Słuchawki marki Sennheiser to już kawał historii muzyki i, w szerszym kontekście, audio, także pro audio. Gdyby zapytać różne osoby z branży o ulubiony model słuchawek, wiele z nich zapewne wymieniłoby jakiś model tej właśnie marki. Ich lista jest imponująca, a przy tym firma ma w swojej ofercie zarówno coś dla audiofilów, jak i całą gamę produktów dla profesjonalistów, przeznaczonych do pracy w studiach nagraniowych, emisyjnych itp. W tych słuchawkach się nagrywa, miksuje i dokonuje masteringu. Stoją za tym przemyślana konstrukcja, najwyższa jakość wykonania, a także długie lata doświadczeń. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że w ofercie Sennheisera każdy znajdzie dla siebie model, który spełni wszystkie wymagania. Jakiś czas temu miałem okazję zapoznać się z profesjonalnymi słuchawkami otwartymi HD 490 Pro, które w pewnym sensie otwierały nowy rozdział w tej dziedzinie, oczywiście w przypadku omawianej firmy. I, jak się okazało, doczekaliśmy się słuchawek zamkniętych, które wydają się mieć wiele wspólnego z wcześniej omówionymi.

Słuchawki Sennheiser HD 480 Pro (fot. D. Mazurowski)

Wizualne podobieństwo od razu rzuca się w oczy: dość surowe, ale właściwe dla sprzętu profesjonalnego wzornictwo, dominujący czarny kolor, a nade wszystko taki sam metalowy pałąk, będący jedynym elementem, który nie jest czarny, takie samo zawieszenie nauszników i niemal identyczny kształt. Niemal, bowiem w omawianym wypadku mamy do czynienia ze słuchawkami zamkniętymi, co oznacza, że zamiast ażurowego grilla na wewnętrznej stronie nauszników mamy jednolitą, nieprzepuszczalną i lekko wklęsłą ściankę. I w tym momencie podzielę się od razu jednym z moich pierwszych spostrzeżeń, jakie nasunęły mi się podczas testów, w dodatku jeszcze zanim w ogóle zacząłem czegokolwiek słuchać. Otóż w przypadku modelu otwartego zauważyłem, że jego izolacja akustyczna od otoczenia jest raczej słaba. Nie należy jednak postrzegać tego jako wady, bowiem docelową grupą odbiorców są osoby zawodowo zajmujące się muzyką, a naturalnym środowiskiem ich pracy jest studio nagraniowe, w którym raczej nie występują żadne zakłócające dźwięki. Problemem nie będzie też przenikanie reprodukowanego dźwięku do otoczenia. W przypadku modelu zamkniętego sytuacja jest odwrotna. Charakteryzuje się on bardzo dobrym tłumieniem i skutecznie izoluje nas od otoczenia na tyle, na ile jest to konieczne w warunkach nagraniowych. HD 480 Pro nie służą bowiem do ochrony słuchu przed hałasem, więc nie polecałbym ich osobom obsługującym np. młot pneumatyczny.

Słuchawki otrzymujemy w eleganckim i praktycznym etui, które mieści również wszystkie akcesoria. (fot. D. Mazurowski)

