
Rozmowa z Mariem di Colą i Stephenem Smithem z Powersofta.
W ramach inicjatywy Sound School, szkoleń prowadzonych przez firmę Powersoft, krajowy dystrybutor marki – Sound Trade, zorganizował 19 lutego całodzienne spotkanie szkoleniowe w warszawskiej Akademii Dziennikarstwa i Realizacji Dźwięku. Mario Di Cola i Stephen Smith poprowadzili kilkugodzinną prezentację systemu zarządzania wzmacniaczami o nazwie Armonia, wykraczając przy tym daleko poza ograniczenia, jakie – wydawać by się mogło – narzuca szkolenie zorientowane produktowo. Uczestnicy otrzymali solidną i wartościową lekcję pracy z systemem sterowania i monitoringu nagłośnienia, od właściwych ustawień parametrów procesorów sygnałowych, po wskazówki ułatwiające pracę z Armonią i wiedzę na temat pewnych unikalnych właściwości wzmacniaczy Powersoft (zwłaszcza serii K). Podczas spotkania skupiono się na zaprezentowaniu trzech linii produktów z bieżącej oferty: flagowej serii K, nieco mniej wysublimowanej M i serii wzmacniaczy instalacyjnych. Zasadniczym celem spotkania było jednak omówienie pracy z systemem zarządzania Armonia. Ze względu na najpełniejsze wykorzystanie jego możliwości skupiono się na funkcjonalnościach wzmacniaczy serii K (choć wspomniano także o ostatnich pomysłach firmy w postaci potężnego basowego napędu M-Force czy wielozadaniowego bezprzewodowego głośnika instalacyjnego Deva). Nie zamierzam przybliżać Państwu szczegółowo toku zajęć. Dość powiedzieć, że po wstępie Stephena Smitha dotyczącego samej firmy i jej oferty głos na resztę spotkania zabrał Mario di Cola – człowiek o wyjątkowej wiedzy z zakresu akustyki, elektroniki i dziedzin pokrewnych. Wydaje się, że dźwięk jako zjawisko fizyczne nie ma przed nim tajemnic, a każdą cechę brzmienia, jaką można zbadać i skorygować, Mario potrafi poprawić, uzasadniając to zupełnie logicznym i racjonalnym wywodem. Przechodząc do samych urządzeń i nie wdając się w szczegóły, zasygnalizuję tylko, że możliwości DSP we wzmacniaczach szczytowej serii są naprawdę rozbudowane. Możemy tu zaimplementować do dwustu pięćdziesięciu sześciu filtrów na urządzenie, przy czym mogą to być korekcje na dowolnym wejściu czy wyjściu (do dyspozycji mamy wiele rodzajów mniej lub bardziej klasycznych filtrów, wliczając w to bardzo strome filtry 48 dB/oct, asymetryczne filtry znane m.in. z procesorów Lake czy filtry wszechprzepustowe dla korekcji fazy) wraz z rzadko spotykanymi u konkurencji filtrami FIR, których współczynniki możemy zaimportować do pamięci procesora (ograniczeniem jest ich liczba na pojedynczy filtr). Tytułem przypomnienia dodam, że zasadniczą różnicą pomiędzy filtrami o skończonej odpowiedzi impulsowej (FIR) i tymi o odpowiedzi nieskończonej (IIR), czyli rekurencyjnymi, jest liczba obliczeń, jakie mu szą być wykonane, kiedy filtr pracuje. Największą zaletą filtrów FIR będzie możliwość osiągnięcia liniowej charakterystyki fazowej (brak opóźnienia grupowego), co okupione jest wymaganiami odnośnie mocy samego procesora sygnałowego, ale i wzrostem latencji układu zależnej bezpośrednio od liczby współczynników filtru, która w kolejnym uproszczeniu odpowiada za precyzję jego działania). Oprócz sekcji korekcji (do której możemy importować krzywe np. z programu Smaart celem wyszukania korekcji zastosowanej np. w zwrotnicy systemu pasywnego) mamy do dyspozycji działające w unikalny sposób limitery pozostające w sprzężeniu