
Mniej więcej dekadę temu brytyjska firma Soundcraft wypuściła na rynek serię analogowych konsolet pod nazwą Signature. Kompaktowe modele, oferujące znakomitą jakość dźwięku i kilka rozwiązań ze świata cyfrowego, jak choćby interfejs USB, czy procesor efektów – słowem, idealnie wpasowujące się w oczekiwania współczesnych użytkowników. Dla wielu z nich taki mikser to właśnie najlepszy wybór, stąd zresztą niemalejąca popularność tego typu urządzeń. Nie będziemy w tym artykule odpowiadać na pytanie czy analogowe konsolety wciąż mają rację bytu w trzeciej dekadzie XXI wieku, bo chyba dla wszystkich oczywiste jest, że jak najbardziej. O czym świadczy choćby liczba dostępnych na rynku modeli, które wciąż znajdują nabywców. Zostawmy te rozważania, bowiem mamy przed sobą coś znacznie ciekawszego – zupełnie nowy mikser Signature Plus 16, który zapowiada kolejną generację tych urządzeń. Docelowo składać się będą na nią 4 modele, mające 12, 16, 22, względnie 32 kanały. Do testu otrzymaliśmy model 16-kanałowy, dobrze charakteryzujący całą serię.

Nowe wcielenie analogowej klasyki – Soundcraft Signature Plus 16 (fot. D. Mazurowski)
Omawiana konsoleta jest tak nowa, że w chwili pisania tego tekstu w sieci nie było żadnych wzmianek o niej, żadnych informacji, danych – co u testującego zawsze wywołuje dreszczyk emocji – ma przed sobą coś, co oficjalnie jeszcze nie istnieje, czego inni nie mieli jeszcze okazji nawet zobaczyć na zdjęciach. Nowa generacja dziedziczy nazwę po poprzedniej, ale pojawia się w niej dodatek Plus, pozwalający na odróżnienie od starszych modeli. Jednak nie to najbardziej rzuca się w oczy. Firma chyba wzięła sobie do serca uwagi części recenzentów i użytkowników, że nie wszystko było dobrze widoczne, jak choćby stan przycisków. W nowym modelu jest o wiele bardziej kolorowo – przyciski, potencjometry – niektóre są wręcz jaskrawe, ale dzięki temu nawet w gorszym oświetleniu od razu wiemy co jest do czego i trudno się pomylić. Zastosowano też pomysłowy drobiazg, ale ułatwiający życie – na panelu znajduje się kod QR prowadzący do instrukcji online. Jeśli podczas pracy zdarzy się nam, że nie będziemy czegoś wiedzieli, wystarczy skierować tam aparat telefonu i szybko sprawdzić. Choć tak naprawdę obsługa tego typu urządzenia jest na tyle prosta, że instrukcja raczej nie będzie potrzebna, może jedynie gdy będziemy chcieli dowiedzieć się czegoś więcej o pokładowych efektach. To zresztą jedna z wielu zalet konsolet analogowych – mamy wszystko na wierzchu, każdy parametr, funkcja ma swój indywidualny element regulacyjny – potencjometr, przełącznik, tłumik. Praca jest bardzo intuicyjna i jeśli ktoś ma doświadczenie z takimi urządzeniami, przesiadka na inny model, nawet innego producenta nie stanowi problemu.