Zanim przejdziemy do szczegółów, pozwolę sobie na pewną dygresję, którą jednak uważam za istotną gdy mówimy o różnicach między słuchawkami otwartymi i zamkniętymi, pozwalającą zrozumieć po co w ogóle wytwarza się te drugie. Z punktu widzenia akustyki, percepcji dźwięku słuchawki otwarte wydają się być rozwiązaniem optymalnym. Może uściślijmy: otwarte o konstrukcji wokółusznej. Łatwiej w nich uzyskać wyrównaną charakterystykę przenoszenia, gwarantującą wierne odwzorowanie materiału dźwiękowego. Wszystkich pasm, głębi, detali, odczucia przestrzeni. Tył przetwornika jest otwarty, osłonięty ażurową powierzchnią, co sprawia, że przepływ powietrza jest swobodny, a to ma korzystny wpływ na optymalne rozchodzenie się fali dźwiękowej w całej przestrzeni wokółusznej. Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie ma same plusy – i tak jest w istocie, poza jedną kwestią, właśnie izolacją akustyczną od otoczenia. A warunkach profesjonalnych zdarzają się sytuacje gdy ma to fundamentalne znaczenie. Jak choćby gdy wokalista / wokalistka nagrywa swoją partię do istniejącego już podkładu, który oczywiście musi słyszeć, ale jednocześnie nie może on wchodzić na mikrofon. Mógłbym w tym miejscu przytoczyć wiele przykładów z własnego doświadczenia, najróżniejszych zabiegów czynionych w studiu, by muzyk słyszał w słuchawkach to, co jest mu potrzebne, ale jednocześnie na ślad nagrywała się wyłącznie jego partia, bez przesłuchów. I właśnie po to wymyślono słuchawki zamknięte. No dobrze, teraz ktoś zapyta – skoro one rozwiązują (nie zawsze, ale często) wspomniane problemy, to dlaczego wszystkie modele profesjonalne nie są zamknięte? Bo to jest zawsze coś za coś. Najczęstszą bolączką słuchawek zamkniętych jest nadreprezentacja dolnego pasma. Basy brzmią mocniej, bardziej dominująco niż ma to miejsce w nagraniu. Uzyskanie wyrównanej charakterystyki w tego typu słuchawkach jest bardzo trudne i wynika to z konstrukcji. Gdy za przetwornikiem nie ma swobodnego przepływu powietrza, tylko znajduje się ściana, wówczas istotnie zaburza to rozchodzenie się fali dźwiękowej. Wielu użytkowników zwraca też uwagę, że w przypadku słuchawek zamkniętych dźwięk wydaje się bardziej skupiony w głowie (to opis subiektywnego odczucia), ściśnięty jakby w mniejszej przestrzeni. Ten fakt może mieć wpływ na pracę z miksami, zwłaszcza zaś binauralnymi. Dlatego też przyjęły się pewne standardy pracy w studiach i słuchawki otwarte preferuje się do miksu, produkcji i masteringu, zaś zamknięte do nagrywania. I wróćmy do tematu, zadając sobie pytanie, jak producent HD 480 Pro poradził sobie z tymi kwestiami.

Nauszniki obracają się na widełkach w zakresie 180 stopni, można je więc położyć na płasko i chować w etui, które dzięki temu ma nieduże rozmiary. (fot. D. Mazurowski)

Odpowiemy nieco szerzej w dalszej części tekstu, już teraz jednak sygnalizując, że omawiany model jest pod wieloma względami wyjątkowy i nie zdradza cech, które są typowymi bolączkami słuchawek zamkniętych. Zawierając to w jednym zdaniu – oferuje on wyjątkowo zrównoważone przenoszenie, naturalny dźwięk bez przerysowań i wyjątkowo wierny bas. Chapeau bas… Zanim jednak przejdziemy do wrażeń odsłuchowych, przyjrzyjmy się HD 480 Pro z bliska. Materiały są najwyższej jakości, konstrukcja przemyślana w najdrobniejszych szczegółach, co jednak wydaje się czymś oczywistym gdy trzymamy w ręku produkt marki Sennheiser. Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, a ergonomia jest wzorowa. Słuchawki są zresztą bardzo lekkie (272 gramy bez kabla, niewiele więcej niż model otwarty) i wygodne. Przypadną do gustu zarówno osobom o niedużej, jak i całkiem pokaźnej głowie, a to dzięki dużemu zakresowi regulacji. Nauszniki przesuwają się na pałąku skokowo, a każda pozycja jest dość stabilna, więc jeśli zdejmiemy je z głowy i odłożymy, najprawdopodobniej zakładając ponownie nie będziemy musieli niczego poprawiać. Kształt i konstrukcja nauszników została optymalizowana pod kątem jak najlepszej propagacji fali dźwiękowej, ale z uwzględnieniem ergonomii i wygody. Producent deklaruje – i tu zacytuję dosłownie: „wielostopniowa pasywna izolacja dźwięku utrzymuje integralność sygnału i gwarantuje wysoką jakość brzmienia.” Oczywiście każda firma działająca na rynku pro audio dokłada wszelkich starań i dba o jakość, ale tu mam tę możliwość, że konkretny model leży przede mną i jestem w stanie sprawdzić jak brzmi w nim muzyka, czy też inny materiał audio. I na tej podstawie stwierdzam, że deklaracje znajdują pełne poparcie w faktach.

