Clair Brothers – Rozmowa z Joshem Saddem i Vincentem „Vinniem” Perreuxem

W biznesie zazwyczaj dużo trudniej jest znaleźć partnerów niż wrogów i potencjalnych konkurentów. Z pewnością właśnie dlatego w branży audio jest tak niewiele biznesów rodzinnych, a nawet po tych, które w przeszłości startowały jako firma rodzinna czy przyjacielska inicjatywa, nie ma już śladu. Zazwyczaj, gdy jedna osoba zajmuje się produkcją lub sprzedażą rozwiązań z departamentu nagłośnienia, cała reszta jej otoczenia, chcąc zachować higienę psychiczną, stara się trzymać jak najdalej. Może to być powód, dla którego nie znajdziemy zbyt wielu braci zajmujących się produkowaniem nagłośnienia. Jest jednak przynajmniej jedno rodzeństwo, które na zawsze zmieniło historię nagłośnienia. To Walter Eugene „Gene” i Roy, znani szerzej jako Clair Brothers. Kilka miesięcy temu mieliśmy przyjemność spotkać się z Joshem Saddem, wiceprezesem Clair Brothers i Vinniem Perreux, którego wprawdzie nikomu przedstawiać nie trzeba, ponieważ był związany już z kilkoma największymi producentami na świecie, a obecnie na firmowej wizytówce ma napisane: inżynier wsparcia produktu i wdrażania systemów, Clair Brothers. Rozmawialiśmy z panami na temat historii firmy Clair Brothers, produktów i planów na przyszłość.
Prolight + Sound

Napisać o założonej ponad pięćdziesiąt lat temu firmie Clair Brothers, że to jedna z najważniejszych marek historii nagłośnienia, to jak nic nie napisać. Stwierdzić, że bez Gene’a i Roya nie mielibyśmy dźwięku koncertowego, jaki dzisiaj znamy, to również niewiele. O tym, jaki wpływ na naszą branżę miało dwóch braci z Lititz, świadczą najlepiej ich innowacyjne pomysły, które potem stały się produktami używanymi przez największe gwiazdy muzyki na całym świecie. To właśnie Roy i Gene pokazali światu w 1970 roku pierwszy monitor sceniczny. Dwa lata później podwiesili pierwszy system nagłośnieniowy. W 1974 roku skonstruowali pierwszy system czterodrożny, a w 1977 roku uczestniczyli w narodzinach pierwszej konsolety monitorowej i systemu MON. I wciąż dziedzictwo tych wszystkich rozwiązań widać, a co najważniejsze słychać, w produkowanych obecnie przez firmę rozwiązaniach nagłośnieniowych. Przenieśmy się jednak do Pensylwanii lat sześćdziesiątych…

Łukasz Kornafel, Muzyka i Technologia: To już ponad pięćdziesiąt lat historii firmy Clair Brothers. Jak wyglądały jej początki?
Josh Sadd, Clair Brothers: To długa i fascynująca historia. Dwóch braci miało system nagłośnieniowy, który otrzymali od swojego ojca jako prezent gwiazdkowy, gdy byli nastolatkami. Wkrótce zaczęli oni używać tego systemu, aby nagłośnić różne wydarzenia odbywające się w okolicy. To było przede wszystkim ich hobby, jednak na przełomie lat 50. i 60. wszyscy wiedzieli, że jeżeli jest potrzebne nagłośnienie, to trzeba się zgłosić właśnie do braci Clair. Wkrótce system zaczął się rozrastać, a panowie zaczęli zajmować się już nie tylko realizacją małych eventów dla siebie i znajomych, ale również większych imprez, na przykład miejskich wydarzeń. Równocześnie obaj panowie mieli również pracę zawodową.

clair -2Flagowy w latach 70. i 80. system Clair Brothers S4.