Nowa generacja konsolet Signature ma atrakcyjny wygląd, a układ elementów jest bardziej czytelny i ułatwia obsługę. (fot. D. Mazurowski)
Jak zostało powiedziane przed chwilą, nowa generacja Signature wizualnie bardzo rożni się od poprzedniej – zdecydowanie na plus, także pod kątem wygody użytkowania. Całość robi bardzo dobre wrażenie – solidna i dość ciężka obudowa, o typowym kształcie leżącej litery J, dzięki czemu panel jest lekko uniesiony pod kątem i dobrze widoczny. Pod spodem znajdują się podkładki antypoślizgowe, sprawiające, że urządzenie stojące na biurku, czy stole nie będzie się przesuwać. Szerokość miksera jest dopasowana do rozmiaru rack, a w zestawie otrzymujemy od razu uszy do ewentualnego zamocowania szafie, czy skrzyni transportowej. Signature Plus 16 sprawdzi się zatem zarówno w mniejszym studiu, sali prób, jak i mobilnym zestawie koncertowym. Wszystkie gniazda znajdują się na panelu, niczego nie ma z tyłu, nie licząc gniazda na kabel sieciowy. Włącznik znajduje się nad nim, zatem montując konsoletę w racku powinno się dla niej zarezerwować miejsce na samej górze. Kolorystyka panelu nieco się zmieniła, teraz wydaje się ogólnie ciemniejsza – co ciekawe, zupełnie inne są także gałki potencjometrów i suwaki tłumików – te ostatnie przez wiele lat były dość klasyczne, znane zresztą także z urządzeń innych producentów. Zmiana jest raczej kosmetyczna, ale sprawia, że mamy uczucie obcowania z nowością. Warto zwrócić uwagę na kształt gałek potencjometrów, wyglądających jak połączenie lekko spłaszczonego kwadratu i okręgu, dzięki czemu już samym dotykiem można dość łatwo zorientować się w jakiej pozycji jest dany potencjometr. To bardzo się przydaje w sytuacji gdy mamy do czynienia z ograniczonym oświetleniem. Dobre wrażenie robi jednak dopracowanie pewnych elementów – jak choćby przycisków routingu, kierujących sygnał z kanału na grupy, albo miks główny. Są one szare, ale z czerwoną podstawą, więc kiedy są wyłączone, od razu tę otoczkę widać. Po wciśnięciu staje się niewidoczna, co bardzo ułatwia orientację – gdzie co jest skierowane. Podobnie rozwiązano także kilka innych przycisków. Dla odmiany zrezygnowano z opisu tekstowego przycisków Mute i PFL (Pre-Fader Listen), zamiast nich na przyciskach mamy ikony przekreślonego głośnika, względnie ucha (ta ostatnia może być dla części użytkowników nieco myląca). Generalnie jednak całość jest bardzo dobrze przemyślana pod kątem ergonomii i czytelności, dzięki czemu właściwie od razu możemy przystąpić do pracy.

Nowy kształt pokręteł i suwaków tłumików poprawia wygodę obsługi. (fot. D. Mazurowski)
Omawiany model ma 16 kanałów, przy czy czym należy to rozumieć jako łączną liczbę monofonicznych źródeł, w istocie bowiem mamy tu 10 identycznych (prawie, o czym za chwilę) kanałów monofonicznych oraz trzy stereofoniczne, co daje nam w sumie podaną przed chwilą liczbę. Kanały stereo różnią się od mono, a nawet każdy z nich jest nieco inny, na co warto zwrócić uwagę (zajmiemy się tym w dalszej części tekstu). Mikser ma dość klasyczną, zatem typową strukturę, także same kanały odpowiadają temu, co większość z nas dobrze zna i do czego jest przyzwyczajona. Każdy kanał mono ma tylko jedno gniazdo wejściowe – zamiast spotykanego w wielu mikserach podziału na gniazda mikrofonowe XLR i liniowe TRS tutaj mamy łącze Combo, które akceptuje oba rodzaje wtyczek. Zastosowano przedwzmacniacze mikrofonowe Ghost, każdy z tych kanałów posiada także gniazdo Insert (TRS), pozwalające na podłączenie zewnętrznego urządzenia, np. efektu – do czego użyjemy specjalnego kabla Y, z wtyczką TRS na jednym końcu i dwiema TR na drugich. Zasilanie Phantom (48 V) może być włączone tylko globalnie, na wszystkie gniazda, co niestety nie jest najlepszym rozwiązaniem. Kanały od 7 do 10 mają dodatkowy przełącznik Hi-Z, co oznacza, że możemy do nich podłączyć także instrumenty, jak choćby gitary. Potencjometry Gain są wyskalowane na kanałach od 1 do 13-14 w zakresie od +6 do +65, mamy tu także przełączniki PAD (obniżające czułość wejścia) oraz 100 Hz (aktywujący filtr górnoprzepustowy, odcinający dolne pasma). Pierwsze z nich są czerwone z szarą podstawą, drugie odwrotnie – szare z czerwoną. Dzięki temu od razu widać, które są wciśnięte, a które nie. Diody sygnalizują nam osiągnięcie poziomu szczytowego, które może prowadzić do przesterowania wejścia. Monofoniczne kanały mają wbudowane proste kompresory dbx, aktywowane dwukolorowym przyciskiem i oferujące jedynie ustawienie poziomu. W przypadku ważnych nagrań na pewno lepiej użyć zewnętrznych kompresorów, z większą liczbą edytowalnych parametrów, ale podczas koncertów, prób, nagrań demo te pokładowe mogą okazać się wystarczające, zwłaszcza, że działają całkiem dobrze i ułatwiają uzyskanie optymalnych proporcji poszczególnych źródeł.

