiązania to również drastycznie ograniczenia pod kątem pracy operatorskiej. Dziś rynek nie chce już kompromisów. Szczelne oprawy klasy IP65 przestały być luksusem dla największych produkcji, a stały się bezwzględną koniecznością. Dają one realizatorom absolutny komfort pracy niezależnie od tego, czy pracujemy przy palącym słońcu i kurzu, czy w trakcie ulewy. Sprzęt po prostu  ma działać niezawodnie. Jest jeszcze jeden argument dotyczący  firm rentalowych-  to czysta matematyka. Urządzenie o uniwersalnym zastosowaniu indoor/outdoor będzie  pracować po prostu wszędzie, bez dodatkowych zabezpieczeń. Zastosowanie takich urządzeń eliminuje ryzyko kosztownych awarii elektroniki spowodowanych np. wilgocią. Brighter Lighting, jako marka ma doskonałe wyczucie czasu, wprowadzając serię urządzeń, które łączą bezkompromisową odporność na warunki atmosferyczne z parametrami, jakich oczekujemy od nowoczesnych opraw profilowych.

Szczelne oprawy klasy IP65 przestały być luksusem dla największych produkcji, a stały się bezwzględną koniecznością.

Sztuka balansu: Moc, ekonomia i bogate wyposażenie
Każdy z nas, reżyserów i realizatorów, lubi mieć zapas mocy. To ten komfort, kiedy możesz w świadomy sposób zdimmerować urządzenie i precyzyjnie dawkować intensywność zachowując plastykę i atmosferę wizualną na scenie. Wszystko po to, aby w kulminacyjnym momencie widowiska uderzyć pełnym, monumentalnym strumieniem światła. Jednak rzeczywistość branżowa często brutalnie sprowadza nas na ziemię. Mam tu na myśli budżety, zwłaszcza w realiach tras klubowych czy średnich eventów. Takie realia finansowe często  bywają bezwzględne. Nie sztuką jest przecież stworzyć rider na dwieście czy czterysta topowych, astronomicznie drogich opraw. Kunszt polega na tym, by zaprojektować spójną opowieść wizualną, przy optymalnej ilości sprzętu i w granicach opłacalności dla inwestora czy rentalu. Tu wydaje się, że Brighter X Profile IP trafia dokładnie w ten punkt. Oprawa ta oferuje potężne 800 watowe źródło światła, oparte oczywiście na białym czipie. I choć przy pełnej mocy nie jest to głowica która należy do tych najbardziej cichych (przynajmniej w trybie chłodzenia automatycznym), jej strumień oświetleniowy no i wspomniana już klasa szczelności rekompensuje te niedogodności. O hałasie można mówić, kiedy rzeczywiście pracujemy w plenerowych warunkach, ale konstruktorzy nie zapomnieli o trybie silent. Dla zastosowań, gdzie hałas nie jest wskazany można głowicę po prostu wyciszyć. To jednak nie wszystko. Doszukałem się w menu opcji ultra silent, która pozwala na wyciszenie głowicy do wartości 36dBa. Tu co prawda odnotowałem spadek jasności, ale głowica stała się niemal bezgłośna.

Brighter X Profile IP

Skoro o jasności mowa. Pełny strumień to 39 870 lumenów. Przy maksymalnie skupionej wiązce z odległości 5 m głowica wg danych producenta powinna sprawić, że pomiar w luxach wyniesie 121 000. Do idealnych granic doprowadzono też możliwości dot. pracy dimmera. Użytkownik otrzymuje do dyspozycji 4 krzywe w trybie 16 bitowym. To jednak nie wszystko! Głowica ta została też udoskonalona o regulowany PWM oraz o możliwość podwyższenia jakości strumienia. Sam współczynnik PWM jest rzeczywiście   regulowany (czy to z biblioteki czy z menu) w zakresie od 400 Hz do 24 kHz, a CRI (sprytnie filtrując źródło) można podwyższyć do poziomu 90. Strumień w X-Profile może być generowany w imponującym  zakresie zoom od 4,5 do 50 stopni. Zatem  można powiedzieć, że zakres ten jest typowy  dla opraw, które zaliczają się do konstrukcji hybrydowych. Już na tym etapie testu mogę stwierdzić, że ten model posiada dość wszechstronne możliwości, również pod kątem jakości strumienia jak i pracy np. z sprzętem rejestrującym obraz wideo. Czas zatem na temperaturę barwową. Tu wg danych producenta pełny zakres CTC wynosi od 2700 do 7000 K. Sprawdziłem – mechanizm odpowiadający za kontrolę temperatury barwowej działa płynnie i bez zarzutu. Dopiero przy ultrakrótkim rzucie, który to w praktyce nie ma zastosowania (typu 1,5 m) byłem w stanie ledwo, dostrzec mechanicznie przesuwający się filtr CTO i to tylko dlatego, że wiedziałem czego szukać. Powiem tak – w innych markach mechaniczne filtry korekcyjne czy koloru, kiedy testuje je celowo na blendach z ultra krótkich dystansów są znacznie bardziej widoczne. Jak wspomniałem ma to sens jedynie przy precyzyjnych testach, a nie w realnym świecie do którego ta głowica została stworzona. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który „świeci 800 watami” z odległości mniejszej niż 2 metry…