Roy pracował jako nauczyciel i uczył zajęć praktyczno-technicznych w szkole średniej, a Gene uczył elektroniki. W tej właśnie szkole, w której pracowali panowie, miał odbyć się koncert. Jego organizatorzy chcieli, aby był on nagłośniony z pomocą lepszego systemu nagłośnieniowego niż ten, który był zainstalowany na stałe w szkole. Ktoś powiedział, że pracuje tutaj dwóch gości, którzy mają własny system nagłośnieniowy. Oczywiście bracia Clair się zgodzili i zrealizowali wydarzenie. Po koncercie jeden z artystów podszedł do nich i powiedział, że mają kolejny koncert i czy mogliby pracować również przy nim i kolejnych. Bracia szybko zrozumieli, że mają problem i że ich hobby staje się pracą. Dlatego zaczęli się również zastanawiać, co zrobić, aby mogli wraz ze swoim sprzętem podróżować od miejsca do miejsca i konfigurować cały system szybciej. I tak zaczęli tworzyć własne rozwiązania. Pierwszym, które stworzyli, była kolumna na dwóch piętnastkach, którą wielu nazywało „Roy Box”. W tym czasie było to bardzo kompaktowe i łatwe w transporcie rozwiązanie, które zapewniało kilka decybeli więcej niż miała konkurencja.
To były takie czasy, że gdy w 1964 roku do Stanów Zjednoczonych przyjechali Beatlesi, korzystając z systemu Shure Vocal Master lub podobnego, nie byli w stanie grać koncertów, ponieważ ludzie tak krzyczeli, że nie było w ogóle słychać dźwięku z głośników. Nie było wtedy czegoś takiego jak nagłośnienie koncertowe czy nagłośnienie touringowe.

clair -3Roy i Gene Clair w 1969 roku.

Można zatem powiedzieć, że to bracia Clair wymyślili pierwsze systemy koncertowe.
J.S.: Dokładnie to mam na myśli! Nie było firm zajmujących się realizacją dźwięku na trasie, realizacją dźwięku koncertowego, co więcej nie było również sprzętu, który mógłby nagłośnić stadion czy pracować w trasie z zespołem. Nagle wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko. Panowie szybko zaczęli powiększać swoją ekipę, zatrudniając inżyniera, Rona Borthwicka. Wraz z nim zaczęto pracować nad pierwszymi wzmacniaczami firmy, które miały być bardziej wydajne, mniej zawodne i zamknięte już w rackach transportowych odpornych na wstrząsy.
Bardzo szybko najwięksi promotorzy w Stanach Zjednoczonych zajmujący się organizacją koncertów najbardziej znanych artystów, nawiązali współpracę z braćmi Clair.

clair -4Bracia Clair z aparaturą pomiarową Audio Precision.

Dzięki temu, gdy angielski zespół Cream przyjechał do Filadelfii, aby zagrać swój koncert dla osiemnastotysięcznej publiczności w 1968, Roy i Gene zapewnili dla nich pierwsze wzmacniacze o mocy 300 W marki Crown, a trzeba powiedzieć, że w tamtych czasach standardem były rozwiązania o mocy 100-150 W.
Wkrótce panowie opracowali również złącza wielopinowe, które w znaczący sposób przyspieszyły zarówno montaż, jak i demontaż systemu. Motto Roya brzmiało: „wejdź, system do góry, system na dół, wyjdź” i cała filozofia firmy była budowana wokół takiego myślenia.

Zespół Chicago z jednym z pierwszych monitorów podłogowych firmy Clair Brothers.