Soundcraft Signature Plus 16
Każdy kanał ma własny 3-pasmowy korektor (Sapphyre, pochodzący z serii o takiej nazwie, który jest korektorem asymetrycznym, zatem podbicia działają szeroko, zaś podcięcia są bardziej chirurgiczne), taki sam w przypadku monofonicznych i stereo (co nie jest oczywiste, bowiem wiele mikserów ma uproszczone korektory na kanałach stereo). Górne pasmo ma stałą częstotliwość, wynoszącą 12 kHz, zakres regulacji (dla wszystkich pasm taki sam) wynosi od -15 dB do +15 dB. Częstotliwość środkowego pasma można regulować płynnie od 150 Hz do 3 kHz, zaś dolne ma stałą, wynoszącą 60 Hz. Potencjometry poziomów mają wyraźnie wyczuwalny punkt środkowy, zatem taki, w którym nie dochodzi od tłumienia, czy wzmocnienia pasma. Jest to o tyle istotne, że omawiany mikser nie posiada przycisku wyłączania sekcji korektora – jego brak stanowi pewną niedogodność, bowiem nie możemy szybko porównać jak sygnał brzmi z korekcją i bez niej.

Wszystkie gniazda znajdują się na panelu frontowym (fot. D. Mazurowski)
Signature Plus 16 oferuje cztery wyjścia AUX (tutaj oznaczone po prostu jako A1 – A4), zaś na każdym kanale (mono i stereo) możemy określić poziom z jakim wysyłamy sygnał do tych wyjść – czyli w domyśle zewnętrznych efektów. Potencjometry mają na skali punkt 0, oznaczający, że do wyjść AUX kierowany jest sygnał o takim samym poziomie, jaki ma on na danym kanale – możemy go jednak podbić o kolejne 10 dB. Typową cechą wielu mikserów Soundcraft jest brak gniazd na powroty z efektów (określanych zwykle jako AUX Return). Oznacza to zatem, że mając zewnętrzne procesory efektów i chcąc ich wyjścia podłączyć do miksera, musimy użyć standardowych kanałów. Z drugiej zaś strony możemy użyć do tego celu kanały stereofoniczne, na przykład przy założeniu, że mamy dwa efekty i pracujemy w stereo – wówczas wysyłki 1 i 2 idą na wejścia L i R pierwszego z nich, zaś 3 i 4 na wejścia drugiego, zaś wyjścia podłączamy do kanałów 11-12 i 13-14. Pozwolę tu sobie na uwagę praktyczną, jako osoba od wielu lat pracująca z dźwiękiem wielokanałowym – choć z definicji omawiana konsoleta jest przystosowana do pracy w domenie stereo, można ją także wykorzystać do realizacji wielośladowych, czy też wielokanałowej projekcji dźwięku na koncercie. Mamy dwie grupy stereofoniczne, oraz główny miks, czyli już 6 pojedynczych kanałów – 4 wyjścia AUX dają nam kolejne, wystarczy jedynie nie kierować tych kanałów na żadną grupę, czy miks. Jak mawia przysłowie, potrzeba jest matką wynalazków, co sprawia, że uczymy się przystosować używane narzędzie do konkretnego zadania, czasem nawet obejść pozorne ograniczenia. Każdy kanał ma także potencjometr panoramy oraz poziomu wysyłki do pokładowego procesora efektów, którego serce dostarczyła firma Lexicon. Same tłumiki są bardzo przyjemne, stawiają umiarkowany opór, dokładnie taki, jaki wydaje się optymalny – nie mają także wyczuwalnego punktu zerowego, co jest typowe dla niemal wszystkich urządzeń. Nad tłumikami znajduje się pięć przycisków – kierujących sygnał kanału do głównego miksu, grup 1-2 i 3-4, a także wyciszający sygnał (Mute) i pozwalający na odsłuch przed tłumikiem (PFL). Diody sygnalizują osiągnięcie poziomu szczytowego – zwracam uwagę na istotną różnicę między nimi, a tymi na wejściu – tutaj mówimy o poziomie wyjściowym z kanału, po kompresji, korekcji i po tłumiku. Wiem, że to truizm, ale nawet jeśli na kanałach poziomy są bezpieczne, to i tak musimy zwrócić uwagę na sumę.