Strumień w X-Profile IP może być generowany w imponującym zakresie zoom od 4,5 do 50 stopni.

Obym o niczym nie zapomniał…
Jest to jedna z tych głowic, gdzie niczego mi nie brakuje. Dlaczego? Uwielbiam konstrukcje wyposażone w dwie pryzmy, irys, frost, dwie tarcze gobo, tarczę animacyjną, tarczę kolorów i noże profilowe. To wszystko udało się zamknąć w szczelnej obudowie z jasnym i dobrej jakości czipem, mogącym pracować również w studyjnych warunkach. Do tego absolutnie solidna obudowa oraz zoptymalizowana masa jak na tę moc urządzenia, wynosząca 29 kg.  Hybryda, żołnierz uniwersalny jak się patrzy. Ale po kolei…. X-Profile IP posiada dwie tarcze gobo i jak się łatwo domyślić jedna jest statyczna (8 wzorów), a druga rotacyjna posiadająca 7 wzorów. Ponadto na pokładzie znajduje się w pełni indeksowana tarcza animacyjna, absolutnie dopełniająca możliwości tego urządzenia. Tu nie znalazłem nic, co byłoby niepokojące. Przy wolnej rotacji wszystkie mechanizmy zachowują nadal pełną płynność (efekt klatkowania absolutnie nie występuje). Pełna gama kolorów jest możliwa do uzyskania dzięki flagom CMY. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie precyzja filtrów. Musiałem przybliżyć wspomnianą już blendę naprawdę na małą odległość, żeby móc dostrzec pracę flag CMY . W normalnych warunkach scenicznych realizator może się spodziewać równych kolorów szczególnie tych nasyconych bez hotpointów i przebarwień. Jednak to nie jedyny atut w sensie kreacji kolorów, dotyczący X-Profile’a.

Nie zabrakło też w pełni indeksowalnej tarczy kolorów, zawierającej 5 wariantów. Pełny dostęp do pozycji oznacza, że można pracować w wariantach split z ściśle określonymi proporcjami pomiędzy kolorami.  To co mnie naprawdę urzekło to pryzmy. Stożkowa, zawierająca 4 części oraz liniowa, składająca się z takiej samej ilości części. To, co ważne obie pryzmy mogą pracować niezależnie w jednym czasie z dowolnie zadanymi prędkościami rotacji. I to znacznie poprawia możliwości animacyjne głowicy. W połączeniu z tarczą animacyjną oraz teksturami gobo możliwości stają się wręcz nieograniczone. Filtr frost? I owszem! Tu w pełni nałożony dyfuzor spełnia moje oczekiwania, ale niestety warianty przy mniejszej wartości niż 100 procent wymagałby wg moich standardów nieco dopracowania. Podobnie jest z mechanizmem irys. Kształt plamy oświetleniowej przy użyciu irysa w pełni zamkniętego zmienia ją w sześciokąt. I tu nadmienię, że w każdej głowicy jestem w stanie znaleźć subiektywnie oceniony mankament, więc trochę się czepiam… żeby nie było, iż test wykonałem nierzetelnie. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy kupiłbym X-Profile IP, odpowiedź byłaby twierdząca. A co z przesłonami profilowymi? Ważne jest to, że zamykają się całkowicie. Każdy z czterech noży jest w stanie zasłonić całą wiązkę. Kąty działania jak i możliwość obrotu całym mechanizmem są na profesjonalnym poziomie. Ale… (i to właściwie nie jest przytyk do Brightera, ale do całej branży) czekam od dekady na rozwiązanie optyczne, które pozwala ostrzyć idealnie wszystkie cztery noże naraz, a nie parami. Wielokrotnie piszę o tym od 10 lat i wiem z czego w sensie optycznym wynika taki mankament, dlatego czekam cierpliwie na inżynieryjnego geniusza, który zniweluje tę drobną niedogodność. Kto dużo pracuje precyzyjnie z nożami, ten wie o czym mowa.

