Wysoki poziom dźwięku od zawsze był nieodłącznym elementem koncertów i festiwali plenerowych. Dziś jednak coraz częściej mówi się o tym, jak głośno gra system nagłośnieniowy, jak dźwięk rozchodzi się po całym terenie wydarzenia i poza jego granicami. Komfort publiczności, ochrona słuchu, sąsiedztwo terenów mieszkalnych, strefy ciszy czy odpowiednia konfiguracja systemów nagłośnieniowych stają się elementami, które trzeba uwzględniać już na etapie projektowania wydarzenia.
Coraz większą rolę odgrywa przy tym ciągły monitoring hałasu, pozwalający nie tylko kontrolować poziomy podczas koncertów, ale również zbierać dane potrzebne do późniejszej analizy i przygotowania kolejnych realizacji. O tym, jak takie działania wyglądają w praktyce oraz z jakich narzędzi korzysta się podczas dużych wydarzeń plenerowych, rozmawiamy z osobami zajmującymi się tym zagadnieniem na co dzień.

W dniach 10–11 lipca gościliśmy na Lotnisku Bemowo w Warszawie, gdzie odbyła się 5. edycja CLOUT Festival. Była to rozbudowana produkcja obejmująca dwie sceny, na których zaprezentowali się zarówno artyści będący w czołówce światowej sceny rapowej, jak i mniej znani wykonawcy reprezentujący młode pokolenie. Za nagłośnienie festiwalu odpowiadała firma Target Sound, natomiast specjalistyczne pomiary poziomu dźwięku oraz wsparcie przy projektowaniu systemu zapewniła ekipa Wszystkie Decybele Świata. O tym, jak wygląda monitoring hałasu podczas dużego festiwalu plenerowego, gdzie i dlaczego wyznacza się punkty pomiarowe, a także dlaczego sama kontrola SPL na FOH-u nie wystarcza, by właściwie ocenić wpływ wydarzenia na jego otoczenie, opowiedział nam Kamil Zajdel z firmy Wszystkie Decybele Świata.

Z Kamilem rozmawialiśmy podczas 5. edycji CLOUT Festival, za którego nagłośnienie odpowiadała firma Target Sound. Ekipa Wszystkie Decybele Świata zapewniła z kolei specjalistyczne pomiary poziomu dźwięku oraz wsparcie przy projektowaniu systemu. (fot. Ł. Kornafel)

Łukasz Kornafel, Muzyka i Technologia: Kwestia głośności, dopuszczalnych poziomów dźwięku oraz stref ciszy, to ciekawe zagadnienie związane z realizacją wydarzeń plenerowych. Jak podchodzicie do tego tematu i na czym właściwie polega wasza praca?
Kamil Zajdel, Wszystkie Decybele Świata: Nasza rola i jej zakres w dużej mierze zależą od organizatora oraz wypracowanego modelu współpracy. Możemy pełnić jedynie funkcję „ciała doradczego” i informować o wynikach pomiarów albo kompleksowo zajmować się projektowaniem przestrzeni akustycznej i zarządzaniem nią.
Niezależnie od zakresu współpracy naszym zadaniem jest uwzględnienie interesów wszystkich zainteresowanych stron. Po pierwsze, uczestników wydarzenia. Chcemy, aby było wystarczająco głośno, ale jednocześnie nie za głośno. Po drugie, mieszkańców okolicznych terenów, którzy niekoniecznie są zainteresowani danym festiwalem, a w pewnym sensie ponoszą koszt mieszkania w jego sąsiedztwie. Z tym również trzeba się liczyć.
Dbamy także o interes organizatorów. Mają oni na głowie tak wiele różnych zagadnień, że nie muszą znać wszystkich kwestii związanych z hałasem i jego oddziaływaniem.
Równie ważne są kwestie środowiskowe, takie jak wpływ hałasu na zwierzęta, a także, patrząc szerzej, planowanie przestrzeni przez miasta i ich organy. Naszym zadaniem jest połączenie i kontrolowanie wszystkich tych elementów, a w przypadku kwestii prawnych również dostarczenie wiarygodnego i obiektywnego materiału opartego na profesjonalnych pomiarach.