Grupy 1–2 oraz 3–4 mają po dwa tłumiki. Poziom głównego miksu stereofonicznego reguluje jeden tłumik. (fot. D. Mazurowski)
Konsoleta ma 3 kanały stereofoniczne i tak naprawdę każdy z nich jest nieco inny. Nie oferują kompresorów, ale korekcja, wysyłka do wyjść AUX, pokładowego efektu, czy panorama są takie same, jak w przypadku kanałów mono. Specyficznie rozwiązano kwestię gniazd na kanałach 11-12 i 13-14, jedno z nich (11 oraz 13, czyli w domyśle lewe, lub monofoniczne) jest Combo (XLR i TRS), zaś drugie (12 oraz 14, czyli prawe) są już tylko TRS. Na tych kanałach mamy taki sam zakres regulacji poziomu wejścia, przyciski PAD i 100 Hz. Kanał 15-16 jest już inny, oferuje wyłącznie wejścia RCA, co wskazuje, że domyślnie przeznaczony jest do podłączenia jakiegoś odtwarzacza, czy urządzenia konsumenckiego. Aczkolwiek znamy także instrumenty, efekty (zwłaszcza dedykowane DJ-om), które mają właśnie wyjścia RCA. Tu jednak trzeba mieć na uwadze, że jest to łącze niesymetryczne. Zakres regulacji poziomu (tu opisany jako Trim, a nie Gain) to od -20 do +20. Dwa kanały stereo mają jeszcze jedną cechą, która wymaga jednak przedstawienia kolejnej funkcji miksera, a jest nią interfejs USB 4×4. Czwórka oznacza, że może on transmitować 4 kanały audio, możliwe jest także nagrywanie tą drogą (bezpośrednio do DAW na przykład) – w tym momencie wkraczamy w obszar cyfrowy, bowiem omawiany model, choć zasadniczo analogowy, ma ważne dodatki, USB i procesor efektów. Sygnały przesyłane tą drogą mogą być dodane do kanałów 13-14 (ścieżki 1-2) oraz 15-16 (ścieżki 3-4) – wymaga to wciśnięcia przełączników i określenia poziomów. Możemy zatem efektywnie zwiększyć liczbę źródeł o materiał przesyłany z komputera i ścieżek DAW.

Konsolety z serii Signature Plus wyposażono w cyfrowy procesor efektów Lexicon. (fot. D. Mazurowski)
Skoro wkroczyliśmy w obszary cyfrowe, rzućmy okiem na procesor efektów Lexicon. Od jakiegoś czasu pokładowe efekty dość często są integralną częścią kompaktowych konsolet analogowych, dzięki czemu stają się one przysłowiowym kombajnem roboczym, który pozwala na pracę bez dodatkowych urządzeń. Generalnie jakość tych efektów w przypadku Signature Plus 16 jest naprawdę dobra (jakby nie patrzeć, logo Lexicon zobowiązuje), choć oczywiście są to dość proste algorytmy, z ograniczoną edycją. Mamy w sumie 32 efekty, wybierane obrotowym przełącznikiem, do każdego zaś modyfikowane trzema potencjometrami parametry. Różne, w zależności od wybranego efektu, zatem czas, wybrzmienie, głębokość działania itp. Znajdziemy tu wiele pogłosów, opóźnień i typowe efekty modulacyjne, jak chorus, flanger, czy phaser. Powrót z pokładowego efektu ma własny kanał, co ciekawe – z niego także możemy wysłać sygnał do wyjść AUX 1 – 4, określić routing, panoramę i oczywiście sumaryczny poziom. Jeśli zmodyfikujemy parametry jakiegoś efektu, możemy go zapisać i przywołując go ponownie otrzymamy dokładnie to, co zapisaliśmy.