Poduszki nauszników są miękkie, z bokami wykończonymi ekoskórą i welurowymi powierzchniami przylegającymi do głowy. Można je prać w pralce, byle w odpowiedniej temperaturze (zalecana to 30°C). (fot. D. Mazurowski)

Nauszniki obracają się na widełkach w zakresie 180 stopni, można je więc położyć na płasko i chować w etui, które dzięki temu ma nieduże rozmiary. Wychylenie w pionie jest niewielkie, dokładnie takie, jakie jest potrzebne, by wygodnie dopasować słuchawki do głowy. Oznacza to jednak, że nauszników nie da się złożyć do środka, ale po prostu konstruktorzy wybrali inną koncepcję, składania na płasko. HD 480 Pro otrzymały też zupełnie inne poduszki niż model otwarty. Tamten, w wersji Plus miał nawet drugi komplet – pierwsze były welurowe, drugie zaś materiałowe i każde z nich dawały nieco inną charakterystykę. Model zamknięty ma tylko jeden komplet, o ile ta nagłowna bardzo przypomina welurową wersję otwartych, to nauszne są już inne. Przede wszystkim bardzo miękkie, z bokami wykończonymi ekoskórą i welurowymi powierzchniami przylegającymi do głowy. Nie jest to jakiś designerski zabieg, ale świadomy wybór, mający zagwarantować dobre przyleganie, odpowiednią izolację akustyczną, optymalne rozchodzenie się fali dźwiękowej i oczywiście także wygodę. Co więcej, poduszki można prać (są, jak łatwo się domyślić, zdejmowalne). Tak, zwyczajnie w pralce, byle w odpowiedniej temperaturze (zalecana to 30°C). No i nie należy wieszać ich na sznurze, mocując klamerkami, ale raczej rozłożyć na stojaku do suszenia. Taki drobiazg, ale jak przydatny, podczas długiej pracy możemy się spocić, nauszniki mogą zabrudzić, zatłuścić (zwłaszcza gdy są używane w studiu, z którego korzysta większa liczba osób). Aczkolwiek tak się złożyło, że testowałem słuchawki w czasie fali upałów, a mimo to ich noszenie nie wywoływało dyskomfortu, pocenia się skóry. To duży plus. A skoro o plusie mowa, także model HD 480 Pro ma wariant z Plusem w nazwie, choć tu różnica sprowadza się do tego, że zamiast materiałowego mieszka otrzymujemy solidne, twarde etui, z przegródkami organizującymi ułożenie słuchawek i kabla. Ten jest jeden, ma 3 metry długości, naturalnie gdy jest całkowicie rozciągnięty, bowiem ma postać elastycznej spirali, co moim zdaniem jest wygodnym rozwiązaniem. I tu taka ciekawostka, spirala ciągnie się na długim odcinku, potem zaczyna się prosty kabel i tuż przed wtyczką do podłączenia słuchawek mamy krótki odcinek spirali. Dlaczego? Chodzi o tłumienie hałasów wywołanych mechanicznie, gdybyśmy na przykład uderzyli kablem o coś, stuk byłby słyszalny w uszach, ale spirala korzystnie wpływa na jego stłumienie. A skoro mowa o wtyczce, można ją włożyć do prawego, względnie lewego nausznika, nieużywane gniazdo zamykając gumową zaślepką. To kolejny przykład na to, jak bardzo producent zadbał o każdy szczegół, dając użytkownikom możliwość wyboru najwygodniejszego wariantu. Kabel ma z drugiej strony wtyczkę TRS 3,5 mm, z nakręcanym adapterem 6,3 mm. Obie końcówki są pozłacane.