Od lewej: Kamil Zajdel i Marcin Kocik (fot. Ł. Kornafel)

Jak organizacja takiego festiwalu ma się do polskiego prawodawstwa? Co przepisy mówią o dopuszczalnych poziomach hałasu podczas wydarzeń plenerowych?
W Polsce wciąż nie istnieją przepisy dedykowane bezpośrednio imprezom masowym, które kompleksowo regulowałyby kwestie ekspozycji na hałas i oddziaływania dźwięku na otoczenie. W wielu krajach europejskich jest to rozwiązane znacznie precyzyjniej i funkcjonują regulacje odnoszące się bezpośrednio do wydarzeń.
U nas w praktyce bazujemy na ogólnych przepisach dotyczących dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku. Dla określonych kategorii terenów chronionych mówimy przykładowo o poziomie 55 dB(A) w porze dziennej, liczonym dla ośmiu najmniej korzystnych, kolejno następujących po sobie godzin, oraz 45 dB(A) dla jednej najmniej korzystnej godziny w porze nocnej.

Czyli pora dzienna trwa do godziny 22:00?
Tak. Pora dzienna obejmuje godziny od 6:00 do 22:00, natomiast nocna od 22:00 do 6:00. Właśnie dlatego, szczególnie w takich miejscach jak Lotnisko Bemowo czy w innych lokalizacjach, w których poziom hałasu tła jest stosunkowo wysoki, zaczynamy pracę znacznie wcześniej. Pomiary wykonujemy nawet tydzień przed rozpoczęciem budowy sceny, a więc zanim festiwal zacznie faktycznie generować dodatkowy hałas. Chodzi o to, żeby poznać punkt odniesienia i zobaczyć relację między normalnym poziomem tła w danym miejscu a sytuacją podczas wydarzenia. To prowadzi do bardzo ciekawych wniosków. Oczywiście nikt nie będzie twierdził, że festiwal nie jest głośniejszy od okolicznych samochodów czy ludzi, bo tak nie jest. Wiemy jednak, że w wielu takich lokalizacjach dopuszczalne wartości już w zwykłe dni znajdują się na granicy albo bywają przekraczane.

Sam widok miernika SPL stojącego na FOH-u nie jest dzisiaj niczym niezwykłym. Od lat można spotkać również informacje dla realizatorów określające maksymalny SPL czy dopuszczalną wartość średnią ważoną w czasie. Rozumiem jednak, że wy rozwijacie to podejście znacznie szerzej. Nie interesuje was wyłącznie dźwięk docierający ze sceny do FOH-u, ale również to, co dzieje się na całym terenie imprezy i poza nim.
Dokładnie. Bo co z tego, że ustalimy na przykład 99 dB na FOH-u, jeżeli FOH znajduje się 80 metrów od sceny, a budynki mieszkalne stoją 50 metrów od niej, ale z boku? W dodatku w ich kierunku mogą pracować outfille, które generują przecież konkretny poziom.

A jednocześnie znajdują się znacznie bliżej tych budynków.
Kolejną kwestią są subbasy, które w wielu przypadkach są w takich rozważaniach właściwie pomijane. Tymczasem ogromne znaczenie ma konfiguracja systemu niskotonowego i jego kierunkowość. Możemy przecież bardzo świadomie kształtować propagację niskich częstotliwości, ale nie zawsze bierze się to pod uwagę.

Nie mówiąc już o tym, że za FOH-em może znajdować się jeszcze osiem zestawów delay, które również generują określony poziom.
Dlatego staramy się podchodzić do tematu kompleksowo. Dźwięk nie kończy się na FOH-u.

“Pomiary wykonujemy nawet tydzień przed rozpoczęciem budowy sceny, a więc zanim festiwal zacznie faktycznie generować dodatkowy hałas. Chodzi o to, żeby poznać punkt odniesienia i zobaczyć relację między normalnym poziomem tła w danym miejscu a sytuacją podczas wydarzenia”. (fot. Ł Kornafel)

Ważnym zagadnieniem są również poszczególne strefy na terenie imprezy. Nie wszędzie trzeba przecież utrzymywać pełny poziom głośności, chociażby w strefie gastronomicznej, przy toaletach czy w przestrzeniach VIP. Jak w praktyce wygląda zarządzanie dźwiękiem w takich miejscach?
Na etapie produkcyjnym rozmawiamy o tym z organizatorami i producentami festiwali. Czasami są to konsultacje, czasami zwykła wymiana doświadczeń, ale zachęcamy do tworzenia takich spokojniejszych stref.
Często powtarzamy, że emocje biorą się z różnicy głośności. Jeżeli ktoś przyjdzie na teren festiwalu o godzinie 16:00 i przez cały dzień będzie wystawiony na ekspozycję rzędu 100 dB, to wieczorny koncert nie zrobi już takiego wrażenia. Siłą rzeczy nie będzie równie atrakcyjny. Jeżeli publiczność i jej słuch nie mają gdzie odpocząć, tracimy również na jakości odbioru całego wydarzenia.

