Festiwal powstał, aby upowszechniać wiedzę o scenografii głównie przez działanie i poprzez ożywianie przestrzeni.

Adam Kowalski – dyrektor artystyczny festiwaluMarlena Hermanowicz – producent projektowy festiwalu Z mikrofonem Adam Kowalski Dyrektor Artystyczny Festiwalu – materialy Muzeum Slaskie Paweł Murlik: Czym właściwie jest Centrum Scenografii Polskiej? Zapytam też o Festiwal – to, zdaje się, jego trzecia edycja w Centrum Scenografii? Adam Kowalski: Centrum istnieje ponad dwudziestu lat i jest to unikat na skalę światową. W naszej starej siedzibie borykaliśmy się z wieloma ograniczeniami – zarówno technicznymi, jak i logistycznymi. Natomiast w obecnej chwili, dzięki nowej lokalizacji możemy zacząć praktycznie od nowa. Wykonaliśmy krok milowy na przykład w postaci wystawy stałej. W chwili obecnej mamy do dyspozycji 850 m2, na których możemy pokazywać najbardziej reprezentatywne zbiory z dwunastu tysięcy posiadanych przez nas eksponatów.A sam festiwal odbywa się po raz trzeci. Od pierwszej edycji była to próba wyjścia poza tradycyjne ramy rozumienia scenografii, jak też uprawiania scenografii. Do tej pory mieliśmy do czynienia głównie z wystawami. Koncentrowaliśmy się na zbiorach, czyli raczej na ochronie tego, co posiadamy, i odpowiednim ich zabezpieczaniu. Wyszliśmy z założenia, że scenografia jako coś żywego, dynamicznego, coś, co jest cały czas w ruchu – w relacji permanentnej i fluktuacji w zależności od przestrzeni, a także w kontekście odbioru widzów, musi być pokazywana w ruchu po to, aby oddać jej naturę. Właśnie w tym celu powstał ten festiwal, aby upowszechniać wiedzę o scenografii głównie przez działanie i poprzez ożywianie przestrzeni. „Infinity K.  W drodze…”, Sylwia Hefczyńska – Lewandowska, Piotr Tetlak, fot. Jacek Mężyk To bardzo szeroki zakres zagadnień. A skąd pomysł, aby połączyć festiwal z Forum Fotografii Teatralnej?Marlena Hermanowicz: Forum Fotografii Teatralnej odbywało się w poprzednich latach w Poznaniu, a jeszcze wcześniej w Wałbrzychu. Przy poprzednich edycjach festiwalu współpracowaliśmy na zasadzie partnerstwa. W tym roku przy okazji trzeciej edycji zaprosiliśmy Forum po raz pierwszy. Jest to dla nas ogromny zaszczyt, że najlepsi fotografowie goszczą u nas w Centrum Scenografii Polskiej. A koneksja, która zaistniała pomiędzy Festiwalem i Forum, jest wręcz naturalna. Forma dokumentowania rzeczywistości, jaką jest fotografia, jest dla nas najlepszym nośnikiem, jeśli mówimy o sposobie prezentacji, eksponowania czy właśnie dokumentowania scenografii jako takiej. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak pojmujemy scenografię. Jest to dla nas bardzo dobry eksperyment, ponieważ do wielu projektów mogliśmy zaangażować FFT, aby działania były kompatybilne z tym, co mieliśmy zaplanowane. „Ulica podwórko dom” Małgorzata Bulanda, fot. Sonia Szeląg W tym miejscu chciałbym zapytać o – nazwijmy to – akcje hybrydowe. Jak udało się połączyć działania FTT z edycją festiwalu?Adam Kowalski: Z Bartkiem Sową przymierzaliśmy się już do tego wcześniej. Marlena wspomniała o tym, że współpracowaliśmy jako partnerzy przy poprzednich edycjach. Nasza współpraca zaczęła się od tego, że Bartłomiej Sowa przyjechał na wcześniejszą edycję festiwalu. Dużo wtedy rozmawialiśmy na temat tego, jak należy fotografować np. kostium. Jako