Soundcraft Signature Plus 16
Prawą stronę panelu (mniej więcej 25% jego powierzchni) zajmuje sekcja wyjść, dość rozbudowana jak na kompaktowy mikser, ale czyniąca go dzięki temu jeszcze bardziej uniwersalnym. Ta część jest zresztą identyczna w każdym modelu, bowiem różni je jedynie liczba kanałów. Na górze mamy wyjścia – główny miks i wyjścia monitorowe to gniazda XLR, wyjścia AUX oraz grup to TRS. Mamy też wejście na pedał do wyciszania procesora efektów (FX Mute) oraz drugie do nabijania tempa w przypadku opóźnień (można to także zrobić za pomocą przycisku). Signature Plus 16 ma także wyjście słuchawkowe, z bardzo rozbudowaną sekcją routingu, która pozwala na określenie co chcemy mieć w słuchawkach – a może to być np. jedna z grup, główny miks, dowolne wyjście AUX, któreś z kanałów USB. I tu trzeba dodać, że nie jest to selekcja typu „albo to, albo to”, bowiem możemy dowolnie kombinować źródła i je łączyć. Do słuchawek możemy także dostarczyć sygnał z mikrofonu Talkback, bowiem i w takie łącze wyposażono konsoletę. To sprawia, że staje się użyteczna także w studiu nagraniowym – możemy dać muzykowi „na uszy” dowolny sygnał jako podkład i jednocześnie mieć z nim komunikację. Talkback włącza się dużym przyciskiem chwilowym, co oznacza, że nie da się go wcisnąć na stałe, co jest oczywiście bardzo sensowne i typowe. Dodajmy, że taką samą sekcję routingu ma także wyjście monitorowe.

Modele Signature Plus wyposażono w interfejs audio USB-C 4 × 4, obsługujący częstotliwość próbkowania do 192 kHz. (fot. D. Mazurowski)
Osobną sekcję stanowi Master wyjść AUX – tutaj określamy czy trafia do nich sygnał Pre, czy Post (po tłumikach), możemy go stłumić, dodać Talkback. Określamy sumaryczny poziom wyjść AUX, co jest bardzo cennym i ważnym dodatkiem, może się bowiem okazać, że proporcje wysyłki z poszczególnych kanałów są optymalne, ale suma sygnałów przesterowuje wejście zewnętrznego efektu – wówczas bez zmiany tych proporcji po prostu obniżamy cały poziom. I co ciekawe – na wyjścia A1 – A4 możemy też skierować sygnał z głównego miksu. Można w tym momencie zapytać po co to robić, ale jeśli mamy jakąś funkcję, to za jakiś czas na pewno okaże się, że jest dla niej zastosowanie. W tym wypadku na przykład by przetworzyć sygnał wyjściowy za pomocą jakiegoś procesora, zachowując niezależnie dwie ścieżki – oryginalną i po obróbce. Ale to się także może przydać podczas koncertu, gdy wyjścia AUX użyjemy do napędzenia frontfillów, sidefillów itp. Sekcja MIX posiada pojedynczy tłumik, który określa jednocześnie poziom obu kanałów stereo, nie ma zatem – często spotykanych – dwóch. Z drugiej strony to nawet wygodne rozwiązanie, a o właściwy balans w panoramie zadbamy na poszczególnych kanałach. W testowanej konsolecie zastosowano technologię SSM (Simple Success Metering), która pozwala na precyzyjną prezentację poziomów sygnałów – ten na wyjściu MIX pokazany jest za pomocą wielosegmentowego miernika diodowego.

W czasach gdy sporą popularnością cieszą się modularne syntezatory (i są bardziej dostępne), kompaktowy mikser pozwala na sumowanie sygnałów z różnych źródeł oraz ich dystrybucję, stając się swoistym centrum sterowania całością. (fot. D. Mazurowski)
Signature Plus 16 w praktyce
Jak widać z powyższego opisu, choć omawiany mikser należy do urządzeń kompaktowych, oferuje całkiem spore możliwości i dzięki implementowaniu wielu funkcji sprawdzi się w różnych środowiskach. Jednym z nich może być mniejsze studio nagrań, także domowe – co prawda dziś częstą praktyką jest rezygnacja z konsolety i podpinanie wszystkiego bezpośrednio do interfejsu, ale wciąż są osoby – wcale nie tak mało – które lubią mieć pod ręką mikser i korzystać ze swobody manipulacji różnymi parametrami. A omawiane urządzenie oferuje pod tym względem całkiem sporo, charakteryzując się dużą uniwersalnością. Taki mikser sprawdzi się również z lokalnej rozgłośni radiowej, mniejszym ośrodku kultury, kubie itp. Obok zastosowań studyjnych dobrze odnajdzie się także w sytuacjach koncertowych, czy szerzej scenicznych. Obsłuży mniejszy skład, ale często także dość typowy dla wielu przypadków – umożliwiając podpięcie kilku instrumentów, czy mikrofonów. Może być głównym mikserem na stanowisku FOH, podczas kameralnych wydarzeń, albo monitorowym przy scenie. W przypadku większych setupów Signature Plus 16 może pełnić funkcję indywidualnego miksera, np. klawiszowca dysponującego szeregiem instrumentów i chcącego mieć osobistą kontrolę nad proporcjami i sumą. W czasach gdy sporą popularnością cieszą się modularne syntezatory (i są bardziej dostępne), kompaktowy mikser pozwala na sumowanie sygnałów z różnych źródeł oraz ich dystrybucję, stając się swoistym centrum sterowania całością.