z samym wzmacniaczem, co daje nam możliwość kontrolowania nie tylko szczytowych wartości napięć, ale i faktycznie produkowanej przez obciążoną głośnikiem końcówkę mocy. Tu mamy oczywiście możliwość ustalenia czasów działania limiterów. O ile limiter mocy średniej dobieramy do wartości znamionowych przetwornika (i tu sprawa jest prosta), o tyle bardziej istotną może być sugestia Maria, aby dla limitera wartości szczytowych dać sygnałowi co najmniej dwa pełne okresy najniższej (czyli najtrudniejszej) z częstotliwości, jakie limiter ma ograniczać, zanim sygnał zostanie obcięty – nie zwiększa to znacząco ryzyka uszkodzenia przetwornika, a daje wymierne korzyści dla jakości brzmienia, pozwalając wybrzmieć krótkim, energicznym impulsom. Warto wspomnieć też o możliwości wywołania pomiaru charakterystyki impedancyjnej głośnika widzianej przez wzmacniacz. Armonia, czyli środowisko komputerowe, daje możliwość wykorzystania zarówno zasobów pojedynczego wzmacniacza, a w szczególności pozwala gospodarować zasobami jego DSP (jako środowisko projektowe), ale ma także możliwość tworzenia układów urządzeń i zarządzania pracą sieci wzmacniaczy z funkcjonalnościami monitoringu i sterowania każdą z jednostek lub grupami wybranych urządzeń. Tak naprawdę Armonia jest kluczem do sukcesu i to komputer z tym oprogramowaniem stanowi dla systemu rozproszonego (wiele wzmacniaczy, wiele DSP) odpowiednik procesora głośnikowego w tzw. systemie satelitarnym (centralny procesor plus wzmacniacze), dając dodatkowo większe możliwości poglądowokontrolne. O kolejnych możliwościach samego programu nie będę już jednak tu pisać. Na koniec wspomnę tylko, że wysublimowanemu środowisku programowemu dotrzymują kroku jednostki sprzętowe, czyli bardzo solidnie zaprojektowane końcówki mocy, zwłaszcza serii K. Zamiast streszczać przebieg spotkania i wypowiedziane tam słowa, skuteczniej jest bezpośrednio zacytować wypowiedzi Stephena i Maria, o które poprosiłem moich rozmówców tytułem podsumowania dnia. W rozmowie poruszyliśmy kilka bardziej uniwersalnych zagadnień. Łukasz Zygarlicki, MiT: Panowie, chciałbym, abyśmy rozpoczęli tę rozmowę od wyjaśnienia czytelnikom, czym się zajmujecie w firmie Powersoft.Stephen Smith: Ja odpowiadam za sprzedaż w Europie i Afryce, Mario jest konsultantem i od wielu lat pracuje z naszymi inżynierami.Mario di Cola: Jestem konsultantem, pracuję dla Powersofta jako inżynier wdrożeniowy. Firma prosi mnie o analizę jakiegoś rozwiązania, o sprawdzenie, jak zadziała w rzeczywistości. Przewiduję pewne rzeczy, rozwiązania. Wiem, że współpracujesz też z innymi firmami. Jak długo już pracujesz dla Powersofta i czy jest to wyłączna współpraca?Mario di Cola: Od dziesięciu lat. Nie wspwółpracuję z innymi firmami produkującymi wzmacniacze. Moim głównym zajęciem i zajęciem mojej firmy konsultingowej jest praca nad systemami nagłośnienia. Jeśli chodzi o głośniki – mogę współpracować z różnymi innymi firmami, ale Powersoft jest jedną z niewielu firm, dla których pracuję na umowie o wyłączność, bo to bardzo szczególne zajęcie, niejako obok moich głównych zainteresowań. Musi jednak być umową na wyłączność, bo byłoby niepoważnym, gdybym jednocześnie pracował dla ich konkurencji. A co takiego szczególnego jest w marce Powersoft?Mario di Cola: Moim zdaniem czymś wyjątkowym w przypadku Powersofta jest fakt, że tu innowacyjność nie jest jedynie hasłem. To