Nowe manufaktury, wchodząc na rynek, muszą liczyć się z faktem zagłębienia się wśród konkurentów z dużym doświadczeniem i zagospodarowanym rynkiem odbiorców. Przepychać się wśród nich i walczyć o atencję potencjalnych inwestorów można na wiele sposobów. Pierwszą przychodzącą na myśl cechą jest cena, ale tę szybko weryfikuje niedługi upływ czasu, który jasno określa, który produkt, pomimo optymalizacji kosztów produkcji, jest najwydajniejszy i najlepiej spełnia swoje zadania, a który jest skrojony jedynie pod pierwszych parę koncertów, po których zaczyna boleśnie odmawiać współpracy. Drugą ważną kwestią jest doświadczenie ludzi związanych z marką. To ono sprawia, że produkty są skrojone pod zmieniające się czasy i wymagania oraz zbudowane na solidnym fundamencie. W firmie Austrian Audio, której najnowszą propozycję w postaci mikrofonu OD505 testujemy, na równi ze wspomnianymi cechami postawiono na nowoczesność i innowacyjność.

 

Po wkroczeniu na rynek w roku 2017 Austrian Audio zaprezentował mikrofon pojemnościowy do zastosowań studyjnych, który wyposażony był w całą gamę rewolucyjnych rozwiązań. Wprowadzając mikrofon dynamiczny do użytku w głównej mierze scenicznego, ten wiedeński producent miał tym razem mniejsze możliwości na wywrócenie rynku do góry nogami, a mimo to wygląd i funkcjonalność mikrofonu potrafią zaskoczyć.

Wewnątrz grilla mieszczą się dwa przetworniki, z których jeden ma przeciwny zwrot, a jego polaryzacja jest odwrócona.

Wygląd i parametry
Rozpoczynając od wizualnej strony konstrukcji, trzeba przyznać, że propozycja Austrian Audio prezentuje się świetnie. Mikrofon waży co prawda 340 g przy wymiarach zewnętrznych 53 mm maksymalnej średnicy i 194 mm długości, co stawia go niemal na równi z całą gamą scenicznych konkurentów innych firm, jednak wykonana z metalu obudowa z wycięciami prezentującymi tylną część grilla, zawierającego kapsułę, robi wrażenie. Obudowa tego typu zniechęca wręcz wokalistów i wokalistki do trzymania za „główkę”, aby nie ukrywać pod dłonią tak ciekawego designu. Wspomniałem o kapsule, ale mikrofon ten ma nie jedną, a dwie kapsuły, z których pierwsza spełnia swoją klasyczną rolę, natomiast druga skierowana jest w tył konstrukcji, a jej polaryzacja jest odwrócona. Jej głównym zadaniem jest – poprzez ułożenie wykorzystujące zasady fizyki – maksymalne odfiltrowanie niechcianych sygnałów w celu zachowania maksymalnej czystości sygnału wejściowego, który następnie trafi do machiny processingu konsolety. Dodatkowo, przetwornik „właściwy”, odpowiadający za przetwarzanie dźwięku dobiegającego z przedniej strony, montowany jest do uchwytów z założeniem minimalnego punktu styku, aby ruchy sceniczne i czynniki zewnętrzne wywierały jak najmniejszy wpływ na sygnał. Grill wraz z obudową jest stosunkowo duży, a więc sprawia też wrażenie niewrażliwego na ciężkie warunki pracy scenicznej. Siatka jest wykonana bardzo solidnie, więc jest wielce prawdopodobne (jedynie na inżynierskie oko, ponieważ nie prowadziłem testów praktycznych tego rodzaju), że wytrzyma nawet upadek z wysokości poziomu ust wokalisty i nadal będzie służył wiernie.

Przednia część mikrofonu prezentuje się imponująco, a przy tym taka konstrukcja spełnia szereg ważnych funkcji.

