V FESTIWAL PSALMÓW DAWIDOWYCH W KOLBUSZOWEJ

Jest październik. Każdego roku właśnie w tym okresie sprzęt oświetleniowy i nagłośnieniowy po wytężonym, dwumiesięcznym okresie pracy wracał do magazynów, rozpoczynała się jego konserwacja i podsumowywanie udanego sezonu. Ale ten rok, pod żadnym względem, nie jest standardowy. I właśnie teraz, kiedy miał zbliżać się koniec sezonu plenerowego, nieśmiało ruszyły pierwsze, plenerowe produkcje koncertowe. Jednym z wydarzeń, które rozpoczęło późny sezon letnich festiwali, był Festiwal Psalmów Dawidowych, który odbył się trzeciego września w Kolbuszowej. To jedna z pierwszych produkcji w trakcie trwania pandemii, ale od razu taka, która pod względem rozbudowania, liczby konsolet i kanałów wejściowych i wyjściowych mogłaby obdzielić kilka innych. To również największe pod względem scenotechniki wydarzenie, jakie do tej pory odbyło się w Kolbuszowej. Organizatorem festiwalu jest Fundacja im. rodziny Ulmów SOAR, która powierzyła produkcję i realizację firmie TJT Music.
V FESTIWAL PSALMÓW DAWIDOWYCH W KOLBUSZOWEJ

Festiwal Psalmów Dawidowych to wydarzenie, które zwraca uwagę na heroizm wielu polskich rodzin, które w trakcie II wojny światowej bez wahania ratowały Żydów. Jednak nowatorska koncepcja festiwalu nie tylko zwraca uwagę, w myśl hasła „Honorując Sprawiedliwych i Ocalonych”, na takich bohaterów jak Rodzina Ulmów z Markowej, ale także buduje most pomiędzy dwiema kulturami: żydowską i chrześcijańską, i krzewi takie idee jak pokój, jedność i zrozumienie. Piąta już edycja imprezy miała odbyć jeszcze w wakacje, w drugi dzień sierpnia. Jednak ze względu na sytuację epidemiologiczną, została przełożona i ostatecznie zorganizowana trzeciego września. Jednak warto było poczekać miesiąc dłużej.

Festiwal Psalmów Dawidowych to wydarzenie, które zwraca uwagę na heroizm wielu polskich rodzin, które w trakcie II wojny światowej bez wahania ratowały Żydów. Buduje także most pomiędzy dwiema kulturami: żydowską i chrześcijańską, oraz krzewi idee takie jak pokój, jedność i zrozumienie.

Impreza została zorganizowana na stadionie sportowym w Kolbuszowej przy zastosowaniu specjalnych środków bezpieczeństwa. Przed ogromną sceną zasiadło tylko 1000 widzów, rozproszonych na powierzchni całego terenu. Dodatkowo, przy wejściu na scenę, artyści mogli natychmiast zmierzyć swoją temperaturę dzięki zintegrowanemu systemowi zdalnego, automatycznego pomiaru temperatury firmy Angekis.
Tegoroczna edycja imprezy była bardzo szczególna, nie tylko ze względu na specyficzne warunki, ale także na grono artystów, którzy pojawili się na scenie. Jak co roku koncert został podzielony na dwie części. W pierwszej wystąpili kantorzy żydowscy, natomiast drugą wypełniła muzyka chrześcijańska. W jej ramach premierowo zostały zaprezentowane „Psalmy Miłości i Nadziei” Michała Jurkiewicza ze słowami Jerzego Łysińskiego. To ogromne przedsięwzięcie artystyczne z muzyką napisaną przez związanego przez wiele lat z zespołem Grzegorza Turnaua, lidera grupy Śrubki. W jego wykonaniu wzięła udział kilkudziesięcioosobowa Orkiestra Akademii Beethovenowskiej w symfonicznym składzie, chór Sienna Gospel Choir, zespół oraz soliści, a wśród nich: Kuba Badach, Andrzej Lampert, Joanna Słowińska, Dariusz Malejonek czy Basia Gąsienica-Giewont. Łącznie ponad sto osób na scenie!

Piąta już edycja imprezy miała odbyć jeszcze w wakacje, w drugi dzień sierpnia. Jednak ze względu na sytuację epidemiologiczną, została przełożona i ostatecznie zorganizowana trzeciego września.