Do góry? To znaczy, że w tych czasach zaczęły się również pojawiać pierwsze podwieszane systemy braci Clair?
J.S.: Jeszcze nie, ale już za chwilę. Elvis Presley miał bardzo duży system ustawiany w formie klasycznych stacków, jak wszyscy wtedy. Jednak manager artysty denerwował się, że nie może sprzedać dostatecznie dużej liczby miejsc, bo głośniki zajmowały przestrzeń koło sceny i w dodatku zasłaniały widok. Przyszedł on zatem do braci Clair z pytaniem, czy mogą coś z tym zrobić? Odpowiedzieli: oczywiście! I szybko popatrzyli się na siebie: co z tym zrobimy? (śmiech). Używając wyciągarki i stalowych platform podnieśli cały system do góry. I od tego czasu zaczęli podwieszać systemy.
W  tamtym czasie każde grono składało się z  niezależnie podwieszonych modułów: dołu, środka, góry i najwyższej góry. Wtedy bracia Clair zaprezentowali swoją wizję systemu, gdzie w jednej obudowie zostały zintegrowane wszystkie sekcje, a cała kolumna była łączona za pomocą tylko jednego wieloparowego kabla. To w znaczący sposób przyspieszyło i uprościło konfigurację całego systemu. Pierwsze grona S4 były podwieszane za pomocą wciągarek, pasów i metalowych haków. Model S4 II, który zna najwięcej ludzi na całym świecie, miał już znaczne ulepszenia związane z riggingiem, dzięki czemu można było go jeszcze szybciej wieszać. Ponadto w dolnej części kolumn było również miejsce, gdzie można wsunąć kółka, co również znacznie przyspieszyło transport kolumn.

clair -6Roy i Gene Clair.

I tak bracia Clair mieli gotowy do pracy system PA, podjęli rozmowy z firmami produkującymi konsolety, aby udoskonalić również ich produkty i przygotować je do pracy na scenie i w trasie. Gene zaczął współpracę z firmą Midas, do której przyszedł i powiedział, że potrzebujemy więcej niż cztery tory AUX: „potrzebujemy dwunastu wyjść, bo będziemy miksowali monitory”. „Monitory? Jakie monitory? Co to są monitory?” (śmiech).

live aidLegendarny koncert Live Aid w Filadelfii również został nagłośniony z pomocą systemu Clair Brothers.

Wkrótce okazało się jednak, że bracia Clair wyprodukują również własną konsoletę.
J.S.: Tak, to był rok 1977. Myślę, że to był jeden z najbardziej przełomowych produktów i wciąż to jedna z najlepszych konsolet. Nie tylko został w niej zainstalowany system transportowy, umożliwiający obrócenie całej konsolety i jej prostsze i bardziej bezpieczne przemieszczanie od miasta do miasta, ale także po raz pierwszy zastosowano kabel wieloparowy między sceną a konsoletą. Dzięki temu, że mieliśmy tylko jeden kabel, a nie bardzo wiele połączeń, całość montażu była szybsza, a scena wyglądała zdecydowanie czyściej. Każda z tych koncepcji to elementy, które znajdują się w DNA firmy Clair Brothers. Nawet rack ze wzmacniaczami, który stoi teraz obok Ciebie, i znajdujące się w nim zasuwane drzwiczki to również pomysł braci.
Vincent „Vinnie” Perreux: Pamiętam, jak dawniej racki ze wzmacniaczami miały zakręcane klapy z przodu. To była tragedia. Po koncercie trzeba było biegać nie wiadomo gdzie, szukać ich i marnować ogromną ilość czasu, żeby je zamontować. Teraz po prostu zasuwasz przednią ściankę i już rack jest gotowy do transportu. Ma to ogromne znaczenie szczególnie w sytuacji, gdy tych wzmacniaczy jest bardzo dużo.

Roy ClairRoy Clair.

Josh, wspomniałeś o systemie C4, prawdopodobnie jednej z najbardziej ikonicznych konstrukcji w całej historii nagłośnienia. Czy możesz powiedzieć dla jakich artystów przez lata był to system pierwszego wyboru?
J.S.: Ta lista jest bardzo długa, ale na pewno: Queen, Tina Turner, The Rolling Stones, U2, Michael Jackson, ale tak naprawdę pierwszy był Rod Stewart. Roy Clair w 1974 został zapytany przez Ronnie’go Wooda, jaki system pracuje z Rodem Stewartem, ponieważ brzmi on fenomenalnie. Roy postanowił zatem zabrać Micka Jaggera do Los Angeles, aby pokazać mu, co potrafi system i tak już na stałe Clair Brothers stało się wyłącznym dostawcą systemu nagłośnieniowego dla Stonesów. Oczywiście nie można również nie wspomnieć o wielu najbardziej znanych festiwalach, na których również pracowały systemy Clair Brothers, jak chociażby Live Aid. Przyjmuje się, że największy system zbudowany w oparciu o kolumny C4 składał się z prawie dwustu modułów! To była prawdziwa ściana dźwięku. Ciekawostką jest również fakt, że gdy spojrzysz na kolumny C4, widać tam pierwsze zarysy koncepcji line array.