Zbliżenie na nausznik pokazuje wysoką jakość wykończenia. Widoczne jest również gniazdo do podłączenia kabla. (fot. D. Mazurowski)

Podobnie jak HD 490 Pro, także omawiany model zamknięty wyposażono w lekkie cewki drgające i magnesy neodymowe, dla zapewnienia optymalnej wydajność przetworników (mających średnicę 38 mm) – a te są ustawione lekko ukośnie, imitując typową konfigurację głośników. Jest to bardzo nowoczesna konstrukcją, odpowiadająca na oczekiwania współczesnych użytkowników, zwłaszcza zaś profesjonalnych. Jak już wcześniej wspomniałem, najważniejsze było tu uzyskanie optymalnego rozchodzenie się fali dźwiękowej, a ze względu na konstrukcję zamkniętą wymagało to dodatkowych zabiegów, by brak przepływu powietrza przez ścianę tylną nie stanowił problemu. Gdy myślimy o słuchawkach, rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę czym one w istocie są – a to małe, wydajne głośniczki z całym ustrojem akustycznym wokół nich. Skupiamy się na przetwornikach, ich jakości, parametrach, ale równie istotne jest otoczenie, w którym pracują, bo także ono tworzy finalny efekt. Tak samo, jak w przypadku głośników istotne jest pomieszczenie w którym grają, ich ustawienie itd. Tym bardziej więc doceniam wysiłki producenta, by zamknięte słuchawki uczynić uniwersalnym narzędziem pracy studyjnej, nie odbiegającym od naturalności brzmienia typowej dla modeli otwartych.

Nauszniki przesuwają się na pałąku skokowo, a każda pozycja jest dość stabilna, więc jeśli zdejmiemy je z głowy i odłożymy, najprawdopodobniej zakładając ponownie nie będziemy musieli niczego poprawiać.

Sennheiser HD 480 Pro w praktyce
Omawiany model z założenia przeznaczony jest do zastosowań profesjonalnych, co oznacza, że jego naturalnym środowiskiem jest studio nagraniowe, radiowe, stanowisko realizatora itp. Widziałbym dla tych słuchawek także miejsce w sytuacji koncertowej, na stanowisku realizatora, czy wręcz muzyka, który z jakiegoś powodu musi być odizolowany akustycznie od otoczenia, a tego nie dadzą mi odsłuchy douszne. Ale idąc dalej, HD 480 Pro bardzo dobrze odnajdą się także w domowych studiach, pracowniach, bez względu na to, czy ich użytkownik pracuje z muzyką, czy nagrywa podcasty – tu izolacja akustyczna od otoczenia także może być ważna, gdy wokół to czy się normalne życie i niekoniecznie chcemy, by jego akustyczne przejawy wdzierały się do naszego świata. Jednak nie skupiałbym się wyłącznie na pozytywnych skutkach konstrukcji zamkniętej. Omawiany model jest bowiem czymś, co na – wydawać by się mogło bardzo już nasyconym – rynku jest wciąż zjawiskiem rzadkim. Oto bowiem zamknięte słuchawki wokółuszne, które właściwie nie mają cech, których byśmy po takowych oczekiwali – cech, a może skutków koniecznego kompromisu. Uzyskanie optymalnego rozchodzenie się fali dźwiękowej jest w ich przypadku trudne, by nie rzecz – niemożliwe. A jednak – Sennheiser pokazał, że się da. Żałuję trochę, że w czasie gdy testowałem HD 480 Pro nie miałem możliwości porównać ich z otwartymi HD 490 Pro, z którymi łączy je przecież bliskie pokrewieństwo. Na pewno byłoby to ciekawe, sprawdzenie jakie są różnice (przy tych samych przetwornikach), jak odbiera się ten sam materiał. Ale z drugiej strony dostrzegam w tym pewne zalety – nie skupiam się na mimowolnym ocenianiu, które bardziej mi się podobają, w których lepiej mi się pracuje z materią dźwiękową, czy też jak postrzegam prezencję poszczególnych pasm. Po prostu liczy się tylko to, co słyszę i jak to słyszę. Czy jestem usatysfakcjonowany jako osoba zawodowo zajmująca się muzyką. Jakie zatem są wrażenia?

Sennheiser HD 480 PRO Plus mają klasyczne wzornictwo, typowe dla profesjonalnych słuchawek.