Zwłaszcza że wiąże się z tym również kwestia dynamiki. Często mówi się, że system wcale nie musi pracować na bardzo wysokim poziomie, żeby być odbierany jako potężny. Jeżeli jest dynamiczny i ma duży headroom, dźwięk może wydawać się atrakcyjniejszy, a nawet subiektywnie głośniejszy.
Jest dokładnie tak jak mówisz.

Stacja SVANTEK SV 307A (fot. Ł. Kornafel)

Jak w takim razie wyglądają przygotowania do takiej imprezy? Wspomniałeś o wcześniejszych pomiarach, później dochodzą ciągły monitoring podczas wydarzenia i współpraca z inżynierem systemu. Problemem w Polsce jest chyba również brak jednej osoby, która miałaby w tej kwestii ostateczne zdanie i, mówiąc obrazowo, dysponowała „magiczną dźwignią” pozwalającą po prostu obniżyć poziom dźwięku. Czy w praktyce tę rolę pełni inżynier systemu?
W dalszym ciągu jest to inżynier systemu. Z własnego doświadczenia pracy na festiwalach doskonale jednak wiem, że koniec końców on również nie zawsze może zrobić wiele. Nad nim jest realizator danego zespołu, czasami jego inżynier systemu, management artysty, promotor i cały sztab osób odpowiedzialnych za produkcję.
Dlatego limit musi być bardzo wyraźnie i jasno komunikowany już na etapie kontraktowania zespołów. Z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowana większość zagranicznych produkcji absolutnie to respektuje, ponieważ jest do takich zasad przyzwyczajona. Trzeba jedynie zadbać o to, żeby komunikacja była rzeczowa, merytoryczna i odbywała się na odpowiednio wczesnym etapie.
Większym wyzwaniem bywają rodzime produkcje, które nie zawsze są jeszcze przyzwyczajone do takiego sposobu pracy. I nie wynika to ze złej woli. Po prostu w Polsce wciąż uczymy się, że takie ograniczenia istnieją, a ich przekroczenie może mieć realne konsekwencje. Nie powinno to działać na zasadzie: „znamy się, więc mogę zagrać trochę głośniej”.

Powiedzmy w takim razie kilka słów o samym narzędziu, z którego korzystacie.
Tutaj mamy stację SVANTEK SV 307A. Jest wyposażona w modem 4G, dzięki czemu możemy połączyć ją z chmurą i uzyskać zdalny dostęp do wyników praktycznie z każdego miejsca. Dostęp mogą mieć zarówno osoby z ekipy audio, produkcji, jak i my. Wszyscy uprawnieni użytkownicy mogą na bieżąco monitorować poziom hałasu w danym punkcie.
Stacja ma również moduł GPS oraz własne zasilanie pozwalające na kilkudniową pracę, więc bez problemu może działać przez cały festiwal. Jest przystosowana do pracy na zewnątrz – może stać w deszczu czy wysokiej temperaturze i normalnie wykonywać pomiary.

W Polsce wciąż nie istnieją przepisy dedykowane bezpośrednio imprezom masowym, które kompleksowo regulowałyby kwestie ekspozycji na hałas i oddziaływania dźwięku na otoczenie. (fot. Ł. Kornafel)

A jak wygląda kwestia zabezpieczenia urządzenia przed kradzieżą?
Sama stacja jest oczywiście zabezpieczona, ale zawsze prosimy organizatora również o objęcie takich punktów dodatkową ochroną.

Widzę też charakterystyczne elementy przy mikrofonie.
To zabezpieczenie przed ptakami.

Mała rzecz, a ważna.
Cała konstrukcja jest zresztą bardzo dobrze przemyślana. Wyniki pomiarów są zapisywane lokalnie na karcie microSD. Możemy również rejestrować materiał audio w formacie WAV, zsynchronizowany z przebiegiem pomiaru. Jednocześnie, kiedy tylko jest dostępna transmisja danych, informacje są przesyłane do chmury, gdzie powstaje ich kolejna kopia i możemy obserwować wyniki na bieżąco.