Clair BrothersBracia Clair odbierają nagrodę Parnelli Awards dla najbardziej zasłużonych specjalistów związanych z branżą koncertową.

Firma Clair Brothers jest również od wielu lat związana z marką Lab Gruppen, której wzmacniacze są wykorzystywane do zasilania Waszych kolumn. Jak zaczęła się ta współpraca i co zdecydowało o jej rozpoczęciu?
J.S.: To bardzo dobre pytanie i w istocie odpowiedź na nie jest bardzo prosta. Chodzi tutaj przede wszystkim o technologię firmy Lake. To australijskie przedsiębiorstwo, które stworzyło bardzo wiele niezwykle innowacyjnych rozwiązań w zakresie processingu DSP. To bardzo mądrzy ludzie i wśród wielu ważnych rozwiązań, które zaprojektowali, szczególnie istotne są te związane z używaniem filtrów. Braci Clair z firmą Lake poznał Australijczyk, Bruce Jackson, który na konsolecie Clair Brothers realizował takie gwiazdy jak Elvis Presley, Bruce Springsteen czy Barbara Streisand. Bruce, wraz z braćmi Clair, wpadł na pomysł stworzenia procesora głośnikowego. I tak kolumny Clair Brothers S4 były wyposażone w rewolucyjny, analogowy procesor głośnikowy CTS składający się z wielu sekcji takich jak EQ, zwrotnica, delay, limiter, który bazował na rozwiązaniach dbx 160A i 162. W latach osiemdziesiątych nawiązaliśmy współpracę z firmą TC Electronic, dzięki której stworzyliśmy korektor TC 1128 ze sterownikiem TC 6032, dzięki czemu cały sprzęt potrzebny, aby dokonać korekty systemu, zajmował już nie 3U, ale przestrzeń 1U w racku.
Wracając do współpracy z firmą Lake, była ona od początku na tyle bliska, że ich pierwszy procesor, który trafił na rynek, a więc Lake Contour, został kupiony w całości, w liczbie 1000 sztuk przez Clair Brothers. Dzięki temu rozwiązaniu nie musieliśmy już nawet stosować połączenia przewodowego, aby móc wprowadzać korekty do systemu, od teraz wystarczyło tylko połączenie WiFi i tablet, dzięki czemu inżynier systemu mógł dokonywać korekt systemu bezpośrednio z poszczególnych miejsc nagłaśnianej przestrzeni. Jednak po pewnym czasie wszyscy zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego procesor ma być osobnym urządzeniem wymagającym dodatkowych kabli i połączeń? I tak narodziła się idea, aby procesor Lake był po prostu częścią wzmacniaczy Lab Gruppen.

Dla osób, które nie są tak bardzo związane z produkcją największych tras na świecie, nieco niezrozumiałe może być to, że są dwie firmy Clair Brothers i Clair Global. Czy mógłbyś przybliżyć naszym czytelnikom, jak to wygląda w szczegółach?
J.S.: Clair Global to firma usługowa, która zajmuje się dostarczaniem kompleksowych systemów nagłośnieniowych dla potrzeb największych tras koncertowych i festiwali.
Zadaniem Clair Global jest zapewnienie dokładnie takiej samej jakości usług i takiej samej jakości dźwięku każdemu artyście na całym świecie.
Z naszego punktu widzenia sprzedaż produktów na mocno konkurencyjnym rynku jest zadaniem dużo bardziej skomplikowanym, wymagającym innego podejścia i ciągłego rozwoju produktów.