Mikser jest solidnie wykonany i dobrze wygląda, co również może mieć znaczenie dla potencjalnych nabywców. (fot. D. Mazurowski)
W przypadku zastosowań mobilnych dużą zaletą są relatywnie niewielkie rozmiary i możliwość montażu w racku, co ułatwia transport i montaż na miejscu. Z doświadczenia wiem jak ważne jest skrócenie czasu wielu operacji do minimum, a to bardzo ułatwia gdy możemy ze sobą przywieźć już zmontowany i gotowy do pracy case ze sprzętem. Omawiany mikser będzie także znakomitym wyposażeniem sali prób, pozwalającym ćwiczyć mniejszym, czy nawet średniej wielkości składom. Gdy mamy na myśli miejsce, z którego korzystać będzie większa liczba muzyków, zespołów, zaletą jest także prostota obsługi – analogowy mikser, żadnego wielowarstwowego menu, długiej liczby parametrów i koniecznej znajomości tego, konkretnego modelu. Wystarczy mieć ogólną wiedzę o analogowych konsoletach i dosłownie po chwili wiedzieć jak obsłużyć omawiane urządzenie. Słowem – może przyjść każdy, sam się podłączyć, nagłośnić, albo wziąć ze sobą swojego realizatora i na pewno sobie poradzi. Konsoleta jest także dobrą propozycją dla mniejszych teatrów, placówek edukacyjnych, uczelni, szkół muzycznych itp. Obsługa jest prosta, nie wymaga znajomości bardziej złożonych mikserów cyfrowych i raczej nie będzie dochodzić do sytuacji, że konsoletę umie skonfigurować jedna osoba, która akurat jest na urlopie i nie odbiera telefonów (to nie jest wymyślony na poczekaniu przykład, ale z życia wzięty).

Nowa generacja Signature Plus oferuje wszystko, czego można oczekiwać od współczesnej konsolety analogowej. (fot. D. Mazurowski)
Podsumowanie
Poprzednia generacja Signature cieszyła się zasłużonym uznaniem i popularnością, nowa, z Plusem w nazwie, ma duże szanse na odniesienie sukcesu. Spotyka się w niej kilka bardzo ważnych cech – jakość wykonania, solidność i naprawdę dobry dźwięk. Prostota obsługi i kompaktowe rozmiary. Uniwersalność i implementacja wielu cennych funkcji. Czy wreszcie udany design, uwzględniający to, co w poprzedniej generacji dało się dopracować i ulepszyć. Czyli jakość i funkcjonalność, by uprościć przekaz do minimum. Dokładnie tego oczkujemy od kompaktowych konsolet analogowych i właśnie to otrzymujemy. Signature Plus 16 to mikser, z którym szybko można się zaprzyjaźnić i bez wstępnego rozpoznania od razu przystąpić do pracy.
Choć dziś na rynku jest całkiem sporo tego typu urządzeń, Soundcraft to marka mająca w tym segmencie rynku ogromne doświadczenie, sprawdzona. Wiemy, że produkt opatrzony jej logiem będzie przemyślany, dobrze zabrzmi i na pewno nas nie zawiedzie. A gdy chodzi o dźwięk, warto stawiać na rozwiązania sprawdzone. No i nie bez znaczenia są kwestie ekonomiczne – trudno byłoby znaleźć na rynku coś tak dużą liczbą wejść i wyjść w tym samym przedziale cenowym.
W chwili pisania tego tekstu nowa generacja Signature oficjalnie nie była dostępna, nie było żadnych wzmianek i zdjęć. Obecnie wiemy już, że nowa seria będzie obejmować cztery modele: 12-, 16-, 22- i 32-kanałowy. Urządzenia te zajmą w ofercie firmy miejsce po poprzednikach, stanowiąc kolejny krok do przodu. To wciąż analogowe miksery, ale niezbędnymi dodatkami cyfrowymi, sprawiającymi, że doskonale odnajdują się one w naszych czasach.
Tekst: Dariusz Mazurowski, Muzyka i Technologia