innowacyjność napędza tę markę. Wprost trudno jest za nią nadążyć. Firma jest zmotywowana i popychana do przodu przez ludzi nakręcanych przez ogromną potrzebę bycia innowacyjnym. Ustawicznie. Dzień po dniu starają się uczynić rzeczy oryginalnymi i to w najbardziej innowacyjny sposób. Starają się zrobić wszystko po swojemu. Tu wszystko jest inne i nieporównywalne z innymi zespołami.Stephen Smith: Z tym się zgadzam. I jest to ekscytujące, bo tu nikt nie patrzy na rynek, co jest obecnie dostępne, i następnie próbuje zrobić coś podobnego. Nasi inżynierowie patrzą na obecny stan wiedzy w firmie i starają się go rozszerzać zamiast śledzić rynek. W ostatnim roku we Frankfurcie zaprezentowaliśmy dwa nowe produkty: napęd subwoofera i wodoodporny system nagłośnienia. Tego po naszej firmie nie spodziewał się nikt. Nie oznacza to, że próbujemy obecnie przejść do produkcji głośników, ale pokazuje potencjał i siłę innowacyjności w firmie. Opieramy się na silnym podejściu inżynieryjnym. W firmie pracuje pięćdziesiąt osób, z czego trzydzieści pięć stanowi dział R&D. W sumie w firmie są chyba tylko dwie osoby nie będące inżynierami: ja i chłopak od porządków. To trochę niestandardowa firma, może bardziej w amerykańskim stylu, jak Google czy Facebook, gdzie panuje nieustanna chęć do zrobienia czegoś nowego. A to oznacza z kolei, że ciągle dzieje się tam coś ciekawego. Co daje to klientowi? Na jakie różnice między waszymi produktami a konkurencyjnymi się to przekłada?Stephen Smith: Po pierwsze, jest to cała filozofia Powersofta: jeśli ktoś inwestuje w nasze produkty, inwestuje w naszą technologię, coś co jest inne, bardzo innowacyjne. To przekłada się na fakt, że często ludzie, którzy zaczną używać Powersofta, pozostają wierni marce. Z bardziej praktycznego punktu widzenia, zwracamy uwagę na technologię, jaką dysponujemy: wysoką efektywność, wysoką jakość dźwięku, bardzo duże moce. Jedną z większych zalet może być fakt, że firma rentalowa oszczędza na miejscu podczas transportu, zużywa mniej energii, a przy tym uzyskuje większe moce wyjściowe. Dla instalacji duże znaczenie ma oszczędność energii: nasze wzmacniacze mogą być droższe niż wiele konkurencyjnych konstrukcji, ale kiedy przeliczymy, ile energii zużyje każdy z nich w ciągu roku, okazuje się, że nasze wzmacniacze zwracają się w trakcie używania. I to nie tylko przez mniejszą ilość zużytej energii, bo dochodzi tu też koszt klimatyzacji. Łatwo oszacować oszczędności wynikające nie tylko z zakupu, ale eksploatacji systemu. Na rynku mamy całkiem sporo firm deklarujących, że oferują lekkie, efektywne i mocne wzmacniacze. Na czym więc polega różnica między nimi a wami?Stephen Smith: Obecnie może i są takie firmy, ale kiedy Powersoft wprowadził swoją ofertę na rynek… Chodzi mi o obecną sytuację. O stan na dziś.Stephen Smith: Nawet dzisiaj: konkurujemy z innymi firmami naszymi rozwiązaniami sprzed lat. I jest prawdą, że sporo firm obecnie dogania naszą technologię sprzed dziesięciu lat. To też jest powodem, dla którego na najbliższych targach we Frankfurcie zaprezentujemy nową serię wzmacniaczy, jako że my także przez cały ten czas się rozwijamy. Nawet przy obecnym stanie rynku, jeśli weźmiemy pod uwagę najlepsze marki, to i tak widać, że nasze wzmacniacze wciąż pozostają najefektywniejszymi i to one umożliwiają największe oszczędności. Nie ma też zbyt wielu wzmacniaczy pozwalających na taką