Scenę główną CLOUT Festival nagłośniono systemem L-Acoustics. System frontowy tworzyło po 18 modułów K2 na stronę oraz 32 subwoofery KS28. Jako frontfill wykorzystano 18 modułów KARA, a jako outfill po 2 moduły L2 i 3 moduły L2D na stronę. (fot. Ł. Kornafel)

Czyli jeżeli na chwilę stracicie połączenie, dane nie przepadają?
Nawet jeśli podczas festiwalu BTS jest mocno obciążony i na pewien czas tracimy zdalny dostęp do stacji, sam pomiar cały czas trwa, a dane są zapisywane lokalnie. Dzięki temu mamy pewność, że niczego nie tracimy.

To są urządzenia klasy 1?
To pomiar klasy 1. Urządzenia są wzorcowane, a cały tor pomiarowy ma odpowiednią dokumentację.

Czyli, mówiąc prościej, mikrofony są „z papierami”.
Tak, mikrofony są wzorcowane i mają pełną dokumentację.

Ile takich urządzeń potrzeba na przestrzeń tej wielkości?
Na festiwalu Clout wykorzystujemy cztery stacje.

Nagłośnienie drugiej sceny CLOUT Festival oparto na systemie Outline. System frontowy tworzyło po 12 modułów GTO C12 na stronę oraz 24 subwoofery DBS18-2. Konfigurację uzupełniał jeden moduł GTO DF. W roli frontfilla wykorzystano 8 modułów LIPF082, natomiast outfill tworzyło po 12 modułów SUPERFLY na stronę. (fot. Ł. Kornafel)

Czy ich liczba wynika z powierzchni terenu albo określonego zagęszczenia punktów pomiarowych?
Nie. Nie działa to na zasadzie jednej stacji przypadającej na określoną powierzchnię. Najpierw identyfikujemy kluczowe punkty, czyli miejsca, w których hałas może powodować największe problemy albo które dostarczą nam najważniejszych informacji.
Tutaj mamy dwie stacje ustawione wzdłuż ulicy Piastów Śląskich. Jedna znajduje się po drugiej stronie, za sceną, ponieważ tam również są tereny mieszkalne, które chcemy monitorować. Czwartą ustawiliśmy przy bramie wejściowej.
Ten ostatni punkt jest także bardzo istotny, bo pozwala nam zrozumieć, w jakim stopniu na ogólny poziom hałasu wpływa sama publiczność. Źródła dźwięku są przecież różne i w poszczególnych strefach na wynik końcowy wpływają inne czynniki.

Po zakończeniu wydarzenia powstaje z tego pełny raport?
Przygotowujemy kompletny raport zawierający między innymi wykresy, mapy oraz przebiegi czasowe pomiarów wraz z naszymi komentarzami i analizą.

A także zalecenia przed ewentualną kolejną edycją?
Dokładnie. Dzięki temu monitoring nie służy wyłącznie do kontroli tego, co dzieje się w danym momencie. Zebrane informacje możemy później wykorzystać do lepszego przygotowania kolejnej edycji – zarówno pod względem ustawienia systemów, jak i organizacji całej przestrzeni.

Kamil Zajdel, Wszystkie Decybele Świata (fot. Ł. Kornafel)

Powiedzmy jeszcze kilka słów o oprogramowaniu. Jak wygląda obsługa całego systemu?|
Jest bardzo prosta. Konfiguracja stacji i bieżący dostęp do danych odbywają się zdalnie. Natomiast późniejsza analiza materiału wykonywana jest w dedykowanym oprogramowaniu SVANTEK. Pozwala ono między innymi synchronizować przebieg czasowy pomiaru z zarejestrowanym materiałem audio. Dzięki temu można dokładnie sprawdzić, co wydarzyło się w konkretnym momencie i z czym związany był określony wzrost poziomu.

Testowaliście różne rozwiązania, zanim zdecydowaliście się właśnie na ten system? Czy SVANTEK oferuje pod tym względem coś wyjątkowego?
To jest dość unikatowe rozwiązanie. Rozważaliśmy również systemy NTi Audio, natomiast SVANTEK jest polską firmą z Warszawy, z którą mamy stały, bezpośredni kontakt.

Czyli duże znaczenie miał też support?
Tak, support jest bardzo dobry. Przy takim zastosowaniu ma to ogromne znaczenie i z naszej perspektywy trudno byłoby znaleźć lepszą opcję.

Rozmawiał: Łukasz Kornafel, Muzyka i Technologia
Opracował: Marcin Ziniak, Muzyka i Technologia
Zdjęcia: Łukasz Kornafel, Muzyka i Technologia