Co od razu rzuca się „na uszy”, to bardzo spokojny bas, co jest nieczęste w słuchawkach zamkniętych. Reprodukcja dołu nie zdradza objawów przerysowania, wysuwania na plan pierwszy, nawet w materiale, gdzie ta część spektrum gra kluczową rolę. I co ważne, podczas pracy z materiałem, który ze swej natury ma dużo basu, nie czuje się żadnego nim zmęczenia. Nawet po stosunkowo długim czasie pracy nie miałem wrażenia, że muszę już zdjąć słuchawki, bo coś w dźwięku zaczyna mnie nużyć. Gdy sięgnę pamięcią wstecz i przypomnę sobie wszystkie zamknięte słuchawki, które testowałem, HD 480 Pro jawią mi się jako te z najbardziej naturalnym, nienachalnym i wiarygodnym dołem. A właściwie zawsze gdy miałem w ręku dwa pokrewne modele – otwarty i zamknięty – pojawiała się myśl, że będąc zmuszonym do wybrania któregoś, zawsze postawiłbym na ten pierwszy. Tym razem wcale nie byłbym taki pewien. I to także rzecz ciekawa i godna uwagi, bowiem wielu użytkowników traktuje słuchawki zamknięte jako narzędzie do określonego zadania – zwykle nagrania jakiejś partii w studiu. Zakłada się je na głowę tylko wtedy, gdy jest to konieczne i po wykonaniu roboty zdejmuje. I omawiany model jest pod tym względem miłą niespodzianką, bo wcale nie czuje się potrzeby ich zdjęcia. Idźmy dalej, a właściwie wyżej – środek jest bardzo precyzyjny, czytelny, pozwala na rozłożenie nagrania na czynniki pierwsze, usłyszenie każdego detalu i ocenę czy miks nas satysfakcjonuje, czy też wymaga poprawki. Testowałem zarówno na nagraniach muzyki instrumentalnej, wokalnej, zdominowanej przez elektronikę, ale także ścieżkach dźwiękowych filmów. Własnych kompozycjach, które znam od podszewki, jak i materiale innych artystów, który produkowałem i mogłem ocenić czy wyobrażam sobie wykonanie tej pracy za pomocą HD 480 Pro. Średnica jest zatem taka, jaka powinna być w wysokiej klasy słuchawkach profesjonalnych. A góra? I tu znowu pewna niespodzianka, ale nawet całkiem miła. HD 490 Pro wydały mi się dość jasne, z dobrą prezencją górnych pasm, naturalną, bez przerysowań. HD 480 Pro również w tej kwestii brzmią absolutnie naturalnie, czysto i przejrzyście, ale wydają się nieco bardziej stonowane, lekko wycofane. Nie w sposób zakłócający naszą percepcję góry, ale uprzyjemniający jej odbiór, zwłaszcza przy długotrwałej pracy. O właśnie, jakby producent zadbał o nasz komfort i zachęcił do tego, by nowych słuchawek używać jak najdłużej. Podkreślam, całe pasmo jest naturalne, czyste i bez jakichkolwiek przekłamań, zatem góra także. Brzmi tak, by precyzyjnie oddać prawdę o miksie i pozwolić osobie nad nim pracującej na ocenę czy właśnie te proporcje są idealne.

Słuchawki Sennheiser są częstym wyborem profesjonalistów, w tym muzyków regularnie nagrywających w studiu.

Patrząc na analizę charakterystyki przenoszenia można zauważyć kilka rzeczy – lekkie wybrzuszenie w najniższych basach, bardzo wyrównany, wręcz płaski środek i kilka wniesień oraz spadków powyżej 2 kHz, co jest jednak dość typowym zjawiskiem. Ale najciekawsze byłoby sprawdzić na jakiejś grupie badawczej czy po obejrzeniu wykresu faktycznie usłyszą te momenty, gdy krzywa nieco opada, albo się wznosi. Jeśli tak, to będziemy tu raczej mieli do czynienia ze zjawiskiem autosugestii, porównywalnym do efektu placebo. Wiemy z wykresu, że coś powinno się dziać i… to usłyszymy. A może jednak nie? Jeśli nie, to znaczy, że jesteśmy odporni na sugestie i po prostu wierzymy temu, co słyszymy. Wiele razy przekonywałem się, że grafika swoje, a uszy i mózg swoje. Czytelnicy znajdą wiele recenzji tych i podobnych słuchawek, których autorzy na kilku stronach rozpisują się jakie to cechy dostrzegli na dole, w środku, na górze, w oddaniu przestrzeni i ruchu dźwięku. Myślę, że nie o to jednak chodzi. Nade wszystko musimy pamiętać, że nie tylko słuchawki mają swoją charakterystykę przenoszenia, ale także nasz aparat słuchu, od jego początku, czyli ucha, aż po zachodzący w mózgu proces dekodowania informacji o dochodzących drganiach, zamiany ich na subiektywnie odczuwalne dźwięki. Słowem, każdy ma własną, indywidualną charakterystykę słyszenia. O tym, jak duży może być wpływ pozornie nieistotnych czynników można się łatwo przekonać wykonując prosty test – mocniej przyciskając nauszniki do głowy. Jest inaczej, prawda?