Mikrofon wyposażony jest w praktyczny, przełączalny filtr dolnozaporowy, ustawiony „na wysokości” 120 Hz. Dzięki niemu można pozbyć się uporczywych efektów dźwiękowych niskobrzmiących instrumentów, które przedostają się do kapsuły, ale też filtr ten czyści wstępnie sygnał, przygotowując go do dalszej obróbki. Pasmo przenoszenia OD505 zaczyna się nisko, ponieważ już od 35 Hz, i trwa w formie niepodbitej, ani nietłumionej o więcej niż 10 dB do wysokości 16 KHz. Te parametry mają miejsce w przypadku bliskiego omikrofonowania źródła. Efekt zbliżeniowy robi swoje, więc dolna część pasma, w okolicach 100 Hz jest podbita o parę decybeli. W przypadku potrzeby zebrania sygnału z dalszej odległości, użytkownik z pewnością zwróci uwagę, że dół pasma jest już mniej odczuwalny (wykres opublikowany przez producenta wskazuje, że w takim przypadku mamy do czynienia z równym przebiegiem odpowiedzi częstotliwościowej, ale spadek zaczyna się tuż poniżej granicy 100 Hz). Podbicie około 6-7 dB w okolicach 4,5 KHz nie powinno niepokoić. Jest to mikrofon wokalowy, którego głównym zadaniem jest zapewnienie czytelności głosu. Obawy o sybilanty i szeleszczącą naturę głosu, nawet w przypadku polskich znaków generowanych werbalnie, można spokojnie odstawić, o czym napiszę w dalszej części testu. Superkardioida, którą jest model Austrian Audio OD505, ma w swej naturze tendencje do zbierania pewnej ilości przesłuchów z tylnej strony mikrofonu.

Kapsuła osadzona jest w taki sposób, aby zminimalizować wpływ wydarzeń wokół obudowy na brzmienie zbieranego źródła.

W przypadku zastosowania tandemu przetworników i odpowiedniej ich kalibracji, sytuacja nowego modelu z Wiednia wygląda nieco inaczej. Faktycznie przesłuchy „z zakrystii” są obecne w pewnym stopniu, jednak w bardzo niewielkiej ilości i szczególnie w przypadku pasma środkowego między 500 a 1000 Hz. Niższe i wyższe częstotliwości są skutecznie tłumione, pozwalając nie tylko na wyczyszczeniu sygnału przetwarzanego, ale też na zachowanie odstępu od sprzężeń zwrotnych np. z monitorów podłogowych. Również dźwięki dobywające się z bocznych stron podlegają pewnemu tłumieniu. Nie trzeba nikogo przekonywać, że im mniej przesłuchów na scenie, szczególnie z mikrofonu wokalowego, tym lepiej dla realizatora, muzyka i publiczności. Pomimo iż OD505 jest modelem dynamicznym, wymaga mimo wszystko podania zasilania phantom. Aktywna, wymagająca zasilania natura mikrofonu pozwala na osiągnięcie czułości zbliżonej do mikrofonów pojemnościowych (w tym wypadku 4,4mV/Pa). Ważne jest więc, aby mieć ten wymóg na uwadze. Nie tylko wokaliści mogą skorzystać z walorów brzmieniowych OD505. Ponieważ maksymalny poziom SPL, jakim można potraktować bez obaw nowy produkt Austrian Audio, to imponujące 154 dB. Wynik ten pozwala ze spokojem stosować mikrofon do nagłośnienia pieców gitarowych czy werbla, a nawet całego chóru zbuntowanych nastolatków na szkolnej akademii, o ile budżet rady rodziców pozwoli na kupno takiego modelu.

Mikrofon jest ergonomiczny i bardzo dobrze układa się w dłoni.

