
Robe WTF!™ to jedno z najbardziej intrygujących urządzeń, jakie pojawiły się na rynku oświetleniowym w ostatnich latach (premiera WTF odbyła się w 2025 roku). Choć nazwa brzmi prowokacyjnie, to oficjalnie rozwinięcie pełnej nazwy brzmi: Wash, Twist, Flash i idealnie opisuje hybrydowy charakter głowicy. Mam tu na myśli sekcję RGB, mogącą spełniać funkcję wash, sam ruch zarówno w panoramie, jak i w tilcie, a także stroboskop. Nieoficjalnie jednak… no cóż… muszę tu zdradzić pewną tajemnicę. Inżynierowie z Robe naprawdę chcieli u realizatorów wywołać efekt „WTF!” („co do diaska”), pokazując, jak wiele funkcji udało się zamknąć w jednej obudowie o takiej dynamice.

WTF zapewnia indywidualną kontrolę strefową dla 12 białych sekcji stroboskopowych oraz niezależnie dla 16 sekcji RGBW.
DNA tej głowicy opiera się właściwie na kilku kultowych rozwiązaniach Robe z ostatnich dwóch dekad. Takim „duchowym” poprzednikiem był zapewne ColorStrobe. I tu należy przypomnieć, że poprzednik WTF był pierwszym, poważnym krokiem Robe w stronę mocnych, kolorowych urządzeń stroboskopowych. Choć ColorStrobe (i jego wersja Lite) był urządzeniem statycznym (bez ruchomej głowicy), to właśnie tam inżynierowie dopracowali technologię łączenia ogromnej mocy efektu stroboskopowego z płynnym mieszaniem kolorów. W pewien sposób WTF jest nowoczesną, ożywioną kontynuacją tej koncepcji. Dalej należałoby dopatrywać się idei wielofunkcyjnego washa w urządzeniach Spiider i Tarrantula. Tu pojawia się idea wielofunkcyjnego washa, mogącego pracować również jako beam (tak jak Spiider), ale też doskonała dystrybucja ogromnej mocy LED, zamkniętej w jednej głowicy z precyzyjnie sterowanymi pikselami, tak jak ma to miejsce w Tarrantuli. WTF przejęło też zapewne część „genów” po Pointe i MegaPointe. Tu oczywiście warto nawiązać do wielozadaniowości, którą Robe promuje od czasów modelu Pointe (2013). To właśnie sukces modelu Pointe, który był jednocześnie Spotem, Beamem i Washem, zainspirował konstruktorów do kontynuacji kierunku, w którym tworzy się urządzenia hybrydowe. WTF wszak jest zdecydowanie modelem hybrydowym, dedykowanym na rynki festiwalowe i koncertowe, gdzie stroboskop i blinder są często kluczowymi elementami.

Pracę w bardzo niskich temperaturach zapewnia oczywiście technologia POLAR+.
Dlaczego taka konstrukcja?
W rzeczywistości jest to odpowiedź na „wszystko-mające” stroboskopy, również te kojarzące się z Jackiem Danielsem i Colą. Robe, jako potentat, po prostu nie mogło pozostać bierne wobec tej grupy opraw oświetleniowych — i to, zdaje się, było bezpośrednią przyczyną stworzenia WTF. Jest to mocna odpowiedź w kontekście najmocniejszych, hybrydowych stroboskopów na rynku, jednak w tym wypadku Robe postanowiło dodać unikalne dodatki: nieograniczoną rotację w obu osiach, a także zaawansowaną optykę wash.
To jednak nie wszystko. Od samego początku WTF projektowano jako pancerne urządzenie. Generalnie można powiedzieć, że certyfikacja IP65 i system RAINS™ (Active Ingress Protection System) sprawiają, że urządzenie należy do coraz większej grupy iSeries. Tym samym głowica ta może pracować w ekstremalnych warunkach — od ulewnego deszczu po mróz do -50°C. Pracę w bardzo niskich temperaturach zapewnia oczywiście technologia POLAR+.

