Marka AKG nieodłącznie kojarzy się z mikrofonami, a te trzy litery to właściwie synonim standardu w tej branży. Oczywiście firma ma w ofercie także wiele innych produktów, ale nas w tym tekście najbardziej będą interesować właśnie mikrofony. Historia AKG jest już bardzo długa, bowiem w przyszłym roku obchodzić będzie swoje 80-te urodziny (nb. obecna nazwa jest skrótem pierwotnej, czyli Akustische und Kino-Geräte Gesellschaft mbH). I do długiej listy modeli niedawno doszły trzy, szczególnie interesujące modele, którymi zajmiemy się w poniższym artykule. Co jest w nich takiego ciekawego? Po pierwsze – od dłuższego czasu firma prezentuje zupełnie nowe, powstałe od podstaw konstrukcje. Po drugie – są one wyjątkowo przystępne cenowo, a zarazem oferują znakomitą, bezkompromisową jakość dźwięku. Jak wielokrotnie już podkreślano to przy okazji różnych materiałów, są doskonałym wejściem w profesjonalny świat mikrofonów AKG. Brzmi kusząco? Zatem wchodzimy.

Mam przed sobą trzy modele: C114, C104 oraz C151, przy czym dwa pierwsze to mikrofony wielkomembranowe, zaś ostatni z nich to klasyczny paluszek, wyposażony w małą membranę i kapsułę elektretową – wszystkie są oczywiście pojemnościowe. Skoro zaś mają w nazwie literę C, nie sposób nie spojrzeć wstecz, nie doszukując się jakichś powiązań z legendarnym i wciąż (w nowych wersjach) dostępnym C414, który wciąż jest ulubionym mikrofonem wielu realizatorów, czy muzyków. Był on spadkobiercą innego, bardzo cenionego modelu, czyli C12, jeszcze lampowego – samemu będąc już konstrukcją tranzystorową i czego by nie powiedzieć, przełomową dla branży muzycznej – gdy w 1971 roku pojawił się na rynku, wywołał niemal rewolucję. Jeśli uważnie przyjrzymy się wielu zdjęciom z dawnych lat, czy to z koncertów, czy sesji nagraniowych, okaże się, że był powszechnie używany i do naprawdę wielu zadań. Jak wspomniałem przed chwilą, nowe modele zostały skonstruowane od podstaw, ale mamy pełne prawo oczekiwać, że dziedzictwo marki, a także ta litera C w nazwie zobowiązują. I walory użytkowe, jakość wykonania, a wreszcie rzecz najważniejsza – jakość dźwięku – w pełni te oczekiwania spełniają. Wydaje się więc, że trzy nowe produkty AKG mają duże szanse na rynkowy sukces, bowiem grono potencjalnych odbiorców stale rośnie. Już nie tylko studia nagraniowe, te większe, czy domowe, ale także pracownie twórców treści internetowych, podcastów, radiowcy – słowem wszyscy, którzy chcą uzyskać znakomity, profesjonalny dźwięk. Przyjrzyjmy się zatem bliżej każdemu z trzech nowych mikrofonów i oceńmy ich walory i przydatność w różnych zastosowaniach.

AKG C114 to wielkomembranowy mikrofon pojemnościowy, który oferuje zmienną charakterystykę kierunkową. (fot. D. Mazurowski)

C114
Jak już wspomniałem przed chwilą, mamy do czynienia z wielkomembranowym mikrofonem pojemnościowym (wymaga zatem zasilania Phantom 48 V), pora uzupełnić to jeszcze jedną, ale bardzo istotną informację – otóż ten model oferuje trzy różne charakterystyki, które możemy wybrać za pomocą przełącznika – patrząc od lewej są to: dookólna, kardioidalna oraz ósemkowa. Sprawia to, że właściwie otrzymujemy trzy różne mikrofony w jednym, co jeszcze bardziej podkreśla jego uniwersalność. Generalnie jest on przeznaczony do nagrań wokalnych, lektorskich – czyli pracy z głosem, ale tak naprawdę nadaje się do wielu różnych zadań, zarówno w studiu nagraniowym, jaki na scenie. Poza przełącznikiem charakterystyki nie ma żadnych innych, jak zmniejszania czułości (PAD), czy też filtra górnoprzepustowego. Te są zwykle standardowym wyposażeniem droższych modeli, ale ich brak w żaden sposób nas nie ogranicza, bowiem wciąż możemy doprecyzować dźwięk w konsolecie, na ścieżce DAW itp.
Swoim wyglądem AKG C114 nawiązuje do klasyków, jak choćby właśnie C414, jest kanciasty, choć w jego wypadku korpus jest przedłużony i w efekcie mikrofon jest nieco pudełkowaty, ale zarazem elegancki. Ma w sobie coś ze stylu vintage, a że żyjemy w epoce mediów społecznościowych i ogólnie przekazu wizualnego, dla wielu artystów nie bez znaczenia będzie także to, jak ich preferowany mikrofon będzie wyglądać na zdjęciach. Design jest zatem klasyczny, prosty i już na pierwszy rzut oka wskazuje na wysoką jakość wykonania. Korpus jest czarny, z szaro-srebrnymi literami AKG i logo marki. Kolorystycznie wyróżnia się przednia część grilla, osłaniającego kapsułę i tworzącego klatkę Faradaya. Jest srebrna i ma to istotne znaczenie, zwłaszcza w przypadku charakterystyki kardioidalnej – to właśnie tą, srebrną stroną należy go zwrócić w stronę źródła dźwięku.