Muzeum Śląskie mamy takie doświadczenie, że kostium jest fotografowany pod kątem dokumentacji, do celów archiwizacyjnych, aby zaistniał w karcie inwentarzowej czy w katalogu. W takiej fotografii nie ma w zasadzie artyzmu i jego ujęcie jest dwuwymiarowe. Kostium teatralny z natury rzeczy jest przecież trójwymiarowy. Jest projektowany z myślą o ruchu, o ciele aktora. Jest również projektowany z myślą o formie i o tym, jak będzie wyglądał w świetle… Zatem zdjęcie kostiumu jako obiektu niczego o tym kostiumie nie mówi. Nasze rozmowy skupiły się na tym, jak fotografować kostium, aby przywrócić mu jego naturalne atrybuty. Podczas drugiej edycji Bartek fotografował kostiumy w taki sposób, aby przywrócić im kontekst. Nawet jeśli nie ten naturalny – w sensie nie ten ze spektaklu, do którego był projektowany, to przynajmniej taki, który nada mu znaczenie i treść.Marlena Hermanowicz: Mamy również warsztaty fotografii studyjnej, gdzie pracujemy nie tylko nad dokumentacją, ale nad tym, o czym wspominał już Adam, czyli nad ożywieniem kostiumów. Nad nadaniem im sznytu, który pewnie kiedyś miały, ale też nad nadaniem im zupełnie innego wymiaru. Jest to bardzo twórcza zabawa wizualna. Myślę, że tych połączeń między fotografią a scenografią będzie coraz więcej. Mamy taką nadzieję. Wzajemnie na siebie wpływami i inspirujemy się. FNS  2015 – materiały Muzeum Śląskie A co z działaniami performatywnymi? Tu niekoniecznie pytam o wspólne działania z FTT, lecz ogólnie o cały festiwal.Adam Kowalski: Nie lubię generalizować i nadawać definicji odnośnie performance’u i na przykład tradycyjnego teatru. Taki podział przestaje już obowiązywać. Te różnice się zacierają. My skupiamy się na przestrzeni i staramy się do niej z każdej strony docierać i definiować ją sobie na własne potrzeby. Przykładem jest projekt Rafała Urbackiego. Rafał pracował na przestrzeni, która może na pozór niewiele ma wspólnego ze scenografią – choć to zależy od tego, jak szerokie jest pojęcie scenografii. Rafał wszedł w przestrzeń społeczną, w przestrzeń pamięci i w przestrzeń ciała, które zapamiętuje przestrzeń. Ciało jest podstawowym miernikiem przestrzeni – zatem scenografię też musimy mierzyć metryką ciała. W tym sensie projekt Rafała bardzo dogłębnie mówi o przestrzeni, jak i o scenografii w bardzo prymarnym ujęciu. W odniesieniu do pamięci natomiast projekt ten jest bardzo humanistyczny i wykoncypowany intelektualnie, ale nader wszystko jest angażujący, ponieważ jest to projekt społeczny. Muzeum Śląskie i Centrum Scenografii mają wpisane w misję i w sposób działania projekty, które są społecznie zaangażowane. Zajmujemy obecnie przestrzeń po kopalni, która ma swoją pamięć, swoją historię. Ma swoje DNA, które jest tu wpisane w każdy kamień i w każdy centymetr kwadratowy. Oczywiście należy pamiętać też o ludziach, którzy byli z tą przestrzenią związani. Całe Muzeum Śląskie i ta cała nowa inwestycja są projektami społecznymi, których celem jest transformowanie tej pamięci. Nie chcemy jej zatracać, ale nie chcemy jej też zamykać w skansenie fotografii czy w skansenie obiektu lub wystawy muzealnej. Chodzi nam raczej o otwarcie na nowe zjawiska. Reasumując: czy możemy liczyć na to, że kolejne edycje będą zawierały w sobie na przykład więcej spektakli?Adam Kowalski: Powoli zbliżamy się ku tej