Produkcją i realizacją tego wyjątkowego Festiwalu zajęła się firma TJT Music, natomiast my mieliśmy przyjemność przyglądać się kulisom jego realizacji oraz zastosowanym rozwiązaniom technicznym. Cała produkcja trwała trzy dni. W pierwszy dzień instalowane było światło i system nagłośnieniowy oraz przeprowadzone zostało strojenie. Drugiego dnia przeprowadzono wszelkie poprawki i był to dzień prób, natomiast trzeci dzień to sam koncert i demontaże. Bardzo ważnym, strategicznym elementem dla tej produkcji było rozmieszczenie samych artystów na scenie, nie tylko ze względu na nagłośnienie, ale również pod kątem nagrania. Dlatego chór został umieszczony centralnie, najwyżej ze wszystkich, na głównym poziomie znalazła się orkiestra i soliści, natomiast zespół, podzielony na dwie części, znalazł się praktycznie na poziomie ziemi. Dzięki temu przy najwyższej konfiguracji podestu scenicznego, różnica między najniższym i najwyższym punktem sceny wynosi trzy metry, co w naturalny sposób izoluje dźwiękowo poszczególne części aparatu wykonawczego.

Aby efektywniej zarządzać całym miksem i ułatwić zapanowanie nad wszystkimi sygnałami na stanowisku FOH pracowały trzy miksery: Soundcraft Vi7000, Vi3000 oraz Midas Pro2.

Chór konsolet
Co zrozumiałe, tak złożony aparat wykonawczy musiał wiązać się z ogromną liczbą kanałów wejściowych wychodzących ze sceny. Łącznie było ich ponad 160! Aby efektywniej zarządzać całym miksem i ułatwić zapanowanie nad wszystkimi sygnałami na stanowisku FOH pracowały trzy miksery. Za konsoletą Soundcraft Vi7000, na której był realizowany miks orkiestry, pracował Michał Jantar, natomiast zespół, chór i solistów na Vi3000 realizował Oskar „Decybel” Tarczyński. Sygnały z tych konsolet były komutowane na dodatkowej, trzeciej konsolecie Midas Pro2, na której również byli miksowani prowadzący. Nieco inaczej wyglądała kwestia processingu, jeżeli chodzi o konsolety monitorowe. Tutaj był on stosowany w większym stopniu. Chociażby po to, aby zapewnić bezpieczeństwo artystów grających w systemach dousznych, przed skutkami niespodziewanego wzrostu poziomu sygnału.

Za konsoletą Soundcraft Vi7000, na której był realizowany miks orkiestry, pracował Michał Jantar, natomiast zespół, chór i solistów na Vi3000 realizował Oskar „Decybel” Tarczyński.
Zespół, chór i solistów na konsolecie Soundcraft Vi3000 realizował Oskar „Decybel” Tarczyński.

Odpowiedni system
Jak przyznał Patryk Tylza z firmy TJT Music produkującej całe wydarzenie: – Przygotowując się do każdej produkcji, wybieramy system, który najlepiej sprawdzi się do określonego zadania, zarówno pod względem danej imprezy jak i materiału. Ta realizacja była tym bardziej niełatwa i postawiła szczególnie wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o system nagłośnieniowy, ponieważ ze względów sanitarnych, publiczność musiała być nie tylko oddalona od krawędzi sceny, ale również rozproszona po całym terenie imprezy. Konfiguracja samego systemu wynikała bezpośrednio z przestrzeni koniecznej do nagłośnienia. Z jednej strony system musiał zagrać bardzo daleko, na ponad sto metrów, właśnie ze względu na rozstrzelenie krzeseł. Z drugiej strony koniecznym warunkiem było również to, aby system dysponował odpowiednim zapasem mocy, tak aby zmieścić tak bogate i gęste aranżacje utworów, które wybrzmiały w trakcie imprezy. Dodatkowo kluczowe było również przygotowanie systemu, który będzie możliwie najbardziej płaski zarówno pod względem charakterystyki częstotliwościowej, jak i fazowej.

W przypadku systemu nagłośnieniowego wybór padł na najnowszy system wielkoformatowy z oferty JBL, model VTX A12 w liczbie dwunastu modułów na stronę.

Wybór padł na najnowszy system wielkoformatowy z oferty JBL, model VTX A12 w liczbie dwunastu modułów na stronę, wspieranych przez osiem subwooferów G28 na stronę. Wszystkie rozwiązania JBL były zasilane za pomocą wzmacniaczy Crown I-Tech. Z systemu miksującego sygnały do systemu głównego były wysyłane trzema drogami: kanał lewy, kanał prawy i subwoofery.

Wszystkie rozwiązania JBL były zasilane za pomocą wzmacniaczy Crown I-Tech.
Wsparcie w zakresie najniższych częstotliwości zapewniało osiem subwooferów G28 na stronę.

Czy skrzypce mnie słyszą?
W trakcie produkcji była wykorzystywana nie tylko spektakularna liczba kanałów wejściowych, ale także potężna liczba torów monitorowych, których było aż 80! Aby móc dostarczyć tak wiele różnych miksów każdemu z artystów, na monitorach zastosowano dwie konsolety Allen&Heath dLive, modele S7000 i C3500.