Model C114 oferuje trzy różne charakterystyki, które możemy wybrać za pomocą przełącznika – patrząc od lewej są to: dookólna, kardioidalna oraz ósemkowa. (fot. D. Mazurowski)

Mikrofon jest solidny, dość ciężki jak na relatywnie nieduże rozmiary, ale sprawia wrażenie niemal pancernego. W zestawie otrzymujemy także bardzo solidny kosz, specjalnie zaprojektowany dla tego modelu, otwarty z przodu, z elastycznym zawieszeniem i dużą nakrętką, która jest jednocześnie gniazdem do mocowania. C114 oferuje tylko jedną opcję montażu na statywie, właśnie w tym koszu, przykręcony do gniazda. Jest to bardzo pewne połączenie – zwróciłbym jedynie uwagę na jedno, zestaw mikrofon w koszu jest dość ciężki i dobrze jest mieć również solidny, pewny statyw, który nie będzie się pod ciężarem uginał, wychylał. Osłona kapsuły nie daje się w prosty sposób zdemontować, producent raczej nie przewidział, by ci bardziej ciekawi użytkownicy zaglądali do środka, choć oczywiście możliwe jest zdjęcie obudowy po odkręceniu dwóch śrub.

Patrząc pod światło, zauważymy wyraźną różnicę w rozmiarze kapsuł – po lewej C114, po prawej C104. (fot. D. Mazurowski)

Omawiany model wyposażono w pozłacaną (napylaną) kapsułę o średnicy 26 milimetrów, z podwójną membraną (dzięki czemu mamy te trzy charakterystyki) i z krawędziowym wyprowadzeniem, autorskim rozwiązaniem AKG, znanym już w klasycznych mikrofonów, jak wspomniane już C12, czy C414. Jednak w odróżnieniu od wielu klasyków, obwody elektryczne C114 są konstrukcją beztransformatorową (FET). Jest rozwiązanie typowe dla nowoczesnych urządzeń, charakteryzujące się bardzo niskim poziomem szumów własnych. W przypadku testowanego modelu wynosi on 12 dB(A) SPL, przy stosunku sygnału do szumu wynoszącym 82 dB/1 Pa. I skoro już przeszliśmy do parametrów technicznych, przyjrzyjmy się jeszcze paru z nich. Czułość wynosi 13,5 mV/Pa, zaś pasmo przenoszenia pokrywa zakres od 20 Hz do 20 kHz, co sprawia, że tak naprawdę C114 nadaje się do nagrywania dosłownie wszystkiego. Impedancja wynosi ≤ 200 Ω. Maksymalny SPL (dla 0,5% THD) wynosi 145 dB. To są oczywiście tylko liczby, ale wskazują, że AKG C114 ma dobrą czułość, pasmo przenoszenia i akceptuje sygnały o naprawdę dużym poziomie. Dzięki temu może być takim przysłowiowym wołem roboczy w studiu, służącym do krytycznych nagrań, gdy ważna jest ich jakość. Może z powodzenie posłużyć do bliskich ujęć głośnych instrumentów dętych, akordeonu, gitarowego pieca, fortepianu i wielu innych źródeł – nie tylko zaś wokalu, do czego, jak mogłoby się wydawać, jest w pierwszej kolejności stworzony.