Testowana oprawa posiada dwie tarcze gobo i jak się łatwo domyślić jedna jest statyczna (8 wzorów), a druga rotacyjna posiadająca 7 wzorów. Ponadto na pokładzie znajduje się w pełni indeksowana tarcza animacyjna.

Elastyczność w praktyce, czyli podsumowanie możliwości Brighter X-Profile IP
Współczesna scena nie znosi ograniczeń, ani w sferze czysto artystycznej ekspresji, ani na poziomie czysto inżynieryjnym. O sile nowoczesnej oprawy profilowej nie decyduje już wyłącznie jasność jej źródła, ale przede wszystkim to, jak sprawnie potrafi zaadaptować się do skrajnie różnych środowisk pracy. Brighter X-Profile IP jest tego najlepszym dowodem. Projektując tę głowicę, producent postawił na maksymalną uniwersalność, o czym wspomniałem już powyżej. Tak samo zostały przemyślane tryby pracy. Myślę tu o zastosowaniach wymagających precyzji mechanizmów i funkcji, jak i o tych gdzie 16 bitowa rozdzielczość nie jest konieczna. Głowica oferuje dwa tryby pracy DMX. Tryb standardowy (33 kanały), stworzony z myślą o dynamice koncertowej i oszczędności linii w razie potrzeby.  Oczywiście i w tym trybie zapewniona została pełna, 16-bitową precyzję tam, gdzie jest ona absolutnie bezkompromisowa (Pan/Tilt, Dimmer, Zoom, Focus), jednocześnie kompaktowo mapując pozostałe funkcje. Natomiast tryb rozszerzony / extended (43 kanały) dedykowany jest do (jak wspomniałem) precyzyjnych działań w każdym calu. Nie tylko w teatrze, telewizji, ale i w wszelkich, zaawansowanych instalacjach. Rozszerzenie o dodatkowe kanały oddaje w ręce operatora mikrometryczną wręcz, 16-bitową kontrolę nad całą mechaniką optyczną, w tym nad rotowaniem tarczy gobo, przysłoną irysową oraz precyzyjną geometrią każdego z czterech noży systemu kadrującego.

Brighter X Profile IP

Urządzenie zostało wyposażone w  obsługę najbardziej popularnych protokołów sieciowych, takich jak Art-Net oraz sACN, uzupełnioną o dwukierunkowy standard RDM do zdalnej konfiguracji i monitoringu stanu urządzeń z poziomu sterownika. Czego natomiast mogło mi zabraknąć w tak wszechstronnie wyposażonym urządzeniu? Myślę, że skoro mamy do czynienia z precyzyjnymi mechanizmami, z wystarczającym CRI, z dużym zakresem PWM, a także z sporą rozpiętością zakresu CTC, to ja osobiście życzyłbym sobie jeszcze jedną maciupką funkcję, czyniącą tego potwora absolutnym hiciorem (choć i tak nim jest). Gdyby tylko w następnym, idealnym urządzeniu spod znaku X znalazł się parametr Delta UV, umożliwiający korekcję krzywej bieli, to głowica miałaby już wszystko. Jego obecność nie jest jednak konieczna ze względu na natywne Delta UV bliskie zeru. Filtr HI-CRi również nie przesuwa ani do zieleni ani w kierunku magenty. Możliwa jest jednak manualna regulacja za pomocą mechanizmu CMY.
Powiem tak: jeszcze dobrych kilka lat temu nie byłem przekonany do naszego, rodzimego producenta. Pamiętam pierwsze testy i choć oprawy nigdy nie były poniżej pewnego poziomu jakości, to moja subiektywna ocena była dość surowa. Teraz? Teraz jestem absolutnie oczarowany tym urządzeniem i właściwie wszystkimi spod znaku X. Czy warto? Tak! Warto!

Tekst: Paweł Murlik, Muzyka i Technologia