Tutaj również został dokonany podział sygnałów. Na konsolecie S7000 pracował Krzysztof Kuźbik odpowiedzialny za miks orkiestry, natomiast na C3500 Szczepan Buzun odpowiedzialny za miksy zespółu, chóru i solistów. Ze względu na stopień rozbudowania składu na scenie i potencjalną ilość różnych wymagań dotyczących tego, co każdy chciałby usłyszeć w swoich słuchawkach, zdecydowano się zastosować system odsłuchu osobistego Allen&Heath ME-1. Dyrygent orkiestry, Nikola Kołodziejczyk korzystała ze sterownika Allen&Heath z ośmioma suwakami, dzięki któremu mogła adresować swoje komunikaty w trakcie próby tylko do wybranej sekcji np. skrzypiec czy instrumentów dętych, jak i do całej orkiestry.

Dostawą całego systemu nagłośnieniowego zajęła się firma Master-Ton.

Dodatkowo na scenie pracowały monitory JBL VTX M22 przygotowane dla solistów i prowadzącego oraz JBL VTX F12 dla chóru, zasilane przy pomocy wzmacniaczy Crown I-Tech. Split między wszystkimi konsoletami był realizowany w sposób analogowy. Oprócz stageboksów konsolet frontowych i monitorowych, dodatkowe urządzenia dostawiła również ekipa firmy 120dB, która zajmowała się rejestracją wszystkich sygnałów za pomocą wozu ST1. Do tego zadania została wykorzystana konsoleta Solid State Logis serii T wraz ze stageboksami producenta.
Cała orkiestra została omikrofonowana przy pomocy mikrofonów Audio-Technica ATM350, poza sekcją instrumentów drewnianych, do nagłośnienia której zostały zastosowane mikrofony Neumann KM184. Jeżeli chodzi o zastosowane systemy bezprzewodowe, wybór padł na rozwiązania Sennheiser evolution G4.

Kluczowa próba
W trakcie tej produkcji można było się przekonać o tym, że pomimo nawet najbardziej skrupulatnej preprodukcji i tak kluczową rolę w całym procesie przygotowań odgrywają próby. W czasie ich trwania zarówno w ustawieniu na scenie, jak i w samym miksie, zostało wprowadzonych kilka znaczących zmian. W trakcie prób zmieniło się podejście do miksu orkiestry. Początkowo realizatorzy planowali zmiksować orkiestrę w sposób bardziej klasyczny, tak aby brzmiała ona możliwie najbardziej naturalnie, bez dużej ilości processingu. Natomiast finalnie, po konsultacjach z kompozytorem muzyki oraz dyrygentem, doszli oni do wniosku, że zdecydowanie lepszym podejściem akurat przy tym materiale, będzie potraktowanie tej orkiestry nie jako klasycznego zespołu, ale jako orkiestry rozrywkowej. Michał Jantar, odpowiedzialny za miks orkiestry, zrealizował tę wizję, używając finalnie znacznie większej liczby procesorów, niż początkowo zakładano, zarówno jeżeli chodzi o kompresję, equalizację, jak i korekcję dynamiczną i procesor efektowy.


Początkowo ekipa nie przewidywała konieczności zastosowania frontfilli, ze względu na dosyć znaczne odsunięcie pierwszego rzędu publiczności od frontu sceny. Jednak po drugiej próbie, ze względu na konieczność zreorganizowania ustawienia na scenie, okazało się, że konieczne będzie zastosowanie dodatkowego nagłośnienia dla bliskiego pola. W tym celu wykorzystano dwa moduły JBL VTX V20.

Czarne pudełko
To, co od razu rzuciło się w oczy, patrząc na scenę przygotowaną na tegoroczną edycję Festiwalu Psalmów Dawidowych, to fakt, że została ona w największym stopniu jak to tylko było możliwe wysłonięta czarną tkaniną i okotarowana. Dzięki temu srebrne konstrukcje nie odrywały uwagi widzów przed sceną ani nie skupiały oka kamery. Było to również doskonałą bazą do stworzenia klimatu za pomocą światła.
Jak już wspominałem wcześniej, zbudowana dla potrzeb Festiwalu scena była wielopiętrowa i odznaczała się dosyć dużymi rozmiarami. Jej wymiary to 19 x 13,5 metra. Jej najniższy poziom miał 30 cm, natomiast najwyższy punkt podestu scenicznego znajdował się na wysokości 3 m.

Scena została w największym stopniu jak to tylko było możliwe wysłonięta czarną tkaniną i okotarowana. Dzięki temu srebrne konstrukcje nie odrywały uwagi widzów ani nie skupiały oka kamery. Było to również doskonałą bazą do stworzenia klimatu za pomocą światła.