Dzięki wyjątkowo niskiemu poziomowi szumów i wysokiemu maksymalnemu poziomowi ciśnienia akustycznego (SPL) mikrofon C114 może wyraźnie zarejestrować niemal każde źródło dźwięku. (fot. D. Mazurowski)

A jakie są ogólne wrażenia z praktycznych testów w warunkach studyjnych? W przypadku każdej z trzech charakterystyk uzyskujemy precyzyjny i zrównoważony dźwięk, bardzo naturalny, bez przerysowań w jakimkolwiek zakresie. Ważną cechą jest także to, że te cechy są obecne zarówno w ujęciach dalszych, jak i bliskich, nie mamy do czynienia ze zjawiskiem radykalnej zmiany dźwięku przy bliskich planach, choć oczywiście uzyskany w nagraniu efekt będzie inny – ale to wynika z rodzaju źródła, praw akustyki itd. Mamy zatem wrażenie zbliżania się do źródła, ale nie jakiejś zmiany charakterystyki samego mikrofonu.

Uchwyt dostarczany w komplecie z modelem C114 (fot. D. Mazurowski)

Skupmy się teraz na każdej z trzech charakterystyk i tym jak wygląda przenoszenie mikrofonu. Pozwolę sobie tu na pewną dygresję, otóż z technicznego punktu widzenia logiczne jest, że najbardziej wyrównane przenoszenie powinno być w przypadku dookólnej. Dlaczego? Bo wtedy kapsuła przenosi falę akustyczną w równym stopniu, bez preferowania jakiegokolwiek kierunku. Uzyskanie kardioidy, czy ósemki wymaga pewnych zabiegów, realizowanych elektronicznie, a to w jakimś, choćby minimalnym stopniu odbija się na przenoszeniu pewnych pasm. W przypadku kardioidy tłumione są sygnały z boków i z tyłu, kapsuła „skupia się” na tym, co dobiega z przodu. Ósemka sumuje przód i tył, odrzucając boki, siłą rzeczy jest to dobry wybór dla punktowego źródła i jednoczesnego uchwycenia akustyki pomieszczenia, dochodzących z tyłu odbić. Wróćmy zatem do dookólnej (zwanej też Omni) – tutaj przenoszenie jest niemal idealnie płaskie i wyrównane od dolnego kresu aż do mniej więcej 5 kHz. Potem następuje lekkie podbicie, które gdzieś w zakresie od 7 kHz do 10 kHz osiąga 5 – 6 dB. Powyżej mamy jeszcze jedno, nieznaczne wybrzuszenie i potem spokojny spadek. Jakie są tego konsekwencje? Dźwięk jest jasny, ale bez przerysowań, klarowny, czysty – przenoszenie góry to naprawdę uczta dla ucha.

Gniazdo XLR na spodzie obudowy (fot. D. Mazurowski)

Gdy mowa o kardioidzie, jest nawet jeszcze spokojniej i bez wyraźniejszych górek i dołów – na samym dole mamy o jakieś -5 dB w stosunku do poziomu wyrównanego, który osiągamy przy 200 Hz. Plusem jest to, że ujęcia głosu pozbawione są dudnienia, nienaturalnej ekspozycji w basach. Potem, w okolicach 2,5 kHz zaczyna się lekkie wzniesienie, które jednak w szczycie (poza 10 kHz) nie przekracza 5 dB. W efekcie mamy bardzo naturalne, zrównoważone przenoszenie każdego rodzaju dźwięku i jednocześnie czytelny i klarowny głos – czy to śpiew, czy mowę. I wreszcie ósemka, gdzie (ze względów technicznych) te różnice mogą być najbardziej słyszalne – na samym dole zaczynamy od jakichś -13 dB, do 400 Hz dochodzi do wyrównania i między 2,5 kHz a 12 kHz znów mamy lekką górkę, nie przekraczającą 4 dB. I choć gdy spojrzymy na wykresy charakterystyki przenoszenia, to mogą się one dla tych trzech typów kierunkowości różnić, w istocie AKG C114 oferuje bardzo wyrównane i spójne brzmienie w każdym z nich. Po prostu to za każdym razem taki sam mikrofon, tylko różnie zorientowany kierunkowo. A to bez wątpienia duża zaleta.

AKG C104 (fot. D. Mazurowski)

C104
Na pierwszy rzut oka wydaje się niemal identyczny jak C114, brakuje mu jedynie przełącznika charakterystyki kierunkowości. Mogłoby się zatem wydawać, że to nieco uproszczona wersja modelu omówionego przed chwilą – jednak tych różnic jest więcej, a właściwie jest jedna zasadnicza – kapsuła. C104 wyposażono w inną, elektretową, o mniejszej, bo wynoszącej 22 mm średnicy i oczywiście wyposażoną w tylko jedną membranę. Mimo to większość parametrów nie uległa zmianie, jak czułość, czy pasmo przenoszenia. Nieco słabsze, ale wciąż znakomite są parametry określające stosunek sygnału do szumu (80 dB/1 Pa) oraz szumy własne (14 dB(A) SPL). Maksymalny SPL jest minimalnie niższy, bowiem wynosi 143 dB. Sam mikrofon jest także oczywiście nieco lżejszy, choć to akurat nie ma właściwie żadnego znaczenia.