formule. Każda edycja przynosi nam inne wnioski. Jeśli chodzi o edycję tegoroczną i ujęcie artystyczne, to są one dla nas najbardziej miarodajne. Rzeczywiście bardziej będziemy kierunkować działania na teatr i wydarzenia o otwartej formule, mediujące na swój sposób z rzeczywistością i historią. FNS  2015 – materiały Muzeum Śląskie Nowością w ramach festiwalu były warsztaty z projektowania oświetlenia teatralnego. Jak one się sprawdziły i wpisały w formułę całego przedsięwzięcia? Czy ta forma nie była zbyt oderwana od całości festiwalu?Adam Kowalski: Podczas trzech edycji festiwalu zdarzały się działania, które były o wiele bardziej oderwane od scenograficzności. Światło wpisuje się dokładnie w myślenie o scenografii. Światło jest podstawowym tworzywem tworzenia przestrzeni, wydobywania trzeciego wymiaru. Myślę, że jest to bardzo znamiennie, że w niewielu polskich teatrach jest etatowy reżyser światła. Owszem – są oświetleniowcy, są realizatorzy, ale nie ma reżyserów światła. Jeżeli są, to często są to osoby z zagranicy i wcale nie dzieje się tak przypadkiem. Jeśli spojrzymy na program kształcenia na uczelniach artystycznych w Polsce, to… Wejdę ci w słowo – zmierzasz do tego, że nie ma takiego zawodu?Adam Kowalski: Nie ma takiego zawodu i nie ma szkoły rzemiosł artystycznych, tak jak to było kiedyś. Puszczę na chwilę wodze fantazji… Być może to dobry moment na utworzenie szkoły pod szyldem Centrum Scenografii Polskiej?Adam Kowalski: Nie ukrywam, że od wielu, wielu lat w środowisku teatrów śląskich jest taka koncepcja, żeby odtworzyć, reaktywować szkołę rzemiosł teatralnych. Może nie od razu artystów, ale rzemieślników, bo tych też brakuje. Jednak jest projekt, który musiałby przejść długą drogę legislacyjną. W odniesieniu do samego festiwalu: kolejnym wnioskiem z tegorocznej edycji jest właśnie to, że musimy postawić na formę warsztatową związaną ze scenografią i z praktyczną stroną uprawiania scenografii. Materiały Akademia Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu Podczas tej edycji zabrakło mi jednego akcentu. Były prowadzone przeróżne warsztaty w różnych dziedzinach, ale ci ludzie nie mieli szansy spotkać się w jednym miejscu przy zakończeniu festiwalu, aby wymienić się doświadczeniami.Adam Kowalski: Projekt z Małgorzatą Bulandą był dla mnie właśnie takim podsumowaniem. Skupiał artystów przeróżnych sztuk. Różne grupy – również te warsztatowe – spotkały się w jednym miejscu. Muzyka, aktorstwo, fotografia i taniec oraz kontakt z przestrzenią… Uznajmy, że właśnie ten projekt był namiastką tego, co może się wydarzyć w przyszłości.Marlena Hermanowicz: Pamiętajmy, że z FTT pracowaliśmy realnie pierwszy raz. Forum Fotografii Teatralnej miało swój program i w kilku punktach udało się to znakomicie połączyć. ”Kształt Rzeczy. Opowieść o węglu i porcelanie”, Rafał Urbacki, Anu Czerwiński, fot. Sonia Szeląg Jakie plany na następną edycję? Czy możecie coś już zdradzić?Adam Kowalski: Hmm… W takim razie powiem to pierwszy raz. Tematem przewodnim przyszłorocznego festiwalu ma być hasło: Places/non-places, czyli Miejsca/niemiejsca. Pozbawione znaczenia przestrzenie, które czekają na wypełnienie sensem, jakością w sensie tworzenia miejsc jakichś, zamiast nijakich, używając właśnie scenografii, światła, opowieści. Myślę, że jest to pole do popisu.