Test praktyczny
Nie wyważając otwartych drzwi, test rozpoczęty został próbami wokalnymi. OD505 świetnie sprawdza się w roli nie tylko scenicznej, ale też stanowi bardzo dobre rozwiązanie w przypadku domowych i projektowych studiów nagrań. Okazało się, że tłumienie przesłuchów z tyłu i z bocznych rejonów mikrofonu pozwala odfiltrować nieco wpływ odbić dźwięku od ścian. Dźwięk, mimo braku solidnej adaptacji akustycznej pomieszczenia, był bezpośredni i bardzo dobrze radził sobie z dynamiką głosu. Zatem również w warunkach studyjnych warto dać mikrofonowi szansę, a dzięki temu w cenie jednego produktu otrzymamy uniwersalne narzędzie pracy w wielu domenach. Druga z nich, czyli ta, o której zapewne od początku myślał zespół Austrian Audio, to ciężkie warunki koncertowe. W takim środowisku nie chodzi jedynie o brzmienie mikrofonu i jego precyzję. Są to cechy równie ważne jak wytrzymałość, ergonomia, odporność na pracę w warunkach stresowych. Z tych walk podczas trwania testów mikrofon OD505 wyszedł zwycięsko. Pozwalał na podanie tekstu nawet w gęstej mgle dźwięków wydobywających się zewsząd, ze szczególnym wskazaniem na dźwięki blach zestawu perkusyjnego i wzmacniaczy gitarowych. Ciężko stwierdzić, jaki procent zasługi redukcji przesłuchów przypisać można dodatkowemu przetwornikowi, a na ile jest to cały splot konstrukcyjnych pomysłów, ale miks wokalu na froncie stał się łatwiejszy, niż przy zastosowaniu rozwiązań dotychczasowych, a przy tym te redukcyjne właściwości nie przysłoniły głównego zadania mikrofonu, czyli jego bardzo dobrego i precyzyjnego brzmienia. Dźwięk trafiający na stół operacji miksujących dawał się łatwo obrobić według pomysłów realizacyjnych. Przede wszystkim bardzo dobrze zachowane były różnice dynamiczne wykonań, dzięki czemu praca z kompresorem była przyjemnością. W dobrych rękach OD505 może stać się bardzo dobrym orężem w walce o uwagę słuchaczy, ponieważ przy odpowiedniej technice śpiewu i pracy z mikrofonem można wykorzystywać z ciekawym efektem efekt zbliżeniowy. Blisko omikrofonowane usta wykonawcy nie sprawiały, że dźwięk był zamaskowany niskim pasmem. Miał po prostu więcej „dołu”, który nie wymagał radykalnych cięć, jeśli o taki właśnie niskobrzmiący efekt chodziło. Widoczne na wykresie pasma przenoszenia, podbicie w okolicach 4,5 KHz, wyglądało być może na papierze niepokojąco, jednak mikrofon z powodzeniem radzi sobie nawet z trudnym do okiełznania przez wiele klasycznych mikrofonów dynamicznych językiem polskim. Oczywiście do smaku realizatora i publiczności można ująć lub podbić pasma, na których nam zależy, aby osadzić sygnał w miksie, ale już sam dźwięk źródłowy stanowi świetny punkt wyjścia do dalszej pracy. Konstrukcja, według zapewnień producenta, bardzo dobrze radzi sobie z minimalizacją wpływu ruchów dłoni po mikrofonie, potrząsania nim i niweluje negatywne wpływy czynników zewnętrznych na jego ostateczne właściwości przetwarzania.

OD505 dostarczany jest wraz z uchwytem w praktycznym etui

Podsumowanie
Austrian Audio wchodzi na rynek coraz pewniej, zajmując kolejne pola. Po sukcesie, jakim był innowacyjny mikrofon wielkomembranowy, wzorowany na klasycznej konstrukcji, przyszedł czas na równie ciekawe rozwiązanie, jakim jest zasilany poprzez napięcie phantom, posiadający 2 przetworniki mikrofon dynamiczny. Walory brzmieniowe tego mikrofonu stoją na bardzo wysokim poziomie. Jego uniwersalna konstrukcja i właściwości brzmieniowe z pewnością znajdą swoich zwolenników zarówno na scenie, jak i w studiach nagrań. Grupą, którą szczególnie zachęcam do bliższego kontaktu z niniejszym mikrofonem, są realizatorzy współpracujący na stałe z zespołami, szczególnie takimi, u których na scenie nie brak decybeli latających w powietrzu. Austrian Audio OD505 pomoże zapanować nad przesłuchami, a za zaufanie odwdzięczy się bardzo dobrej jakości, precyzyjnym brzmieniem.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Skowroński, Muzyka i Technologia