Centralny moduł strobo jest w stanie wygenerować impuls o jasności aż 168 000 lumenów!
To, co wyróżnia WTF na tle konkurencji, to połączenie ogromnej mocy z precyzją. I w tym momencie nadszedł czas, aby wspomnieć o samym sercu urządzenia. WTF zostało wyposażone w 72 białe diody LED stroboskopowe o mocy 20 W każda. Do tego na pokładzie znajdziemy aż 116 ciepłych białych diod LED o mocy 10 W oraz 88 diod typu amber o mocy 5 W. Ta ostatnia sekcja (blinder) ma imitować pracę urządzeń halogenowych i jasność, którą można porównać ze starszymi aparatami o mocy od 750 W do 2,5 kW. Ostatnia grupa, odpowiadająca za efekt wash, to 16 sekcji wielochipowych diod RGBW o mocy 60 W.

Robe to również gwarancja solidnej i przemyślanej obudowy pod kątem montażu oraz warunków transportowych.
Potęga w 30-kilogramowej obudowie
Teraz muszę pochylić się nad tym, jak potężne jest to urządzenie. Otóż centralny moduł strobo jest w stanie wygenerować impuls o jasności aż 168 000 lumenów! Sterowanie samym błyskiem stroboskopowym możliwe jest w regulowanym zakresie czasu trwania od 13 do 860 ms, ze zmienną częstotliwością w zakresie 0,3–30 Hz. Tu inżynierowie z Robe zapewnili pełen dostęp do precyzyjnej kontroli nad każdym błyskiem światła. Ciekawostkę stanowi też nowość, o której już wspomniałem. Mam tu na myśli dwa niezależne układy optyczne zoom. Dla sekcji wash pracujące w zakresie od 13 do aż 95°. Na pokładzie urządzenia znalazła się też pierwsza liniowa kontrola zoomu stroboskopowego! To rzeczywiście otwiera zupełnie nowe możliwości dla realizatorów oświetlenia. Ten rewolucyjny dodatek został nazwany Hyper-Z™ i pracuje w zakresie od 14° do 97°.

Certyfikacja IP65 i system RAINS™ (Active Ingress Protection System) sprawiają, że urządzenie należy do coraz większej grupy iSeries.
Projektanci nie zapomnieli też o udostępnieniu rozwiązań dla realizacji, gdzie często nie ma czasu pochylać się nad wysublimowanymi, własnymi kompozycjami — dodano rzecz jasna makra efektów. W tej sekcji oprogramowania znajdziemy wszelkie możliwe kombinacje, również ruchowe, wykorzystujące w pełni walory tego urządzenia. Jednak w momencie, kiedy realizacja ma być całkowicie autorska (niewspomagana presetami fabrycznymi), warto zwrócić uwagę na kilka faktów. WTF zapewnia indywidualną kontrolę strefową dla 12 białych sekcji stroboskopowych i niezależnie dla 16 sekcji RGBW. Jak na nowoczesny produkt Robe przystało, zaaplikowano też bibliotekę kolorów DataSwatch. Dodatkowo urządzenie może pracować w zakresie temperaturowym od 2700 K do 10 000 K. Nie zapomniano też o sprawdzonym już patencie, czyli L3™, gdzie precyzyjne dimmerowanie staje się faktem, szczególnie przy małych wartościach, oraz o eliminacji wszelkiego migotania dzięki Cpulse. Kolejną znaną już technologią z innych urządzeń jest EMS™ (Electronic Motion Stabiliser) — głowica naprawdę potrafi zatrzymać się w miejscu błyskawicznie, bez efektu „bujania”.

Na pokładzie urządzenia znalazła się też pierwsza liniowa kontrola zoomu stroboskopowego! To rzeczywiście otwiera zupełnie nowe możliwości dla realizatorów oświetlenia.
Skoro już wspomniałem
Nie ma co ukrywać, że Robe WTF stało się dość widoczną alternatywą dla urządzeń, gdzie skrót nazwy sugeruje mieszankę Jacka Danielsa z Colą. Pierwsze prezentacje tych urządzeń wprawiają naprawdę w zachwyt i już nie mogę się doczekać warunków festiwalowych, gdzie kilkanaście takich urządzeń stworzy zupełnie nową odsłonę magii światła w 2026 roku.
Tekst: Paweł Murlik, Muzyka i Technologia