oszczędność miejsca. Na przykład nasz K20 oddaje 18 kW mocy z pojedynczej jednostki w racku (1 U). Nawet najbliższa nam konkurencja z Niemiec dysponuje taką mocą z wielkości 2 U, przy czym są nieco ciężsi. Tak: prawdą jest, że obecnie to, co proponujemy, staje się standardem, ale nie zawsze nim było. To, co powstało w naszej firmie, wyznacza dalszy kierunek rozwoju. Wszyscy teraz powtarzają: zielony, zielony, zielony. Prawda jest taka, że liczne firmy produkują swój sprzęt w Azji, gdzie ich fabryki de facto nie są zbyt przyjazne środowisku, ale one same starają się zaistnieć jako zielone. Dla Powersofta to nieodłączny element istnienia. 70% energii, jaką zużywamy przy produkcji, pochodzi z odnawialnych źródeł. Od samego pomysłu do wprowadzenia urządzenia na rynek – nasze wzmacniacze są naprawdę zielone, a ich skuteczność naprawdę wysoka. Wszyscy zwracają uwagę na moc, wagę i efektywność, ale wy proponujecie dodatkowo wbudowany procesor sygnałowy i dość unikalny system zarządzania wzmacniaczem i jego procesorem.Stephen Smith: Kierunek, w jakim ostatnio rozwija się rynek i budowa systemów nagłośnienia, w porównaniu do dotychczasowych systemów składających się z wielu elementów, można obecnie określić jako bardziej scentralizowany. Kiedyś miałeś mikser, procesor, wzmacniacz i głośniki (i może jeszcze krosownicę). To, co obserwujemy ostatnio, to fakt, że wzmacniacze są coraz częściej integrowane z głośnikami (my też uczestniczymy w tym zjawisku, bo proponujemy szereg modułów wzmacniaczy), odbywały się także eksperymenty ze wzmacniaczami wbudowanymi w mikser. Staramy się zgromadzić tak wiele elementów łańcucha dźwiękowego w pojedynczym komponencie jak to możliwe. To też zwiększanie kontroli nad systemem: fakt istnienia DSP we wzmacniaczu daje możliwość sprzężenia z nim głośnika i pozyskania informacji zwrotnych. Zintegrowanie DSP ze wzmacniaczem daje więcej kontroli niż dotychczas – zamiast procesora 2 na 6 czy 4 na 8 masz procesor na każdym kanale wejściowym i wyjściowym wzmacniacza. To o wiele więcej kontroli niż do tej pory. Podobnie z aktywnymi głośnikami, gdzie masz jeden układ DSP na paczkę, która może być wielokanałowa, jak w przypadku Martin Audio. Sądzę, że kierunek, w którym podąża rynek, to większa kontrola nad systemem, więcej mocy i integracja wielu komponentów w pojedynczym urządzeniu. I to jest coś, nad czym ciągle pracujemy i w co ustawicznie inwestujemy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatów, jakie udaje nam się osiągnąć ze wzmacniaczami serii K i systemem Armonia. Sądzę, że wystarczy powiedzieć, że jesteśmy wśród najlepszych na rynku z tym, co robimy, z naszym zintegrowanym DSP. Wygląda na to, że Mario chce coś dodać…Mario di Cola: Zaletą DSP wbudowanego we wzmacniacz jest niewątpliwie możliwość korekcji współczynnika tłumienia (ang. dumping factor). Kontrola tłumienia nie może być zrealizowana w inny sposób. Mamy też bezpośrednią kontrolę nad mocą, limiter mocy, który także może być zaimplementowany tylko we wzmacniaczu. Istnieje też możliwość pomiaru impedancji głośników na sygnale muzycznym. Oczywiście są też skutki uboczne takiego rozwiązania: kiedy masz DSP rozproszone po systemie, jest to trochę bardziej skomplikowane w porównaniu z procesorem w obudowie. Chcieliśmy znieść problem z tym związany, więc zaprojektowaliśmy odpowiednie oprogramowanie dające możliwość bezpiecznego działania