Około dwóch lat temu firma PreSonus wkroczyła na rynek mikserów cyfrowych. Jej rozwiązania sprzętowe wyróżniają się wśród innych dostępnych na rynku przede wszystkim bardzo prostą i intuicyjną obsługą oraz niewielkimi rozmiarami, zrezygnowano tu także z zaawansowanych opcji edycji i routingu.

Około dwóch lat temu firma PreSonus wkroczyła na rynek mikserów cyfrowych. Jej rozwiązania sprzętowe wyróżniają się wśród innych dostępnych na rynku przede wszystkim bardzo prostą i intuicyjną obsługą oraz niewielkimi rozmiarami, zrezygnowano tu także z zaawansowanych opcji edycji i routingu.   Do tej pory w ofercie PreSonusa obecne były dwie jednostki: szesnasto- i dwudziestoczterokanałowa. Te kompaktowe konsolety o niewielkim stopniu skomplikowania z założenia mają udostępniać wszelkie funkcje miksera od ręki. Pomyślane jako narzędzie realizatorów i muzyków, stworzone są zarówno na scenę, do studia projektowego, jak i sali prób. Sprawdzą się przy rejestracji materiału demo, mogą być także używane w profesjonalnym środowisku studyjnym, a dzięki wbudowanemu interfejsowi FireWire oferują możliwość nagrywania materiałów zarówno w warunkach studyjnych, jak i koncertowych. Wróćmy do założeń konstrukcyjnych: mają to być proste i łatwe w obsłudze urządzenia, w których wszystkie opcje dostępne są bezpośrednio z powierzchni roboczej. Uniwersalność i wysoką jakość rozwiązań zastosowanych w mikserach StudioLive doceniono, przyznając im liczne nagrody, w tym M.I.P.A. dla 24.4.2 w roku bieżącym i analogiczną nagrodę dla 16.4.2 w roku poprzednim (test tego urządzenia znajdą Państwo w sierpniowym numerze MiT z 2010 roku). Obecnie do rodziny Studio Live dołączyła najmniejsza jednostka o nieco ograniczonych możliwościach, ale też o wiele bardziej atrakcyjnej cenie stworzona głównie dla muzyków potrzebujących wszechstronnego i łatwego urządzenia do pracy (na przykład samorealizacji) na mniejszych scenach. O ten model i kilka zagadnień dotyczących całej rodziny mikserów miałem okazję zapytać Ricka Naqviego – dyrektora sprzedaży firmy PreSonus. Łukasz Zygarlicki, MiT: Jesteśmy we Frankfurcie, opowiedz proszę naszym Czytelnikom, jakie nowości z oferty PreSonusa prezentujecie na tegorocznych targach Prolight + Sound? Rick Naqvi, PreSonus: Prezentujemy we Frankfurcie nowy mikser cyfrowy StudioLive16.0.2. To trzecie urządzenie w tej rodzinie. Posiada dwanaście wejść mikrofonowych monofonicznych i cztery liniowe stereo, w sumie szesnaście wejść. Przedwzmacniacze mikrofonowe to te same XMAX-y, które montowane są w większych stołach, te same są też przetworniki A/C. Jakie są więc główne różnice pomiędzy 16.4.2 a 16.0.2? 16.0.2 posiada dwanaście wejść mikrofonowych, a ten większy – szesnaście; 16.0.2 ma cztery AUX-y, większy – sześć; oba mają takie same dwa procesory efektów. Mały ma dodatkowo wejście/wyjście MIDI; dodaliśmy je, bo wierzymy, że będzie to dobre narzędzie dla mniejszych zespołów, zwłaszcza tych, które miksują ze sceny. Można teraz dołączyć pedał MIDI i w ten sposób zmieniać sceny czy wyciszać efekty, a więc w prosty sposób pracować z poziomu sceny. Wszystkie miksery sprzedawane są z tym samym oprogramowaniem (Studio One Artist, Capture) i są kompatybilne z aplikacją na iPada: StudioLive Remote – miksowanie z iPada jest więc również możliwe. Widzę też pewne różnice w układzie przycisków. W nowym mikserze zmieniliśmy nieco układ, wprowadzając przyciski wielofunkcyjne w kanałach wywoływane przyciskami funkcji ulokowanymi z lewej strony urządzenia. Mamy w ten sposób dostęp do powrotów firewire, solo, mute, wysyłek oraz korektora graficznego. A co poza nowym urządzeniem przywieźliście ze sobą do Frankfurtu? Z nowości: mamy tu też nowy firmware dla 16.4.2. Dodaliśmy sześć korektorów graficznych – po jednym dla każdego AUX-a (do jednego korektora sumy stereo w poprzedniej wersji). Nie myśleliście o dodaniu linii opóźniających na wyjściach miksera? Moim zdaniem modelowi 16.4.2 bardzo tego brakuje. Zrobiliśmy to. Dodaliśmy opóźnienie od 2 do 500 ms na wyjściu każdej podgrupy. Kolejną dodaną rzeczą jest drugi bank wejść AUX-ów (pozwalający regulować poziom wysyłki kolejnych sześciu