Model C104 wyposażono w kapsułę o średnicy 22 mm (fot. D. Mazurowski)

C104 oferuje zatem, co zrozumiałe, tylko jedną charakterystykę kierunkowości – kardioidalną (tu także połowa grilla jest srebrna i wskazuje którą stroną należy kierować do źródła). To nieco zawęża zakres zastosowań w porównaniu do C114, ale wciąż jest to bardzo dobry mikrofon do wokalu, nagrań lektorskich, ale także instrumentalnych. I choć w teorii średnice kapsuł obu modeli różnią się zaledwie o parę milimetrów, to kładąc je obok siebie, w szczególności zaś patrząc pod światło, widać że w przypadku C104 mamy do czynienia z wyraźnie mniejszą, a określenie go mianem wielkomembranowego wydaje się nieco na wyrost. Zaskakujące jest jednak to, że w nagraniu tego aż tak nie słychać – porównując materiał uzyskany za pomocą C114 w trybie kardioidalnym i C104 uzyskamy bardzo podobne efekty, w zależności od odległości ujęcia i charakteru samego źródła niekiedy niemal nie do odróżnienia. Aktualnie omawiany model nieco inaczej reaguje na bliskie plany, ale nadal są one bardzo dobre, bez jakichś przerysowań.

C104 oferuje tylko jedną charakterystykę kierunkowości – kardioidalną (tu także połowa grilla jest srebrna i wskazuje którą stroną należy kierować do źródła). (fot. D. Mazurowski)

Charakterystyka przenoszenia jest także bardzo zbliżona do wyższego modelu, zwłaszcza w środku i na górze pasma. Nieco bardziej opada na samym dole, do poziomu mniej więcej –8 dB, co można uzasadnić mniejszą średnicą membrany. Bardzo dobre, precyzyjne jest tłumienie dźwięków poza osią, co sprawia, że nagranie zawsze brzmi naturalnie i ma właściwe skupienie kierunkowe. AKG C104 z natury wydaje się stworzony do nagrań głosu – zarówno mówionego, jak i śpiewu. Ale bardzo dobrze zdejmie także wiele instrumentów akustycznych, strunowych, dętych, perkusyjnych. Pomimo mniejszej membrany i większego spadku przenoszenia na samym dole, mikrofon zaskakująco dobrze przenosi także dźwięki z dużą zawartością niskich tonów, jak kontrabas, bęben basowy itp. Nabywca tym razem otrzymuje prosty uchwyt obrotowy z nakrętką – nie tłumi on co prawda wstrząsów, ale jest bardzo solidny – oczywiście ze względu na praktycznie identyczną konstrukcję zewnętrzną, rozmiary, C104 można także zamontować w koszu dołączonym do C114. Jeśli ktoś akurat zdecydował się na oba.

C151 to małomembranowy mikrofon pojemnościowy o charakterystyce kardioidalnej (fot. D. Mazurowski)

C151
To klasyczny paluszek instrumentalny, którym nagramy m. in. gitarę akustyczną, lutnię, banjo, skrzypce, altówkę i wiele innych instrumentów strunowych, Także perkusyjnych. Jest precyzyjny i szybko reaguje na transjenty, uzyskany dźwięk jest naturalny i oferuje nam także dobry materiał do przetworzeń, czy aplikowania różnych efektów. Elektretowa kapsuła ma średnicę 16 milimetrów, całość charakteryzuje się niewielkimi rozmiarami i masą, ale jednocześnie sprawia wrażenie bardzo solidnej. Mikrofon jest bardzo prosty, nie posiada żadnych przełączników, więc wszystko co możemy zrobić, to odpowiednio go ulokować względem źródła i ustawić poziom sygnału. W zestawie otrzymujemy standardowy uchwyt z uniwersalnym gwintem. Podobnie jak w przypadku obu opisanych powyżej modeli, także tu mamy do czynienia z obwodem beztransformatorowym (FET). Mniejsza kapsuła ma wpływ na pewne parametry, które jednak wciąż są bardzo dobre, jak stosunek sygnału do szumu, wynoszący 73 dB/1 Pa, czy poziom szumów własnych 21 dB(A) SPL. C151 ma czułość wynoszącą 11 mV/Pa (-39 dBV), zaś maksymalny SPL wynosi 143 dB, więc naprawdę sporo. Pasmo przenoszenia jest takie samo jak w przypadku pozostałych modeli, czyli obejmuje zakres od 20 Hz do 20 kHz.