Przygotowaniem projektu oświetlenia zajął się Maciej Gros, który wraz z Marcinem „Braderem” Wojtasem realizował je w trakcie koncertu na konsoletach MA Lighting grandMA2 light. Zarówno oświetlenie frontowe, jak i kontrowe były świecone za pomocą urządzeń Vari-Lite VL2600 Profile. Łącznie wykorzystano siedemnaście sztuk: osiem wypełniających, dwa kontrowe oraz siedem na orkiestrę i chór. W zamówieniu znalazły się również dwa followspoty Spotlight Vendette 2500, ponieważ – jak przyznał projektant oświetlenia – nie było do końca wiadomo, czy soliści będą krążyć po scenie, czy raczej będą stać w miejscu. Po próbach zdecydowano się wykorzystać tylko jeden followspot, który służył do oświetlenia narratora.

Wszystkie elementy produkcji zostały przemyślane od A do Z, z największą dbałością o szczegóły.

Ponadto na scenie zastosowano również takie oprawy jak: 20x Martin Quantum Profile, 24x Robe LEDWash 600+, 24x Sunstrip Active czy 16x Portman P1. Za oświetlenie publiczności było odpowiedzialnych osiem opraw Robe LEDWash 600+ oraz sześć naświetlaczy CLF Ares z 56 stopniowymi filtrami rozpraszającymi. Do wygenerowania dymu na scenie wykorzystano cztery hazery Unique Look 2.1 z dodatkowymi wiatrakami.

Przygotowaniem projektu oświetlenia zajął się Maciej Gros, który wraz z Marcinem „Braderem” Wojtasem realizował je w trakcie koncertu na konsoletach MA Lighting grandMA2 light.

Ekipa miała jeszcze dwie dodatkowe sztuki, gdyby okazało się, że cztery to jednak za mało na tak dużą scenę. Jednak pogoda dopisała i dzięki temu, że nie było dużych podmuchów wiatru, wystarczyły tylko cztery maszyny. Cała konfiguracja konsolety, układ okien, zawartość czy presety zostały przygotowane dużo wcześniej przed samą produkcją. Jeżeli chodzi o samo programowanie show, przed realizacją projektant oświetlenia dostał nagranie z próby, na podstawie którego mógł przygotować całą CUE listę.

Jak przyznaje Maciej Gros: – W przygotowaniach bardzo pomógł nam program Reaper oraz oprogramowanie OF COURSE Export CueList2 napisane przez Macieja Hofstede i Grzegorza Barszczewskiego. Dzięki niemu markery, które zaznaczyłem i opisałem w każdym utworze w programie Reaper, mogłem przesłać wprost do konsolety grandMA2, która widziała je jako pamięci CUE. Dzięki tej liście miałem podgląd tego, co będzie się działo w każdym utworze i jaka będzie jego forma. Dodatkowo wspomagałem się przygotowanymi wcześniej kilkunastoma przyciskami z różnymi akcentami. Jeżeli natomiast chodzi o fadery, standardowo miałem GroupMastery odpowiednich grup lamp, tak aby Marcin Wojtas mógł odpowiednio zareagować, gdyby coś było nie tak dla kamery – dodał Gros. Dodatkowo po dwóch stronach sceny zostały zainstalowane dwa duże ekrany, na których była pokazywana realizacja z kamer. Cały sprzęt oświetleniowy, scenę i ekrany LED dostarczyła firma Toton Show.

Produkcją i realizacją tego wyjątkowego Festiwalu zajęła się firma TJT Music.

Podsumowanie
Festiwal Psalmów Dawidowych w Kolbuszowej to potężna produkcja, przemyślana od A do Z, z największą dbałością o szczegóły. To realizacja, która po raz kolejny udowodniła, że wyśmienita orkiestra symfoniczna, chór, kapitalny zespół i świetne głosy, dobrze zrealizowane na wysokiej jakości sprzęcie nie mogą się równać z żadnymi samplami czy komputerową imitacją. Mamy nadzieję, że ponad 160 śladów, nieomal musicalowych realizacji misternie zarejestrowanych, wkrótce zostanie zamienione na wyemitowany w telewizji koncert lub wydawnictwo Blu-ray, tak aby to wszystko, co działo się na scenie w Kolbuszowej, mogło zobaczyć znacznie więcej niż tylko 1000 osób zasiadających przed sceną w reżimie sanitarnym. My zapewniamy, że warto!

Tekst: Łukasz Kornafel, Muzyka i Technologia
Zdjęcia: Łukasz Kornafel, Marcin Maj

Polecamy

Najchętniej czytane artykuły

Newsletter

Zapisz się na newsletter, a nie ominie Cię żadna ważna informacja.

Close Menu
Zamknij