
Pod koniec czerwca wystartowała 17. edycja Męskiego Grania, festiwalu, który przez lata wypracował sobie silną markę i na stałe wpisał się w kalendarz najważniejszych letnich wydarzeń muzycznych w Polsce. Tegoroczna trasa obejmuje Żywiec, Poznań, Wrocław, Gdańsk i Kraków, a jej finałowym przystankiem będzie Warszawa. Organizowane od 2010 roku przez agencję LIVE wydarzenie wyróżnia się nie tylko oryginalną formułą i starannie przygotowanym składem artystycznym, lecz także, co z punktu widzenia naszego magazynu szczególnie istotne, najwyższej klasy rozbudowanym zapleczem technicznym.
Redakcja „Muzyki i Technologii” miała przyjemność gościć na gdańskim przystanku Męskiego Grania, który odbył się 17 i 18 lipca na błoniach Polsat Plus Areny. Na miejscu przyglądaliśmy się pracy ekipy firmy Audio System z Lublina, która odpowiadała za nagłośnienie Sceny „Ż”. W jej skład weszli: Wojciech Kościelniak (FOH), Maciej Olendzki (MON), Grzegorz Matczuk (RF), technicy Michał Mazurek i Wojciech Bieńkowski oraz kierownik ekipy technicznej Gabriel Szeremeta.

Koncerty na Scenie „Ż” zostały nagłośnione systemem Meyer Sound LEOPARD przez firmę Audio System z Lublina. (fot. M. Ziniak)
Pierwszego dnia pogoda dała się we znaki publiczności, artystom, a przede wszystkim ekipom technicznym. W sobotę aura zmieniła się jednak diametralnie, zapewniając niemal idealne warunki do realizacji koncertów. Tego dnia na Scenie „Ż” wystąpili Edyta Bartosiewicz z niezwykle klimatycznym solowym programem, Błażej Król i Dawid Tyszkowski ze swoim nowym projektem, gdański zespół Nene Heroine oraz duet Kuba i Kuba.

Na froncie pracowały 2 grona, każde złożone z 14 modułów LEOPARD na stronę. W górnej części każdego z nich zastosowano 10 modułów LEOPARD-M80 o wąskiej dyspersji poziomej, natomiast 4 dolne elementy stanowiły standardowe moduły LEOPARD o dyspersji horyzontalnej wynoszącej 110 stopni. (fot. M. Ziniak)
Podobnie jak w przypadku poprzednich edycji, koncerty na Scenie „Ż” nagłośniono systemem Meyer Sound LEOPARD. Ten lekki, aktywny i bezproblemowy w montażu system od lat niezmiennie zachwyca jakością, odpornością na pracę przy wysokich poziomach oraz stabilnością brzmieniową w zmiennych warunkach pogodowych. Projekt systemu nagłośnieniowego na potrzeby tegorocznej trasy Męskie Granie przygotował Wojtek Kościelniak. Na froncie pracowały 2 grona, każde złożone z 14 modułów LEOPARD na stronę. W górnej części każdego z nich zastosowano 10 modułów LEOPARD-M80 o wąskiej dyspersji poziomej, natomiast 4 dolne elementy stanowiły standardowe moduły LEOPARD o dyspersji horyzontalnej wynoszącej 110 stopni. Odpowiadały one za pokrycie najbliższej części widowni. Ze względu na niewielką szerokość nagłaśnianego terenu taka geometria systemu bardzo dobrze odpowiadała warunkom wynikającym z ulokowanie małej sceny.

W górnej części gron systemu frontowego powieszono 6 subwoferów 900-LFC (po trzy na stronę). (fot. M. Ziniak)
Frontfill oparto na 4 modułach LEOPARD. Jako outfill oraz linię opóźniającą wykorzystano natomiast kompaktowe moduły LINA (w obu przypadkach po dwa na stronę). Niewielkie wymiary i niska masa tych zestawów ułatwiają ich montaż, a jednocześnie zapewniają wysoką skuteczność i spójne pokrycie nagłaśnianego obszaru. Istotną zaletą całej konfiguracji jest również jednolity charakter brzmieniowy systemów należących do tej samej rodziny produktowej marki Meyer Sound. Rozwiązania rozwijane od momentu wprowadzenia serii LEO zachowują zbliżoną sygnaturę dźwiękową, dzięki czemu elementy LEOPARD i LINA można łatwo zintegrować w jeden spójny system.