HD 480 PRO Plus to idealny wybór do wymagających nagrań studyjnych. Słuchawki zapewniają dobrą izolację od otoczenia.

Testowane słuchawki dość dobrze odwzorowują także przestrzeń w nagraniach, nie sprawiają, że coś brzmi szerzej, względnie bardziej wąsko niż powinno, czytaj – jest w źródłowym materiale. Wydają się także dobrym wyborem do miksów binauralnych, choć w porównaniu ze słuchawkami otwartymi dźwięk wydaje się jakby nieco bardziej skupiony w określonej przestrzeni.
Przejdźmy zatem do sedna – jak HD 480 Pro sprawdzają się w praktyce i jaka jest ich przydatność w warunkach profesjonalnych? Sprawują się znakomicie, mają doskonała charakterystykę przenoszenia, bardzo wyrównaną i oferują naturalny, prawdziwy dźwięk. Poziom zniekształceń jest bardzo niski, a wszystkie parametry na wyśrubowanym poziomie. Co z tego wynika? Że to jedne z niewielu zamkniętych słuchawek studyjnych, w których bez żadnego ryzyka możemy podjąć się praktycznie każdego zadania, ma każdym etapie produkcji. Poczynając od nagrań, po przetwarzanie, obróbkę materiału, jego miksowanie, na masteringu kończąc. Omawiany model z pewnością nie należy do kategorii budżetowych, ale jeśli ktoś chciałbym zainwestować w wysokiej klasy słuchawki, mieć tylko jedne i używać do wszystkiego, HD 480 Pro są bardzo dobrym wyborem.

HD 480 PRO to jedne z niewielu zamkniętych słuchawek studyjnych, w których bez żadnego ryzyka możemy podjąć się praktycznie każdego zadania, ma każdym etapie produkcji.

Podsumowanie
Sennheiser zrobił to znowu – to jedna z pierwszych myśli, które pojawiają się po wnikliwych testach. Wyprodukował znakomite słuchawki profesjonalne, udowadniając przy tym, że jakość, precyzję i naturalność dźwięku znaną z modeli otwartych potrafi przenieść do zamkniętych. Klarowność brzmienia, wierność reprodukcji, odwzorowanie przestrzeni i ruchu – dostajemy do rąk produkt wysokiej jakości, dobrze zaprojektowany i wykonany, co sprawia, że po wielu latach użytkowania wciąż będzie nam dobrze służyć i zachowa wszystkie swoje cechy. Walorom akustycznym towarzyszą użytkowe, słuchawki są lekkie, wygodne i będą pasować każdemu, bez względu na rozmiar kapelusza. Ergonomia ma w pracy ogromne znaczenie i noszenie HD 480 Pro, a także słuchanie za ich pomocą tego, co udało nam się zrobić nie męczy.
Jest też wiele drobiazgów, ale pokazujących jak bardzo firma zadbała o użytkownika, ale też środowisko – etui wykonano z materiałów przyjaznych dla otoczenia, poduszki można prać. Impedancja jest stosunkowo niska, co oznacza, że mogą współpracować praktycznie z każdym urządzeniem, nawet smartfonami. Być może producent mógł dać nieco więcej w wariancie Plus, jak ma to miejsce w przypadku HD 490 Pro, gdzie dostajemy drugi komplet poduszek, jeszcze jeden kabel. Ale to nie zmienia końcowej oceny. Bardzo wysokiej.

Tekst: Dariusz Mazurowski, Muzyka i Technologia