Josh, jak wyglądały Twoje początki w branży?
J.S.: Moją karierę zaczynałem w starym Clair Brothers, który teraz działa jako Clair Global. Początkowo zajmowałem się różnymi rzeczami w warsztacie elektronicznym, ale szybko zacząłem się interesować muzyką i realizacją dźwięku. W międzyczasie uczestniczyłem w budowie wielu precyzyjnych urządzeń elektronicznych dla Clair Brothers jak testery kabli i  tym podobne. Później pojechałem w  trasę. Jednak nie wiedziałem, czy będę realizował koncerty do końca życia. Dlatego zrobiłem dyplom z elektroniki, co trwało strasznie długo, bo kolejne trasy kończyły się w sierpniu, a szkoła ruszała już we wrześniu, a więc nie miałem czasu, żeby się przygotować. Dzieliłem życie w trasie ze szkołą. To było bardzo wymagające, ale fajne!
Ostatnią trasą, przy której pracowałem, była trasa grupy Velvet Revolver, dla której realizowałem monitory.
Dzisiaj Clair to tak naprawdę trzy firmy: Clair Brothers zajmująca się produkcją rozwiązań komercyjnych, Clair Global świadcząca usługi i Clair Solutions, której główną działalnością jest integracja.

clair system liniowyW trakcie koncertów Gartha Brooksa na największych stadionach w Stanach Zjednoczonych został zastosowany system Clair Brothers składający się z 104 modułów i218.

Vinnie, a jak wyglądały Twoje początki z firmą Clair Brothers?
V.P.: Moje pierwsze spotkanie z Clair Brothers było zabawne. To był czas, gdy zajmowałem się realizacją monitorów dla Erosa Ramazzotti. Gdy trasa dobiegała już końca, dowiedziałem się, że będziemy grali kilka koncertów w Stanach Zjednoczonych w kilku bardzo prestiżowych miejscach. Zostałem wtedy zapytany, czy na froncie mógłby pracować system Clair. Oczywiście zgodziłem się, bo doskonale znałem ten system, jednak pracując w Europie nie miałem zbyt wielu okazji, aby na nim grać. Tutaj w Europie zwykle miałem do dyspozycji rozwiązania innych producentów.
Po tym koncercie w Stanach Zjednoczonych podszedł do mnie ktoś z firmy, już nie pamiętam nawet kto i zaproponował, żebyśmy zrobili coś razem. I usłyszałem, że jeżeli jestem zainteresowany, to numer kontaktowy jest na jednym z case’ów (śmiech).
Wróciłem do Europy, wykonałem kilka telefonów, jednak po pewnym czasie to firma Clair zadzwoniła do mnie z informacją, że będą robili pięć koncertów Carlosa Santany w Europie i mam godzinę na decyzję, czy zechcę współpracować z nimi przy tych produkcjach. Usłyszałem, że jeżeli się zdecyduję, to oni zadzwonią za godzinę i będziemy mogli dopiąć szczegóły. I tak zacząłem pracować z europejskim departamentem firmy.

Czy od razu system przypadł ci do gustu?
V.P.: Tak, ale początkowo ta miłość do systemu nie była związana z samym brzmieniem, ale stosowanymi przez firmę Clair rozwiązaniami touringowymi. Tak jak wspomniał Josh, nikt inny wcześniej nie stosował takich rozwiązań w swoich produktach. Zastanawialiśmy się, jak to możliwe, że jednego dnia można zrobić koncert w Tokio, a następnego w Paryżu, jak czasami mieliśmy problem, żeby przenieść się z Londynu do Birmingham (śmiech). Oczywiście pierwszym systemem producenta, z którym się spotkałem, był system S4. Pamiętam, że czułem się przy nim taki mały (śmiech). Inne rozwiązania dostępne wtedy na rynku były jak zabawki, a to był system, z pomocą którego można było stworzyć prawdziwą ścianę dźwięku. Pamiętam, że najbardziej zabawne i niezwykłe było dla mnie, gdy wciskałem przycisk na panelu od wciągarki i do góry jechał zestaw szeroki na dziewięć modułów S4 i wysoki na sześć! Również nigdy nie zapomnę koncertu Lenny’ego Kravitza w połowie lat dziewięćdziesiątych. Przed Lennym grało wtedy dwanaście innych bandów. Każdy kolejny zespół grał bardzo cicho, praktycznie nie było ich słychać. Pamiętam, że podchodziłem do ich realizatorów i  mówiłem: „No otwórz więcej! Zagraj głośniej! Więcej dźwięku!” Wtedy na FOH pojawił się słynny realizator Dave Natal (związany również z The Rolling Stones czy Tiną Turner). To było to! O mój boże! Jaki to był dźwięk!