Frontfill oparto na 4 modułach LEOPARD (fot. M. Ziniak)
Szczególnie interesująco prezentowała się konfiguracja zestawu nikotonowego złożonego z trzech różnych modeli marki Meyer Sound. W górnej części gron systemu frontowego powieszono 6 subwoferów 900-LFC (po trzy na stronę). Na ziemi po obu stronach sceny pracowało 6 subwóooferw 2100-LFC w konfiguracji cardio (po 3 sztuki na stronę). Dodatkowe wsparcie w najniższym dole zapewniało 8 sztuk 1100-LFC ustawionych po środku przed sceną. „Moduły 900-LFC wydłużają grono, a tym samym dyspersję niskiego pasma całego systemu LEOPARD. Dzięki temu mniej energii w zakresie niskich częstotliwości wraca na scenę. Główną sekcję subbasową tworzą modele 2100-LFC, natomiast 1100-LFC odpowiadają za najniższą oktawę i pracują w paśmie od 20 do 40 herców jako infrabasy” – wyjaśnia Wojtek Kościelniak.

Jako outfill oraz linię opóźniającą wykorzystano natomiast kompaktowe moduły LINA (w obu przypadkach po dwa na stronę). (fot. M. Ziniak)
Moduły LEOPARD podwieszone wspólnie z subwooferami 900-LFC nie komplikowały montażu, a jednocześnie pozwoliły ograniczyć liczbę subwooferów ustawionych na ziemi, które zajmowałyby dodatkową przestrzeń i utrudniały organizację strefy przed sceną. Istotnym efektem zastosowanej konfiguracji było również znaczne ograniczenie energii niskich częstotliwości wracającej na scenę. Przy pracy z odsłuchami dousznymi poziom basu na estradzie był na tyle niski, że system główny pozostawał praktycznie nieodczuwalny. Było to rezultatem odpowiedniego wyrównania fazowego subwooferów, dzięki któremu energia przed sceną skutecznie się sumowała, natomiast od strony estrady ulegała wyraźnej redukcji.

Główną sekcję subbasową tworzyły modele 2100-LFC w konfiguracji cardio (po 3 sztuki na stronę). (fot. M. Ziniak)
Cały system został zaprojektowany z myślą o skutecznym pokryciu obszaru do około 60 metrów, przy czym stanowisko FOH znajdowało się w odległości około 40 metrów od sceny. Konfigurację przygotowano z pewnym zapasem, ponieważ część publiczności pozostawała również w bardziej oddalonych strefach, między innymi w rejonie barów. Pełne i równomierne pokrycie obejmowało jednak przede wszystkim teren do 60 metrów.

Dodatkowe wsparcie w najniższym dole zapewniało 8 sztuk 1100-LFC. (fot. M. Ziniak)
Dystrybucję sygnałów oparto na sieci AVB oraz 4 procesorach Meyer Sound GALAXY. Jednostka znajdująca się na stanowisku FOH przyjmowała analogowe sygnały z konsolet gościnnych, mikrofonu konferansjera oraz systemu komunikacji wewnętrznej. Pozostałe 3 procesory rozmieszczono na scenie: po jednym z lewej i prawej strony oraz jeden pod sceną, przeznaczony do obsługi sekcji subbasowej. „Całą trasę pracujemy w sieci AVB i w praktyce jest to rozwiązanie typu plug and play. Dużym ułatwieniem jest dla mnie oprogramowanie NEBRA, które pozwala zarządzać całym systemem z jednego miejsca. Wcześniej w COMPASS trzeba było zapisywać snapshoty osobno dla każdego procesora GALAXY, a ich wspólna obsługa była znacznie bardziej czasochłonna. W NEBRA mogę jednocześnie zarządzać wszystkimi jednostkami i tworzyć wspólne snapshoty dla całego systemu. Co ważne, procesory GALAXY mogą pracować zarówno z poziomu COMPASS, jak i NEBRA, dzięki czemu oba rozwiązania można stosować wymiennie. NEBRA znacznie ułatwia również przygotowanie połączeń AVB. Konfigurację stworzyłem podczas pierwszego przystanku trasy w Żywcu, a obecnie wystarczy podłączyć przewody sieciowe i system jest gotowy do pracy. Po jednorazowym przygotowaniu całej struktury wdrożenie AVB przebiega bardzo szybko i sprawnie. Podczas trasy sieć pracuje stabilnie, bez przerw w transmisji i błędów” – mówi Wojtek Kościelniak.