systemu. Używając możliwości tych procesorów, kiedy masz tam wszystko: limiter mocowy, zwrotnice z liniową fazą, kontrolę współczynnika tłumienia umożliwiającą konfigurację z istniejącymi systemami nagłośnienia, które mogą zabrzmieć lepiej niż te ze wzmacniaczami rekomendowanymi przez producentów. Mimo to i tak najważniejszym pozostaje sprzęt. Powersoft oferuje w swoich wzmacniaczach sporo funkcjonalności, których nie ma nikt z konkurencji, ale wciąż najważniejszą częścią pozostaje sprzęt. A więc sam wzmacniacz. Jest on zaprojektowany w sposób, który gwarantuje lepsze zachowanie i wydajność niż inne. Te wzmacniacze były zaprojektowane dwanaście lat temu. Wtedy nikt nie myślał o takim rozwiązaniu jak np. M-Force, który ma 0,5 Ohm impedancji. Ale jeśli podepniesz M-Force do tego wzmacniacza, to on też zadziała, bo ten sprzęt jest zaprojektowany w konkretny, porządny sposób. Jeśli spróbujesz podłączyć M-Force do wielu ze wzmacniaczy obecnych na rynku, połowa z nich uaktywni swoje zabezpieczenia, druga połowa się spali. Dla M-Force opracowaliśmy, co prawda, konkretny wzmacniacz, ale to dlatego, że potrafi on wytrzymać większe moce. Podobnie wygląda sytuacja z obciążeniem wzmacniaczy (serii K) zwykłymi głośnikami o impedancji 1 Ohm. Są co prawda zalecane dla obciążeń większych niż 2 Ohm, ale i z 1 Ohm dają sobie radę. Filozofią Powersofta jest tworzenie rzeczy ponad normę, rozwiązań lepszych, niż wymagane. Czy w czasach, kiedy każdy może wszystko skopiować, jest jeszcze możliwym bycie lepszym niż konkurencja i oferowanie innych rozwiązań?Mario di Cola: Oczywiście. Ale Powersoft stara się być inicjatorem, wychodzić z nowymi pomysłami. Inni mogą je kopiować, ale nie potrafią ich sami opracować. To jest różnica. Nowy wzmacniacz prezentowany we Frankfurcie zawiera kolejne innowacje, które konkurencja zapewne też skopiuje. Ale skopiowanie działania korekcji współczynnika tłumienia zajęło konkurencji około sześciu lat. Myślę, że wciąż jesteśmy pięć–osiem lat przed innymi. Kiedy dwadzieścia lat temu Powersoft zaproponował użycie wzmacniaczy w klasie D na szeroką skalę, każdy uważał pracowników z firmy za szaleńców. Obecnie oczywiście nikt sobie nie wyobraża projektu wzmacniacza wysokiej mocy o innej konstrukcji. A czy obsługa takiego wzmacniacza nie jest zbyt skomplikowana? Dziś spędziliśmy godziny na szkoleniu, a ledwie liznęliśmy temat. Trzeba dysponować sporą wiedzą, aby sobie poradzić i zmusić wzmacniacz do pracy w najbardziej odpowiedni sposób.Mario di Cola: Technologia się rozwija. W przyszłości łatwiej będzie realizować trudniejsze zadania, ale musisz je dobrze rozumieć. Ludzie, którzy nie mają wiedzy, nie mają też przyszłości na rynku.Stephen Smith: To nie są przecież zabawki. To profesjonalne urządzenia kupowane przez poważnych inżynierów.Mario di Cola: Obecnie nawet niedroga konsoleta wymaga wiedzy. Nie możesz użyć miksera cyfrowego, dysponując taką samą wiedzą jak przy mikserach analogowych. Ale jeśli chciałeś robić to, co jest obecnie łatwo osiągalne na takim stole dziesięć lat temu, potrzebowałbyś dużo większej liczby urządzeń i jeszcze większej wiedzy niż obecnie. Także „to zależy”. Zasadniczo wszystko staje się dla ciebie łatwiejsze, ale z drugiej strony możesz robić rzeczy niedostępne wcześniej. Musisz też więcej wiedzieć, aby sprostać nowym wyzwaniom. Na przykład ewolucja systemów liniowych zmierza w kierunku