sygnałów), dzięki czemu możemy ustalić na przykład osobny poziom efektu na wyjściu i w odsłuchu. Update będzie oczywiście darmowy. Muszę w takim razie zapytać o cenę najmniejszego miksera. Jak kształtuje się ona w zestawieniu z cenami modeli dotychczas istniejących na rynku? Podam ceny w Stanach: 16.0.2 wyceniono na 1299 USD, 16.4.2 na 1999 USD. Mamy nadzieję, że to świetna rzecz dla mniejszych zespołów, które nie potrzebują szesnastu kanałów. Jeśli w zespole jest do czterech członków, mogą oni skorzystać z czterech AUX-ów na monitory. Czy można połączyć ten mikser z innymi, na przykład jako zestaw monitorów/FOH? Nie. Ten mikser jest osobną jednostką i taką ma pełnić funkcję. Może dodamy kiedyś funkcjonalności, o których wspominasz. Nie ma więc też wyjść direct. Nie, nie ma. Jest tak prosty, jak to tylko możliwe, nie ma też insertów. Zawsze zostają inserty FireWire. Tak. Model, jaki tutaj widzisz, ma też złącza MIDI. Będziemy dodawać taką funkcjonalność poprzez przejściówkę przez złącze FireWire dla starszych mikserów, a w tym tutaj zdecydowaliśmy umieścić je na stałe, bo ten mikser został stworzony dla muzyków, będą mogli go kontrolować zdalnie w prosty sposób. Chciałbym też zapytać nieco szerzej o powód, dla którego zaczęliście, jako PreSonus, budować miksery cyfrowe? To dlatego, że przez długi czas produkowaliśmy przedwzmacniacze mikrofonowe – tak samo equalizery i kompresory. Produkowaliśmy osobno wszystkie komponenty, więc wielu klientów pytało nas: „Robicie eq, kompresory, bramki, czemu więc nie złożycie tego do kupy i nie zbudujecie miksera?”. Inny powód to taki, że widzieliśmy tę wielką różnicę pomiędzy mikserami do pracy na żywo a tymi do nagrań; mieliśmy świadomość, że muzycy wykonują obie te czynności: chcą nagrywać, ale także grać koncerty. Chcieliby mieć możliwość wziąć ze sobą na koncert sprzęt, z którym pracują w studiu, i z pewnością chcieliby, żeby zagrał tak samo. O to właśnie chodzi w StudioLive! Sprawdza się w studiu, możesz nagrać swoje ścieżki, a potem wziąć go na scenę, podłączyć FireWire, puścić nagrane ścieżki i dograć resztę na żywo. Taki był cel naszego przedsięwzięcia. Czy możesz powiedzieć coś o sprzedaży mikserów StudioLive? Czy osiągnęliście na tym polu sukces, czy czeka Was jeszcze sporo pracy, aby przekonać ludzi do swoich produktów? To był duży sukces. We Frankfurcie w jeden dzień przedsprzedaży wyprzedaliśmy już pół roku naszej produkcji. Wygląda na to, że nowe urządzenie będzie kolejnym sukcesem. Bardzo szybko przerodziliśmy się w firmę produkującą miksery. Nie wiedzieliśmy, jak zostanie to odebrane, ale wydaje się, że osiągnęliśmy więcej, niż kiedykolwiek mogliśmy oczekiwać. Oglądanie muzyków używających tych narzędzi do kreowania muzyki, a także przenoszenia jej na scenę jest dla nas bardzo motywujące. Widzimy coraz więcej tych mikserów w klubach, na trasach, w szkołach, teatrach, kościołach – to dla nas swego rodzaju nagroda. I nasz spory sukces. Jesteście więc zobligowani do wypuszczania kolejnych urządzeń. Jakie są wasze plany na przyszłość? Powiem to, co mówię wszystkim: będziemy produkować większe i mniejsze niż te z obecnej oferty. Mamy mnóstwo planów. Mamy opracowany dziesięcioletni plan działań, więc będziemy kontynuować ten temat. Te urządzenia są jednak budżetowymi, nie planujecie czegoś high-endowego? Cóż, jestem pewien, że do tego dojdzie. Nie mogę teraz o tym mówić, ale jestem pewien, że tak będzie. Czy możesz powiedzieć cokolwiek na temat? Jak odległa jest to przyszłość? [po dłuższej chwili zastanowienia] Nie bardzo… Obecnie pracujemy nad kolejnymi modelami. Postaramy się to zrobić tak szybko, jak to możliwe. Obecnie popularnym staje się używanie cyfrowych stage-racków. Czy planujecie dodatki do obecnych systemów w takiej formie? Myślimy o tym. Dużym wyzwaniem dla nas było wybranie świetnych technologii i sprowadzenie ich do dostępnego poziomu. Obecnie cyfrowe stage-racki nie dają takich możliwości, ale pracujemy nad tą technologią, jak i nad wieloma innymi, by rozszerzyć to, co do tej pory zrobiliśmy. Świetnie! Czekamy więc na nowe urządzenia, a ja bardzo dziękuję za rozmowę. Dziękuję bardzo!