Odsłuch dla muzyków, poza systemami IEM, zapewniały niezawodne monitory typu wedge Meyer Sound MJF-210. (fot. M. Ziniak)
Warto też wspomnieć o innym ważnym elemencie systemu, czyli modułach dystrybucyjnych Meyer Sound MDM-5000. Rozwiązanie to umożliwiło przesyłanie wieloparowym okablowaniem zarówno zasilania, jak i sygnałów do gron głównych oraz subwooferów, znacznie przyspieszając przygotowanie i podłączenie całego systemu. W kontekście szybkości i komfortu pracy Wojtek Kościelniak podzielił się z nami interesującą historią. Podczas pierwszego przystanku trasy w Żywcu jeden z techników pozostał na miejscu w czasie przerwy obiadowej i samodzielnie podwiesił całe prawe grono. Ta sytuacja dobrze pokazuje, jak niewielkie wymiary, niska masa i przemyślany system podwieszania modułów przekładają się na szybkość pracy ekipy technicznej. Kompletne grono wraz z subwooferami waży około 730 kilogramów, mimo że LEOPARD jest systemem aktywnym. Te same cechy ułatwiają również transport. Sprzęt przeznaczony dla obu scen, czyli Sceny „Ż” oraz Sceny Młodych RADAR Polska, mieści się w jednym tirze firmy Audio System, a po załadunku nadal pozostaje w nim zapas wolnej przestrzeni.

Meyer Sound MJF-210 (fot. M. Ziniak)
Na tym jednak nie kończyła się konfiguracja przygotowana dla Sceny „Ż”. Odsłuch dla muzyków, poza systemami IEM, zapewniały niezawodne monitory typu wedge Meyer Sound MJF-210. Sidefill zbudowano w oparciu o moduły Meyer Sound LINA, po 2 na stronę. W zależności od potrzeb układ ten można uzupełnić o zestaw niskotonowy 750-LFC. W przypadku systemów mikrofonów bezprzewodowych wykorzystano rozwiązania marki Shure – 4 kanały Axient Digital, 4 kanały QLXD4 i 4 kanały ULX-D.

Rolę konsolety festiwalowej podczas koncertów w Gdańsku pełniła DiGiCo SD12, współpracująca z serwerem Waves Extreme i pakietem Ultimate. (fot. M. Ziniak)
Rolę konsolety festiwalowej podczas koncertów w Gdańsku pełniła DiGiCo SD12, współpracująca z serwerem Waves Extreme i pakietem Ultimate. Korzystał z niej między innymi Piotr Taraszkiewicz, który odpowiadał za realizację koncertu Edyty Bartosiewicz. Połączenie kunsztu artystki, umiejętności realizatora i świetnie przygotowanego systemu sprawiło, że całość zabrzmiała znakomicie. Trzeba jednak przyznać, że LEOPARD równie dobrze radzi sobie z subtelnym, akustycznym graniem, jak i z mocniejszymi odmianami muzyki. To nie pierwszy raz, kiedy mieliśmy okazję posłuchać tego systemu. Na przestrzeni ostatnich lat spotykaliśmy go podczas różnych koncertów, zarówno plenerowych, jak i klubowych, i za każdym razem odbiór był bardzo pozytywny.

Meyer Sound LEOPARD to lekki, aktywny i bezproblemowy w montażu system, który od lat niezmiennie zachwyca jakością, odpornością na pracę przy wysokich poziomach oraz stabilnością brzmieniową w zmiennych warunkach pogodowych. (fot. M. Ziniak)
Na zakończenie warto oddać głos Wojtkowi Kościelniakowi, który jako autor projektu nagłośnienia Sceny „Ż” mógł ocenić możliwości systemu LEOPARD zarówno od strony technicznej, jak i praktycznej: „Jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak głośno potrafi zagrać LEOPARD, szczególnie biorąc pod uwagę jego niewielkie rozmiary. System zachowuje bardzo dobry charakter brzmieniowy również wtedy, gdy pracuje blisko granicy swoich możliwości. W zakresie kilku decybeli poprzedzających zadziałanie limiterów jego brzmienie praktycznie się nie zmienia. Zdarza się, że realizatorzy, pomimo obowiązujących limitów festiwalowych, próbują zagrać nieco głośniej. Wskaźniki pokazują wówczas, że system zbliża się do limitu, ale na ucho trudno wychwycić moment, w którym limitery zaczynają pracować. LEOPARD zachowuje swój charakter brzmieniowy w całym zakresie dynamiki i bardzo dobrze radzi sobie nawet przy wysokich poziomach”.
Tekst i zdjęcia: Marcin Ziniak, Muzyka i Technologia



