sterowania wiązką, optymalizacji elektronicznej, komputeryzacji, a systemy muszą mieć możliwość porozumiewania się ze sobą i dalszej optymalizacji. Jeśli nie masz wiedzy z zakresu akustyki czy elektroniki, nie jesteś w stanie tego zrobić. Ale to dobrze, to zaleta, bo taka wiedza musi być wymagana. W ten sposób możesz pokonać konkurencję. Wiesz, w jaki sposób to zrobić – wystarczy się dokształcić. Czy nie jest tak, że jednak użytkownik chciałby włączyć wzmacniacz, załadować raz odpowiednie presety dla swojego systemu i więcej tego nie dotykać?Mario di Cola: Oczywiście, można i tak.Stephen Smith: To, co zrobiliśmy tu dziś, to spojrzenie na sam wzmacniacz i proces tworzenia ustawień, co jest zadaniem dość wymagającym. Udostępniamy jednak ustawienia dla wielu systemów w formie presetów, które użytkownik może pobrać i załadować do swojego wzmacniacza. I znów powtórzę: to nie są zabawki tylko profesjonalne urządzenia, więc i tak musisz mniej więcej wiedzieć, co robisz. Oczywiście da się załadować presety, podłączyć głośniki i system będzie działał. Powiedziałbym, że są łatwe w użyciu, ale trudne do zrozumienia w działaniu. Tak najlepiej to ująć. Tu jest wiele do nauczenia i kiedy zaczynasz interesować się tym, co jest w środku we wzmacniaczu, możesz poświęcić dni i tygodnie na przygotowania w tym temacie i szkolenie. Ale jeśli chcesz tylko wpiąć i uruchomić swój system – jest to relatywnie proste.Mario di Cola: Jeśli na przykład podobają ci się procesory Lake – nie ma problemu. Możesz użyć swojego Lake’a do korekcji, a w Powersoftach tylko przywołać odpowiedni preset do pracy. Masz dzięki temu najlepszą wydajność, której nie osiągniesz, stosując tylko zewnętrzny procesor, i więcej mocy, niż oferuje wiele innych wzmacniaczy (włączając te z wbudowanym procesorem Lake-a), by osiągnąć zamierzone efekty i wydajność ze swoim ulubionym narzędziem. Jeśli chcesz wykorzystać kolejny korektor – oczywiście możesz to też zrobić. To podobnie jak w przypadku d&b – możesz tam użyć wzmacniacza dla korekcji systemu, a możesz tego nie robić, załadować tylko odpowiedni preset i zagrać. To twój wybór. Jeśli chcesz iść głębiej, coś skorygować – masz komputer, możesz to zrobić. Ale jeśli nie chcesz – nie ma problemu. To proste. Czy nie jest tak, że dobry system powinien być na tyle dobrze zaprojektowany i zbudowany, aby nie potrzebował już korekcji w DSP? Czy nie jest to kompensacja braków w budowie i wydajności samego systemu?Mario di Cola: Nie, to nie tak. Dobry czy zły projekt nie wpływa bezpośrednio na jakość odpowiedzi częstotliwościowej. Nawet dobry projekt nie oznacza, że ta odpowiedź będzie równa, a można go poznać po innych aspektach. Jeśli projektujesz system dla dużej skuteczności i wysokiej kontroli kierunkowości, możesz zapomnieć o wyrównanej odpowiedzi częstotliwościowej. To coś, czego nauczyłem przy okazji współpracy z pewnymi Anglikami, którzy twierdzili, że odpowiedź musi być wyrównana. Może kiedyś było to koniecznością, ale obecnie nie jest tak wymagane – możesz to skorygować. Oczywiście jeśli charakterystyka będzie problematyczna ze względu na liczne rezonanse, nie da się ich pozbyć za pomocą elektroniki. Ale jeśli zaprojektujesz konstrukcję bez tych rezonansów, dobrze zachowującą się w wielu dziedzinach, a jedyny problem to nierównomierności w odpowiedzi częstotliwościowej – to jest sposób na wykorzystanie naszych maszyn. One nie