Jednak w twoim życiu ważną rolę odegrał również inny historyczny specjalista od dźwięku – Jo Ravich także związany z Clair Brothers.
V.P.: Jo to mój absolutny mentor. W zasadzie wszystko, co wiem o systemach Clair Brothers, wiem właśnie od niego.

John SaddOd lewej: Vincent „Vinnie” Perreux, inżynier wsparcia produktu i wdrażania systemów Clair Brothers i Josh Sadd, wiceprezes Clair Brothers.

W jakim stopniu wprowadzenie do oferty przez Clair Brothers systemu line array zmieniło pracę i dźwięku, który na koncertach mamy dzisiaj?
V.P.: To trudne pytanie. Jestem bardzo zadowolony, że Roy Clair wykorzystał wiele patentów ze słynnego systemu Clair S4 w najnowszym systemie C10. Systemy liniowe są moim zdaniem szczególnie ważne z produkcyjnego punktu widzenia. To mniej punktów podwieszeń, mniej ciężarówek potrzebnych do transportu czy w końcu mniej członków ekipy potrzebnych do instalacji i obsługi. Czy system line array zapewnia lepszą jakość? Tak, ale składa się na to wiele czynników.
To, co ja wciąż kocham w  Clair Brothers, to coś, co określam mianem: „Amerykański, głośny, szalony dźwięk”. To moja definicja brzmienia tej marki. Co więcej, uważam również, że gdy posłuchasz każdego systemu, od razu będziesz wiedział, skąd pochodzi, gdzie został wyprodukowany. Tak jak kiedyś wszyscy chcieli S4, dzisiaj takim produktem jest m.in. monitor 12AM. To naprawdę szalone narzędzie do pracy!
J.S.: Uważam, że pierwsze systemy line array odebrały trochę z tej ściany dźwięku. Uważam, że wynikało to również z tego, że ludzie bali się dużych, wielkoformatowych systemów, szukając czegoś, co będzie mogło je zastąpić w znacznie mniejszym rozmiarze.
Na szczęście my, jako Clair Brothers, mamy w naszej ofercie wciąż system bazujący na dwóch „osiemnastkach”. Zajmuję się projektowaniem systemu na każdy z koncertów Gartha Brooksa. Ostatnio graliśmy na największych stadionach w Stanach Zjednoczonych i w kilku miejscach graliśmy nawet bez subwooferów, używając systemu i218. Wynika to z faktu, że tak naprawdę mam w powietrzu 104 „subwoofery” na dwóch osiemnastkach.
Pomyśl o tym! Nie ma konieczności walczenia z subwooferami, z opóźnieniami, fazą. Tutaj wszystko mamy z jednego punktu.
Gdy mówimy o systemie PA, moim zdaniem zawsze liczy się dokładnie pięć tych samych punktów: moc, powtarzalność, headroom, precyzjaniezawodność. W nowych systemach mamy zdecydowanie lepsze przetworniki, polepszyła się również jakość wykonania driverów wysokotonowych, bo mamy doskonalsze procesy produkcji. Ale jedno pozostało niezmienne: legendarne brzmienie.

Rozmawiał: Łukasz Kornafel, Muzyka i Technologia

Polecamy

Najchętniej czytane artykuły

Newsletter

Zapisz się na newsletter, a nie ominie Cię żadna ważna informacja.

Close Menu
Zamknij