Elektretowa kapsuła ma średnicę 16 milimetrów, całość charakteryzuje się niewielkimi rozmiarami i masą, ale jednocześnie sprawia wrażenie bardzo solidnej. (fot. D. Mazurowski)

Omawiany mikrofon określiłbym jako raczej jasny, ale w naturalny sposób, co sprawia, że najlepsze rezultaty uzyskamy właśnie z instrumentami strunowymi, czy perkusyjnymi, w przypadku których kluczowa jest średnica i górne pasma. Dół w takich zastosowaniach jest precyzyjny, mamy wszystko pod kontrolą i zwykle nie jest konieczna jakaś zasadnicza ingerencja w dźwięk. Niekoniecznie jest to pierwszy wybór w przypadku nagrań z dużym udziałem niskich tonów, ale to wynika z samej konstrukcji i przeznaczenia. Przenoszenie jest w zakresie od 300 Hz do 3 kHz bardzo wyrównane, wręcz płaskie. Poniżej 300 Hz zaczyna się spadek, w dole zakresu przenoszenia wynoszący już około -15 dB. Powyżej 3 kHz zaczyna się lekki wznios, z małym spadkiem w okolicach 7 kHz. Właśnie to sprawia, że mikrofon wydaje się jasny, ale bez śladów przerysowania. Dobre efekty dają bliskie plany, a tłumienie poza osią jest naprawdę znakomite.

AKG C151 (fot. D. Mazurowski)

Podsumowanie
AKG wprowadzając na rynek nowe modele mikrofonów pomyślał o bardzo szerokim gronie potencjalnych nabywców. Z jednej strony stawiając na jakość, z jakiej marka jest znana od wielu lat, a z drugiej na cenową dostępność, bez silenia się na kompromisy, poświęcania choć odrobiny znakomitych walorów. Mamy więc połączenie klasyki, „brzmienia” AKG, wyglądu w stylu nieco vintage, a zarazem bardzo nowoczesnej, odpowiadającej współczesnym potrzebom konstrukcji. Udało się uzyskać znakomite parametry i bardzo naturalne, wyrównane charakterystyki. Mając takie produkty jest się w zasadzie skazanym na sukces. Do kogo zatem są one adresowane? Tak naprawdę do każdego, kto pracuje z dźwiękiem i potrzebuje dobrego, niezawodnego narzędzia, oferującego mu odpowiednią jakość nagrywanych materiałów. Mogą to zatem być muzycy, producenci i realizatorzy, studia nagrań różnej wielkości, także te domowe. Pracownie autorów podcastów, czy innych materiałów publikowanych w internecie, radiowcy. Cała trójka nowych mikrofonów AKG pozwala na dokonywanie w pełni profesjonalnych nagrań wysokiej jakości. Dla rozwijających się studiów jest to także ciekawa oferta pod tym względem, że można zainwestować w większą liczbę takich modeli, jeśli np. w planach są nagrania kameralnych składów i chcemy osobno ująć każdy głos, czy instrument. Wykorzystując do tego celu C114, czy też C104 w połączeniu z C151 uzyskamy bardzo spójny, pod każdym względem obraz dźwiękowy, który z łatwością będzie się nam potem miksować. Na uwagę zasługuje także szeroki zakres dopuszczalnej temperatury pracy, wynoszący od -5 do 50°C, co sprawia, że możemy je wykorzystać także do nagrań koncertów plenerowych.
Największą zaletą całej trójki jest niewątpliwie dźwięk, klarowny, precyzyjny i bardzo naturalny. Słuchając dokonanych nagrań ma się wrażenie, że słyszy się głos, instrument – jakby bez pośrednictwa mikrofonu, czysty, prawdziwy. I chyba o to chodzi. Jeśli czujemy potrzebę, by coś z tym dźwiękiem zrobić, cała trójka nowych modeli AKG dostarczy doskonałego materiału do przetworzeń. Jeśli zatem ktoś szuka dla siebie dobrego uniwersalnego mikrofonu do studia, który obsłuży mu głos, wokal i wiele instrumentów, a do towarzystwa także instrumentalnego paluszka, na pewno powinien zwrócić uwagę na opisane przed chwilą modele.

Tekst: Dariusz Mazurowski, Muzyka i Technologia