rozwiązują problemów, ale dodatkowo ulepszają dobre głośniki. Nie są w stanie sprawić, że zły głośnik zabrzmi dobrze. Czy więc płaska odpowiedź częstotliwościowa jest celem strojenia systemu, czy też niekoniecznie? Co w takim razie jest tym ewentualnym celem?Zadajesz mi pytanie, na które odpowiedź nie zmienia się z czasem ani rozwojem technologii. Odpowiedź zawsze jest ta sama. Słyszę to pytanie od dwudziestu pięciu lat i znów: odpowiedź jest bardzo skomplikowana i ma związek z… wiedzą. Jeśli ktoś jest wystarczająco mądry, od razu wie, jaka powinna być odpowiedź systemu. Problemem jest, że dwadzieścia czy trzydzieści lat temu, jeśli chciałeś osiągnąć bardzo dobre brzmienie, musiałeś sporo wiedzieć. Technologia sprawiła, że ludzie uwierzyli, że są w stanie zapewnić dobre brzmienie, nie mając wiedzy. A to jest kompletna bzdura. Możemy spojrzeć na pracę w studiu: jeśli posłuchasz pewnych nagrań, np. The Beatles – część z nich została dokonana w latach sześćdziesiątych na bardzo prostym sprzęcie, ale przez ludzi o wielkiej wiedzy. Stworzyli oni brzmienie, które wciąż fascynuje. Obecnie przy takim postępie technologicznym dobry realizator wciąż wykona dobre nagranie, a słaby (z pomocą całej tej technologii) – kiepskie. Powiedzenie, że technologia sprawia, że rzeczy są bardziej skomplikowane, nie jest prawdą; technologia tylko rozszerza twoje możliwości. Ale twoje możliwości pozostają determinowane twoją wiedzą. Jeśli wiesz niewiele, twoje możliwości są ograniczone. Maszyna nie będzie pracowała za ciebie. Wielu próbowało np. stworzyć algorytmy automatycznej korekcji dźwięku. One nie działają dobrze. Takie rzeczy zwyczajnie nie zadziałają, dopóki nie zrobisz czegoś według swojego stanu wiedzy. Czy na koniec naszej rozmowy moglibyście przytoczyć jakieś rady, zalecenia dla użytkowników pracujących z tymi urządzeniami, z różnymi systemami. Czy warto mocniej zgłębiać sposób jego działania, czy jednak najbezpieczniej jest korzystać z gotowych ustawień?Chcemy, aby jak najwięcej osób korzystało z naszych konstrukcji z jak największą liczbą różnych systemów. Powersoft jest niezależną firmą, więc nikt nie jest bezpośrednio zainteresowany opracowywaniem presetów dla naszych wzmacniaczy. d&b sprzedaje swoje wzmacniacze, L-Acoustics swoje, JBL własne, także obecnie istniejące systemy zmierzają ku sugerowaniu jednego wybranego rozwiązania. My zaprojektowaliśmy sprzęt i oprogramowanie w sposób umożliwiający naszym wzmacniaczom łatwe dopasowanie się do potrzeb konkretnego systemu. W przypadku JBL-a próbowaliśmy też poprawić osiągi takiego systemu. Może zrobiliśmy to trochę lepiej, może nie – nie mnie to oceniać. Moim zdaniem użytkownik powinien spróbować uzyskać maksimum osiągów systemu. Dlatego pokazuję, jak działają narzędzia, którymi dysponujemy. Oczywiście my sami wykonujemy część pracy – pomagamy klientom, udoskonalając nasze presety, rozszerzając możliwości współpracy i liczbę systemów, które w łatwy sposób mogą być napędzane wzmacniaczami Powersoft. Nie jest naszym celem zmiana (na siłę) brzmienia systemów w stosunku do oryginalnych propozycji. Powinny być tak im bliskie, jak to tylko możliwe. To daje ludziom spokój i pewność, że kiedy użyją wzmacniaczy Powersoft, będą one pracowały tak jak oryginalne wzmacniacze, a może nawet lepiej, bo sprzęt jest nieco lepszy, potężniejszy. tekst i zdjęciaŁukasz ZygarlickiMuzyka i Technologia




